Sztuka wiązania

Przywiązywanie konia podczas czyszczenia, siodłania, wizyty kowala bądź na zawodach powinno być czymś normalnym, zarówno dla zwierzęcia, jak i jego opiekuna. Jeżeli z jakichś powodów tak nie jest, a każda próba wiązania kończy się paniką zwierzęcia – mamy poważny problem.

Tekst: Anna Szwarc Foto: Dawid Szwarc

Wiadomym jest, że konie ze względu na swoją bojaźliwą naturę niekoniecznie są zadowolone z faktu bycia przywiązywanym do czegokolwiek. Dla wielu z nich jest to dość nieprzyjemne doznanie, a podstawowym powodem dlaczego tak się dzieje, jest ich płochliwość spowodowana ograniczoną swobodą ruchu. Nieraz bowiem przywiązane do ogrodzenia zwierzę wpadło w furię, wyrwało jego fragment, po czym przerażone uciekło, a przy tym solidnie się poraniło. Z tych właśnie powodów wielu jeźdźców unika nauki i próby wiązania konia. Postępowanie to jest oczywiście niewłaściwe i w zasadzie prowadzi tylko do odwlekania w czasie tego, co i tak jest nieuniknione. Nadejdzie bowiem dzień, w którym, jeżeli nie w boksie to na zawodach bądź w terenie, sytuacja będzie tego wymagała, zmuszeni będziemy oddalić się na chwilę od konia i automatycznie go uwiązać. Dlatego też zamiast już od samego początku nauki poddawać się panice i odwlekać naukę w nieskończoność, warto zastanowić się, co można zrobić, aby wiązanie konia było bezpieczne i mało stresujące, zarówno dla nas, jak i naszego wierzchowca.

Jak wiązać, czego nie robić i na co zwracać uwagę

Na samym wstępie zaznaczę, że naukę oraz oswajanie z procesem wiązania, jeżeli tylko jest to możliwe, powinno zacząć się jak najszybciej. Najlepiej już za młodu, jeszcze wtedy, gdy źrebak przebywa z matką. Można go wtedy śmiało zacząć przywiązywać podczas jedzenia bądź tylko pozorować taką sytuację – bawić się z nim, przekładać uwiąz tak, by w momencie, gdy źrebak się wystraszy, mógł bez najmniejszych problemów się oswobodzić. Takie postępowanie nauczy go, że nie ma powodu do obaw i później już jako dorosły koń nie będzie stawiał oporu przed przywiązaniem. Niekiedy jednak nie mamy wpływu na wczesny proces edukacyjny wierzchowca i z wieloma rzeczami spotykamy się zdecydowanie za późno. Jednakże nic nie stoi na przeszkodzie, aby również dorosłego rumaka (nawet takiego „po przejściach”) oswoić z wiązaniem. Trzeba być jednak zdecydowanie bardziej cierpliwym i zastosować się do pewnych reguł i zasad, które zadbają o nasze wspólne bezpieczeństwo.

▶ I tak na początku zapamiętajmy, że niezależnie od tego, do czego będziemy konia przywiązywać, zawsze i w każdym przypadku należy robić to za pomocą bezpiecznego węzła, który można rozwiązać jednym pociągnięciem. Zapomnijmy więc o wiązaniu uwiązu na zasadzie „pętelki” czy „kokardki”. Dla ułatwienia przedstawiamy poniżej, jak w łatwy sposób można taki uwiąz zrobić.

▶ Do wiązania koni używajmy uwiązów zaopatrzonych w specjalne bezpieczne karabińczyki, które w razie konieczności bądź nagłego zagrożenia można szybko odpiąć.

▶ Chcąc wiązać konia przy stajni, poszukajmy najpierw bezpiecznego (specjalnego) miejsca przeznaczonego do wiązania koni. W niektórych ośrodkach jeździeckich będą to wmurowane w ścianę charakterystyczne bezpieczne kółka, a w innych specjalne barierki.

▶ Zwracajmy uwagę na to, by nie stawiać konia w pobliżu różnych „ruchomych” przedmiotów, a tym bardziej nie wiązać go do nich! Wiązanie podopiecznego do przedmiotów ruchomych i niestabilnych, czyli takich, które mogą się przemieścić, np. ławek, bram, koszy na śmieci itp. jest niedopuszczalne! Chociażby nie wiadomo, jak bardzo byłoby to kuszące, pod żadnym pozorem nie wolno nam tego robić! Wyobraźmy sobie sytuację, w której rumak wystraszy się czegoś, zerwie się i ucieknie z przywiązaną do uwiązu ławką. Nie trudno w takich przypadkach o tragedię, zarówno dla konia, jak i wszystkich, których napotka na swojej drodze. Gdy chcemy

▶ uwiązać konia w terenie, wybierzmy do tego celu solidne drzewo, natomiast na zawodach możemy przywiązać konia do przyczepy, o ile oczywiście będziemy pamiętać o zaciągnięciu w niej hamulca ręcznego.

▶ Pamiętajmy również, by niepewnego konia nie zostawiać samego na dłuższy czas, a jeżeli jest to konieczne, warto abyśmy zostawili go z innym bardzo spokojnym wierzchowcem.

▶ Zwracajmy uwagę na to, na jakiej wysokości wiążemy konia. Zwierzę musi mieć swobodę stania i ewentualnego skubania trawy. Nie należy więc konia wiązać za wysoko, gdyż będzie to dla niego niewygodne i może wzbudzić niepotrzebną panikę, ani też za nisko, gdyż może spowodować zaplątanie się w uwiąz.

▶ Jeżeli zmuszeni jesteśmy przywiązać osiodłanego i okiełznanego konia (a przecież zdarza się to dosyć często), musimy pamiętać, by nigdy nie robić tego bezpośrednio za ogłowie (przypominam, że wodze należą również do elementu ogłowia). Zdezorientowany bądź spanikowany koń może się solidnie poranić (w pysku), bądź nawet połamać nogi, jeżeli zaplącze się w wodze. Zerwane ogłowie to nic w porównaniu z powyższymi konsekwencjami. Dlatego też jeżeli już wiążemy osiodłanego konia, to zawsze należy robić to z kantarem założonym na ogłowie.

▶ Na samym początku nauki wiązania możemy podawać rumakowi coś do jedzenia bądź smakołyki, które odwrócą uwagę konia od całego procesu.

Pamiętajmy, że mimo najszczerszych chęci i prawidłowego podejścia do zagadnienia nie zawsze od samego początku nauki uda nam się zapobiec wszystkim niepożądanym wydarzeniom. Zdarza się bowiem, że nawet najspokojniejszy koń któregoś dnia zwyczajnie się czegoś wystraszy lub nawet bez powodu wpadnie w panikę i zacznie walczyć, aby się uwolnić. Nie powinniśmy się wtedy poddawać, a tym bardziej zaprzestawać dalszej nauki. Uspokójmy konia, upewnijmy się, że nic mu nie jest i zacznijmy pracę od nowa, jeżeli nie tego samego, to chociażby następnego dnia. Z całą pewnością prędzej czy później odniesiemy sukces.

Shopping Cart
Przewiń do góry