Konie w kraju świętych krów

Tekst i foto: Marzena Józefczyk

Dawno, dawno temu u zachodnich wybrzeży Indii rozbił się arabski statek. Z katastrofy uratowało się siedem koni czystej krwi arabskiej, które później trafiły do prowincji Marwar. Tak została zapoczątkowana wyjątkowa rasa koni, znanych dzisiaj jako marwari. Tę samą legendę przytacza się w odniesieniu do koni rasy kathiawari, więc może tkwi w niej jakiś okruch prawdy. Obie rasy przypominają nieco konie arabskie, które rzekomo zostały skrzyżowane z prymitywnymi kucami, licznie występującymi w Indiach do dzisiaj. Ich najbardziej charakterystyczną cechą są niezwykłe, spiczaste uszy, stykające się wdzięcznie nad głową.

Współcześnie w Indiach przeciętny turysta zauważy dwa rodzaje koni – te szlachetne, szpiczastouche, oraz małe, krępe kuce. Co ciekawe, jedne traktowane są jak tytułowe święte krowy, a drugie jak podrzędna siła pociągowa i juczna. Te pierwsze widywałam w bogato zdobionych karetach w pobliżu największych atrakcji turystycznych, w charakterze koni dorożkarskich, niczym te na krakowskim rynku, te drugie w ciężkiej pracy na przedgórzu Himalajów, w maleńkich wioskach stanów Uttarakhand i Uttar Pradesh. Swoiste rozdwojenie jaźni jest widoczne w Indiach na każdym kroku – z jednej strony przepych pałaców i najbogatszych dzielnic wielkich miast, z drugiej skrajna bieda; Bollywood i slumsy Bombaju; niewyobrażalne piękno przyrody i największa na świecie góra… śmieci na przedmieściach New Delhi.

Ten kontrast zauważalny jest także na płaszczyźnie… hippicznej. W marcu 2018 r. do polskich mediów przedostała się informacja o śmiertelnym pobiciu młodego rolnika w Indiach za to, że posiadał konia i na nim jeździł (Serwis Rzeczpospolitej, 31.03.2018). Jego pech polegał na tym, że urodził się w kaście Dalitów – potocznie „niedotykalnych”, a jazda konna jest dozwolona tylko wyższym kastom, jako symbol władzy i bogactwa. Oficjalnie podział na kasty został w Indiach zniesiony w połowie XX w., ale w praktyce ma się dobrze do dziś. Tak samo jak podział koni na szlachetne i pozostałe.

Podczas kilkumiesięcznego pobytu na północy Indii szczególnie zachwyciły mnie właśnie te koniki – małe, niezgrabne, często wynędzniałe, ale wytrzymałe na trudne warunki naturalne i zadziwiająco silne. To w głównej mierze one zostały uwiecznione na zdjęciach, które stamtąd przywiozłam. To je chciałam Państwu tym razem pokazać.