Praca w ręku. Trawers.

Tekst: Anna Guzowska

Foto: Paulina Dudzik-Deko

W poprzednim odcinku omówiliśmy łopatkę do wewnątrz. Teraz czas na kolejny z chodów bocznych – trawers. Wykonanie go z ziemi przysparza niejednokrotnie sporo problemów, jest jednak wartościowym ćwiczeniem, które warto wykonywać zarówno z siodła, jak i w ręku.

Trawers wzmacnia i gimnastykuje konia, szczególnie zadnią zewnętrzną kończynę. Jest to także ćwiczenie wstępne do nauki ciągów. Wykonujemy go przy ścianie (choć można wykonywać go też na kole) – koń w trawersie schodzi zadem ze śladu do wewnątrz, stąd często nazywa się ten ruch „zadem do środka”,  przód zaś zostaje na ścianie. Koń jest wygięty w kierunku ruchu, to znaczy, że gdy wykonujemy trawers, jadąc po ścianie w lewo, to koń będzie wygięty w lewo. Zewnętrzna zadnia noga wkracza głębiej pod kłodę, przejmując mocniej ciężar ciała konia (odwrotnie niż w przypadku łopatki do wewnątrz, gdzie wewnętrzna zadnia noga przejmuje więcej ciężaru i wstępuje mocniej pod kłodę). Trawers wykonuje się na czterech śladach, choć może być też wykonywany na trzech śladach, co do dzisiaj praktykuje się w niektórych szkołach klasycznych. Trawers wykonuje się w chodach zebranych, choć w ręku można go wprowadzić u konia, który nie porusza się jeszcze w zebraniu – niemniej konieczne jest, by był prawidłowo ustawiony na pomocach, poruszał się rytmicznie, potrafił zaangażować zad (w przeciwnym wypadku nie ma sensu zaczynać z koniem trawersu, gdyż po prostu nie będzie w stanie go zrobić prawidłowo).

Wykonując trawers, bardzo ważne jest zachowanie impulsu do przodu i wyraźne zgięcie do wewnątrz. Dzięki temu trawers jest znakomitym ćwiczeniem wzmacniającym zaangażowanie zadu i poprawiającym samoniesienie. W przypadku pracy w ręku trawers można wykonywać we wszystkich trzech chodach podstawowych, początkowo najłatwiej jednak wykonywać go w stępie.

Pomoce do trawersu są stosunkowo proste, natomiast mogę powiedzieć z doświadczenia, że często na początku ten ruch sprawia i koniom, i jeźdźcom dużo problemu, stąd należy nagradzać najmniejsze postępy i nie wymagać od razu za dużo. Ważne jest, by nie próbować uzyskiwać go siłowo – jeśli koń sobie nie radzi z tym ruchem, być może nie jest jeszcze w stanie wykonać go fizycznie i nie jest na pomocach. Wróćmy wtedy do niego za jakiś czas, w międzyczasie wzmacniając go pracą na kołach, wykonując łopatki do wewnątrz i przejścia między chodami. Nie próbujmy szarpać się z koniem za wszelką cenę.

Wykonać trawers z ziemi można na dwa sposoby i najlepiej jest pracować na ogłowiu lub dwóch wodzach doczepionych do bocznych kółek kawecanu, choć można go też wykonać na jednej lince dopiętej do środkowego kółka. Najłatwiej będzie nam, gdy będziemy poruszać się na wysokości głowy konia, kierując wzrok na zad i samemu poruszając się do tyłu. W pierwszym sposobie przede wszystkim pilnujemy, by koń był zgięty do wewnątrz – możemy wziąć wodze w jedną rękę, niemniej musimy pilnować wygięcia tą wewnętrzną, jednocześnie utrzymując kontakt na zewnętrznej wodzy. Następnie przenosimy bacik, trzymany w drugiej ręce, nad zewnętrzny guz kulszowy i dotykamy tam konia (chcąc w ten sposób pokazać mu, by ustąpił zadem do środka, jednocześnie dalej pilnując zgięcia na wewnętrznej wodzy) – w przypadku braku reakcji wzmacniamy działanie bata, aż koń zejdzie zadem do wewnątrz na jeden krok i nagradzamy go. Na tym etapie nie jest ważne, na ilu śladach będzie poruszał się koń – chcemy najpierw, by zrozumiał sygnały i na nie odpowiadał, stopniowo wymagając, by  wykonywał coraz więcej kroków zadem do środka  i poruszał się na czterech śladach.

Drugi sposób to skierowanie rączki bata na przejście między łopatką a szyją – w ten sposób „blokujemy” wewnętrzną łopatkę konia. Jeśli jest on na pomocach i aktywnie porusza się do przodu, to w tej sytuacji, niejako nie mając co zrobić z zadem, wejdzie nim do środka. Jest to sposób, który raczej można wykorzystać u dobrze ujeżdżonych, znających już to ćwiczenie koni.