Polka na mistrzostwach świata

Tekst: Ewelina Zoń, Barbara Pociask, Mateusz Gieryn

Foto: MD Art

 

 

Working equitation to stosunkowo nowa dyscyplina w Polsce, przeznaczona dla koni użytkowych.

Międzynarodowa organizacja WAWE zrzesza obecnie 18 krajów na całym świecie, a od 2020 r. jesteśmy jej członkiem jako stowarzyszenie Working Equitation Polska i mamy swoją narodową organizację, która ukierunkowuje rozwój oraz propagowanie tej dyscypliny w naszym kraju. Jej popularność stale rośnie. Dokładamy wszelkich starań, aby promować i edukować jak najwięcej ośrodków jeździeckich oraz zawodników, czym jest working equitation i jakie korzyści przynosi ukierunkowanie treningowe na tę dyscyplinę.

 

W tym roku odbyły się, przesunięte ze względu na pandemię, mistrzostwa świata w Working Equitation. Są one rozgrywane raz na cztery lata podobnie jak olimpiada. W mistrzostwach startują kadry narodowe liczące do czterech jeźdźców. Aby zakwalifikować się do startu w tych zawodach, zawodnicy muszą w innych zawodach międzynarodowych zdobyć odpowiednio wysoką liczbę punktów. W tym roku jedyną i pierwszą w historii zawodniczką w Polsce, która zdobyła kwalifikacje do mistrzostw świata w Les Herbies, była Ewelina Zoń ze swoim koniem Little King Pine.

 

Tak mistrzostwa wspomina nasza reprezentantka:

„Po raz pierwszy w historii, wraz z Kingiem, mieliśmy zaszczyt reprezentować Polskę na mistrzostwa świata w Working Equitation. Zawody odbyły się w dniach 19–22 lipca w miejscowości Les Herbiers we Francji. Zjechali się zawodnicy z 18 krajów z całego świata. Łącznie 49 par jeździec – koń. Z dużą dozą niepewności, po dwóch dniach drogi z Polski, dojechaliśmy do przepięknie położonego Parc Equestre du Bocage w Les Herbiers. Ku naszemu bardzo pozytywnemu zaskoczeniu wszyscy zawodnicy stanowili tam jedną wielką rodzinę. Uśmiechy, dobra atmosfera i niekończące się rozmowy ugruntowały mnie w przekonaniu, że sport sportem, rywalizacja rywalizacją, a w życiu pozytywne nastawienie ludzi do ludzi jest najważniejsze. I nie było istotne, z jakiego kraju jesteś. Ważne było, że kochasz to, co robisz.

Podczas zawodów przez trzy dni zmagaliśmy się ze wszystkimi próbami dla koni pracujących Working Equitation.

Pierwszego dnia ujeżdżenie. Pogoda idealna, King dał z siebie na czworoboku 110%. Ukończyliśmy na 33. miejscu. Sędziowie byli dość surowi. Mieliśmy zaszczyt startować jako pierwsza para, rozpoczynając całe mistrzostwa.

Drugiego dnia rozegrany został konkurs meanability, w Polsce nazywane testem zręczności. Polega on na pokonywaniu przeszkód gimnastycznych oraz terenowych na styl i jest oceniany podobnie jak ujeżdżenie. Bardzo trudny technicznie tor (w końcu to mistrzostwa świata). Dużo zakrętów, pułapek, ciasnych przejazdów między przeszkodami. Po przejechaniu wszystkich 15 przeszkód uplasowaliśmy się na 29. pozycji… Czytaj więcej w najnowszym numerze „Koni i Rumaków.

Shopping Cart
Przewiń do góry