Dosiad integralny cz. 5

Tekst i foto: Zespół Kliniki Konia i Jeźdźca – mgr fizjoterapii Daria Konstantynowicz, mgr fizjoterapii Klaudyna Lewandowska

Słowo „integralny” w słowniku języka polskiego oznacza: nierozerwalnie związany z czymś; niepodzielny, taki, którego nie da się podzielić, nie można rozbić go na części lub konwencjonalnie wydzielić w nim części; całościowy, ogólny, łączny, globalny [1]. Dosiad integralny to dosiad całościowy, w którym, owszem, można wyodrębnić jego składowe elementy, natomiast jeżeli jedno ogniwo nie pracuje prawidłowo, to cała ’machina’ dosiadu rozpada się. Dosiad powinniśmy rozumieć jako globalną formę oddziaływania na konia, poprzez jego lokalne formy działania. By lepiej zobrazować to zagadnienie, wyobraźmy sobie, że nasze stopy ułożone są prawidłowo, natomiast miednica ustawiona jest w przodopochyleniu (talerze kości biodrowych pochylone są do przodu, pogłębiona jest lordoza lędźwiowa, tzw. kaczy kuper). Mimo że stopy ustawione są prawidłowo, całościowo dosiad jest nieprawidłowy i nie może spełniać w działaniu swojej globalnej funkcji. Stwierdzenie „dosiad integralny” zostało stworzone przez zespół Kliniki Konia i Jeźdźca i ma na celu propagowanie holistycznego spojrzenia na jeźdźca jako całość, którą tworzą jego składowe elementy.

Niniejszy tekst jest pierwszym z zagadnień, w którym omówimy, czym w naszym rozumieniu jest dosiad integralny, jakie części składowe możemy w nim wyróżnić i dlaczego bez ich wspólnego zaangażowania dosiad nie będzie prawidłowy, tym samym jazda konna nie będzie przyjemna ani dla jeźdźca, ani dla konia. Kończąc całą serię artykułów pt. „Dosiad integralny”, pokrótce omówimy rolę pozycji głowy i kręgosłupa.

  1. Pozycja głowy

Głowa to bardzo istotny element dosiadowej układanki. Od jej pozycji zależy balans całego ciała. Zresztą brak równowagi w którymkolwiek ogniwie będzie wpływał na inne. Podobnie jak w przypadku miednicy możemy wyróżnić 3 pozycje głowy:

  1. protrakcja – głowa wysunięta w przód, wypłaszczenie lordozy szyjnej,
  2. retrakcja – głowa cofnięta do tyłu,
  3. pozycja neutralna głowy.

Ludzka głowa waży ok. 4,5–5 kg. Gdy jest za bardzo wysunięta w przód, jak w protrakcji, przeciążeniu ulega wiele struktur mięśniowo-stawowych, których nieprawidłowe napięcie musi być natychmiast skompensowane napięciem w innym rejonie ciała. Głowa wysunięta w przód sprzyja pogłębieniu kifozy piersiowej (plecy okrągłe), wysunięciu barków w przód, utracie napięcia na mięśniach core czy zapadnięciu klatki piersiowej. Pociągnie to za sobą kompensacje we wszystkich odcinkach kręgosłupa oraz wpłynie na pozycję miednicy.

Retrakcja głowy to ruch przeciwny do protrakcji, czyli nadmierne cofnięcie głowy. Temu ruchowi towarzyszy wypłaszczenie odcinka piersiowego kręgosłupa i usztywnienie pleców oraz barków, co wpłynie na usztywnienie miednicy i kończyn dolnych.

Pozycja neutralna głowy to ta pomiędzy dwoma skrajnymi. Pozwala zachować równowagę mięśniowo-powięziową nie tylko w rejonie głowy, ale również całego ciała i napięć, jakie się w ciele znajdują [1,2].

Z pozycją głowy jest ściśle związany nasz wzrok. Na to, jak ustawimy głowę, wpływa to, gdzie patrzymy – nasza głowa podąża za kierunkiem wzroku.

Patrzenie w dół sprawia, że głowa pochyla się i wysuwa w przód, podobnie jak w protrakcji, powodując zaokrąglenie pleców, zapadanie barków, klatki piersiowej. To z kolei sprawi, że będzie nam się gorzej oddychało, a mięśnie core będą nieaktywne. Cała sylwetka jest pochylona w przód.

Jeśli kierujemy nasz wzrok za wysoko, będziemy zadzierać głowę, blokować barki i plecy. Dosiad będzie sztywny.

Również pochylanie i skręcanie głowy na boki będzie powodowało zmiany napięcia w całym ciele i dawało sprzeczne sygnały koniowi. Dzieje się tak, ponieważ nasze ciało zazwyczaj kieruje się w stronę kierunku wzroku.

Typy ‘patrzenia’

  1. „Bussy eyes” („zajęte oczy”) – ciągłe zmiany punktu odniesienia. Zerkanie co chwilę w innym kierunku może generować sprzeczne sygnały dla konia – przenoszone przez napięcia w ciele.
  2. „Hard eyes” („ciężkie oczy”) – związane z widzeniem tunelowym. Jest to zbyt duże skupienie wzroku w jednym punkcie, co powoduje duże napięcie w ciele. Powiązane ze stresem, frustracją i „chceniem za bardzo”. Patrzymy w jeden punkt i nie widzimy tego, co dzieje się dookoła, np. patrzymy na przeszkodę z takim skupieniem, że nie dostrzegamy placu dookoła, drogi dojechania do przeszkody, innych przedmiotów w polu widzenia. Powiązane z lewą półkulą mózgową odpowiedzialną za logikę, wnioskowanie, rozwiązywanie problemów, myślenie liniowe, werbalizację.
  3. „Soft eyes” („miękkie, łagodne oczy”) – związane z widzeniem peryferyjnym. Dosłownie: oczy otwarte, zrelaksowane, rozluźnione, akceptują Pomagają się skupić i połączyć z koniem w pozytywnym tego stwierdzenia znaczeniu. Wyciszają konia. Patrzymy w kierunku ruchu, ale nie skupiamy się tak bardzo na jednym punkcie. Widzimy całą panoramę tego, co znajduje się przed nami, np. podczas najazdu na przeszkodę, skupiamy się na przeszkodzie, ale oprócz niej widzimy wszystko, co jest dookoła. Związane z prawą półkulą mózgu odpowiedzialną za ruch, rytm, wyobraźnię, czucie, postrzeganie holistyczne (całościowe) otoczenia.

Konie doskonale odczuwają to, co się dzieje z naszym wzrokiem i jak zmienia się napięcie w naszym ciele w odniesieniu do tego, w jaki sposób patrzymy. Zarówno „hard eyes”, jak i „soft eyes” są nam w życiu potrzebne, jednak w czasie jazdy jeźdźcy powinny używać „miękkich oczu”, by nie wprowadzać dodatkowego napięcia w ciele, które może dawać sprzeczne sygnały koniowi, a nawet być źródłem nieporozumień.

Ćwiczenie:

  1. patrzenie między uszy konia w kierunku, w którym jeździec chce podążać,
  2. widzenie tunelowe,
  3. widzenie peryferyjne.

Budowa kręgosłupa

Kręgosłup zbudowany jest z 33–34 kręgów, pomiędzy którymi znajdują się krążki międzykręgowe. Kręgosłup możemy podzielić na odcinki:

– szyjny C – 7 kręgów,

– piersiowy Th – 12 kręgów,

– lędźwiowy L – 5 kręgów,

– krzyżowy S – 5 zrośniętych kręgów tworzących kość krzyżową,

– guziczny – 4–5 zrośniętych kręgów tworzących kość ogonową [2].

Całość przeczytasz w majowo-czerwcowym wydaniu „Koni i Rumaków”