Monty Roberts – człowiek, który słucha koni

Tekst i foto: Marta Ciesielska

Jeździectwo naturalne, znane na świecie pod angielską nazwą natural horsemanship, to wspólna nazwa dla różnych metod szkolenia koni, które łączy łagodny sposób pracy z koniem, oparty na zrozumieniu psychologii tych zwierząt. Termin natural horsemanship zaczął być używany w latach 80. w Stanach Zjednoczonych, a za prekursorów naturalnego jeździectwa uważani są najczęściej Tom i Bill Dorrance’owie.

Celem naturalnego jeździectwa jest zbudowanie partnerskiej relacji z koniem opartej na wzajemnym zaufaniu i szacunku, ze zrozumieniem jego psychicznych i emocjonalnych potrzeb oraz przy użyciu zrozumiałego dla niego języka.

Trenerzy jeździectwa naturalnego wychodzą z założenia, że język ciała zarówno konia, jak i człowieka jest uwarunkowany genetycznie, a nie wyuczony, i to właśnie na nim bazuje każdy system szkoleniowy natural horsemanship. Coraz więcej osób związanych z końmi pracuje z nimi naturalnymi metodami, które polegają przede wszystkim na budowaniu więzi zaufania. W ciągu ostatnich kilkunastu lat na świecie powstało wiele szkół, metod, programów treningowych opartych na zasadach natural horsemanship, a najbardziej znani i zasłużeni dla rozwoju tej metody trenerzy to np. Buck Brannaman, John i Josh Lions, Philip Nye, Ray Hunt, Pat Parelli czy też… Monty Roberts.

Monty Roberts jako jeden z pierwszych potrafił dotrzeć do szerokiej publiczności i uświadomić ludziom, że naturalne metody są szybsze, wydajniejsze, przynoszą lepsze efekty, że zrozumienie języka ciała konia i posługiwanie się mową własnego ciała w pracy z koniem może sprawić, że koń nie tylko będzie wykonywał nasze polecenia, ale będzie chciał je wykonywać. Monty Roberts propaguje metody pracy i treningu koni bez przemocy, oparte na zrozumieniu psychiki tych zwierząt, ich sposobu postrzegania świata i ich naturalnych, instynktownych, wrodzonych reakcjach. Na podstawie obserwacji stada dzikich mustangów stworzył system rozpoznawania mowy ciała konia, koński język, który nazwał „equus”. Wyróżnił w nim ok. 150 znaków, które powinniśmy nauczyć się rozpoznawać, jak np. opuszczenie głowy, lizanie, sposób ułożenia uszu, ogona itd., oraz oczywiście wszelkie interakcje między nimi.

Monty Roberts urodził się w 1935 r. w Salinas w Kaliforni. Myślę, że każdy chciałby być tak błyskotliwy, sprawny fizycznie i pełen energii w wieku 84 lat. W listopadzie 2019 r. po raz drugi – po 14 latach – przyjechał do Polski, by podzielić się ze słuchaczami swoją wiedzą – tym razem na wrocławskich Partynicach pod czujnym okiem wielkiego zwolennika i propagatora metody natural horsemanship, organizatora Mistrzostw Świata w Jeździe Bez Ogłowia, dyrektora Toru Wyścigów Konnych Partynice – Jerzego Sawki. Zapytałam go o jego wrażenia po wizycie Monty Robertsa:  –Monty Roberts ma legendę zaklinacza koni, a prawda jest taka, że zaklinanie to mit. Nie ulega wątpliwości, że Monty swoją charyzmą zmienił stosunek europejskiego świata jeździeckiego do koni. W zasadzie od jego sławy zaczął się cały nurt naturalny w naszej części świata. Monty Roberts ma niezwykle istotną cechę – ciągle jest ciekawy koni. Na sesji we Wrocławiu powiedział, że więcej nauczył się koni w ostatnich latach niż przez całe życie. To wyznanie wręcz sokratejskie: „Wiem, że nic nie wiem”, wyraz wielkiej pokory. Cieszę się, że Wrocławski Tor Wyścigów Konnych miał za gościa taką Legendę.

 Imprezę zorganizowała Magdalena Stanik. Jej wolontariusze, głównie ze Stajni Forest, naprawdę spisali się na medal. Spytałam ją, jak do tego doszło, że mamy okazję oglądać mistrza w naszym kraju: – Od ponad 9 lat szkolę się u Monty Robertsa w Kalifornii. W 2018 r. podczas jednego z egzaminów z poziomu Advanced, a są to bardzo wyczerpujące cztery egzaminy praktyczne i teoretyczne i wszystko trwa cały tydzień, w trakcie ostatniego egzaminu przed całą komisja, Monty Roberts mówi do mnie tak: „Mam jedno pytanie. Magda, masz taki piękny ośrodek, może mnie zaprosisz do Ciebie, ja bym chętnie pojechał do Polski”. Byłam bardzo zaskoczona, ale z tyłu Debbie, jego córka i menedżerka kiwa głową i mówi: „Tak, tak, zróbmy to!” Tak się zaczęło. Uzgodnienia i przygotowania trwały ponad rok. Wybór miejsca pokazu był bardzo dużym wyzwaniem, bo okazuje się, że w Polsce są zaledwie 2–3 ośrodki, gdzie można byłoby pomieścić sporą publiczność w ośrodku jeździeckim z odpowiednimi warunkami. Dodatkowo bardzo ważne było dla mnie, aby tłumaczenie z angielskiego na polski specyficznego języka koniarzy było rzetelne i najlepsze i na to położyłam duży nacisk. Podczas pokazu we Wrocławiu Monty na wejściu otrzymał olbrzymie owacje od publiczności i był tym bardzo wzruszony. Wielu obecnych tam ludzi nie miało możliwości zobaczyć wcześniej mistrza na żywo, a jest to olbrzymie wrażenie zobaczyć na żywo, w akcji pracę z koniem w wykonaniu Monty Robertsa. Monty wie, że jest olbrzymia potrzeba propagowania jego metod w Polsce, bo panuje tu bardzo tradycyjne podejście. Monty Roberts doskonale pamiętał szczegóły swojego pokazu sprzed kilkunastu lat w Warszawie, był pod ogromnym wrażeniem polskiej publiczności i jej reakcji. Wspominał też konia, który został zgłoszony na pokaz, jako koń, który odmawiał wejścia do przyczepki, a właściciele przyjechali na nim wierzchem, bo inaczej się nie dało. Monty jest też zafascynowany polskimi arabami i wkładem polskiej hodowli arabów nie tylko do światowej hodowli koni czystej krwi, ale i wielu innych ras, które były uszlachetniane polskimi arabami, m.in. konie skokowe, a o tym chyba w Polsce niewiele osób wie. Po pokazie rozmawialiśmy już o jego przyjeździe do Polski w przyszłym roku. Wcześniej jednak Monty zachęcał do licencjonowanych kursów MR, które będą w Polsce prowadzone przez certyfikowaną instruktorkę Denise Heinlein w Stajni Forest.

Całą relację znajdziesz w grudniowym wydaniu miesięcznika „Konie i Rumaki”