WKKW w Sopocie Klęska urodzaju

Tekst i foto: Małgorzata Odyniec

Pierwsze tegoroczne zawody WKKW w Sopocie przyniosły prawdziwą ulewę zgłoszeń. Jeszcze podczas HPP-A organizatorzy martwili się, że zgłosili się pojedynczy zawodnicy, a już tydzień później na listach startowych było ponad 200 koni. SKJ stanął przed dużym wyzwaniem logistycznym, bo zawody zaplanowano rozegrać w formule dwudniowej. Zorganizowano cztery klasy międzynarodowe CIC1/2/3 oraz CCIP1, a także trzy klasy krajowe LL, L i P. Wbrew wcześniejszym założeniom czworoboki dla kuców oraz klas LL i części L rozegrano już w piątek po południu. A konie z klas narodowych tego samego dnia pokonywały jeszcze parkur. Co ciekawe, decyzja o tym, że i klasa L będzie skakała tego dnia, zapadła w połowie próby ujeżdżenia i duża część jeźdźców musiała na nowo przygotowywać konie odprowadzone już do stajni. Klasę CCIP1 zdecydowano się rozegrać niemal w ostatniej chwili, wychodząc naprzeciw zapotrzebowaniu trenerów i rodziców dzieci jeżdżących na kucykach. Jak już pewnie wszyscy wiedzą, pod koniec lipca w Jaszkowie ponownie odbędą się Mistrzostwa Europy Pony. Dlatego też polskie dzieci już tak wcześnie próbowały się do nich zakwalifikować. Szkoda, że zainteresowanie sportem kucykowym jest u nas tak niewielkie. Jeśli porówna się zawody tej samej rangi w Niemczech, gdzie startuje blisko 100 kucyków ze skromną piątką występującą w Sopocie, to trudno nie wyciągać smutnych wniosków na przyszłość. Wszak wiadomo, że czym skorupka za młodu nasiąknie… Najwyraźniej kucyki jeszcze nie wróciły do formy po zimie, bo poziom, jaki prezentowały na czworoboku, nie był zachwycający. Tylko Marysia Januszewska na Wróżbicie II otrzymała poniżej 60 pkt karnych. Jej wynik to 56,7 pkt, jako drugi program sędziowie ocenili przejazd Zuzi Burket na Malwie 207 – 64,9. Wyniki Sylwii Kupczyk na Josie, Sary Śnioch na Tamburynku i Kasi Piaseckiej na Avanti PP oceniono na poziomie 72-73 pkt.

Sobota wydawała się dniem bez końca. Równolegle rozgrywano po dwa czworoboki i parkury, a po całym dniu wytężonej pracy sędziowie musieli jeszcze przeprowadzić próbę terenową dla kucyków i klasy LL. Obserwowanie zachodu słońca z perspektywy przeszkody krosowej, w lodowatych podmuchach wiatru, z pewnością nie należy do przyjemnych doświadczeń.

Jako pierwsi na kwarcowym czworoboku zaprezentowali się zawodnicy z CIC2 – 41 par. Tu prym wiodły pary ze Szwecji i z Polski. Najwyżej oceniono przejazd Szwedki Sandry Gustafsson na wałachu o swojsko brzmiącej nazwie Kaminskij – 50,4 pkt. Różnica zaledwie 0,6 pkt zepchnęła na drugie miejsce Azteca pod Łukaszem Kaźmierczakiem, z kolei Vacat JP pod Martą Dziak-Gierlicz był od niego już tylko o 0,2 pkt gorszy. Parkur dużo zmienił, aczkolwiek nie w samej czołówce. Pierwsze trzy konie pokonały go na zero, tylko Aztec spóźnił się pół sekundy i dzięki temu punktowi Vacat przesunął się na drugie miejsce. Bezbłędne przejazdy miało jeszcze 6 innych koni. Bardzo duża część par powiększyła swój bagaż punktów o liczby dwucyfrowe i były to głównie zrzutki.

Poziom na czworoboku CIC3 był wysoki. Oceny w przeważającej większości oscylowały pomiędzy 65-68%. Prowadzenie objęła Dunka May-Britt Kattrup na pełnej krwi Victorze – 47,3 pkt, tuż za nią znaleźli się Szwed Theodor Wahren na EX2000 – 47,6 pkt i Kamil Rajnert na Ebonicie – 47,9 pkt. Oczywiście taka sytuacja trwała tylko do momentu, gdy konie zaczęły wjeżdżać na parkur. To, co pokazały na skokach, przerosło najśmielsze oczekiwania komisji sędziowskiej. Norma czasu 69 sekund okazała się bardzo dużym wyzwaniem, tylko czterem koniom udało się minąć celowniki w czasie i bez zrzutek. Wiadomo, że konie WKKW-owskie mają problemy z pokonywaniem parkurów na czysto, ale dzieje się tak, gdy są zmęczone po przejściu wyczerpującej próby terenowej. Na zawodach dwudniowych taki widok to rzadkość. Zawodnicy twierdzili, że wyśrubowany czas do pobicia prowokował ich do szybszej jazdy, po mniejszych łukach i to powodowało zrzutki. Pełnowymiarowe przeszkody ustawiono fair i bez szczególnych pułapek. Gdy przeanalizuje się wyniki, razi dysproporcja punktów karnych za czas i za zrzutki, tych pierwszych jest zdecydowanie więcej. Victor May-Britt Kattrup po uzyskaniu 15 pkt karnych spadł na 10. miejsce, EX2000 Theodora zebrał ich aż 21 i przesunął się o 19 oczek w dół. Ebonit strącił dwie przeszkody, ale za to zmieścił się w normie i znalazł się zaledwie 2 miejsca niżej. Po dwóch próbach na prowadzenie wysunął się Paweł Spisak na swoim niezawodnym Weriuszu. Awans z 10. miejsca zapewnił mu przejazd bez punktów karnych. Ta sama sztuka udała mu się na Wagu, awansował aż o 20 miejsc w górę. Z Polaków bezbłędny przejazd zanotował jeszcze tylko Paweł Warszawski na Hatterii, lądując na 4. miejscu. Na drugiej i trzeciej pozycji znaleźli się Szwedzi: Katrin Norling na Pandorze Emm i Johan Lundin na Fernet af Kreffe. Spóźnili się oni odpowiednio za 5 i 3 pkt.

W CIC zawodnicy zaprezentowali na czworoboku również wysoki poziom. Próbę ujeżdżenia wygrał Kamil Rajnert na ogierze Sex – 47,8 pkt. Kolejne miejsca zajęły Holenderka Merel Blom na Ziekino – 48,3 i May-Britt Kattrup na Sixtinie – 48,6. Popołudniowe skoki nie dostarczyły tak negatywnych emocji jak występy zawodników z wyższych klas. Ilość błędów mieściła się w normie, aczkolwiek i tu klasyfikacja uległa zmianie. Sex miał dwa błędy i kosztowało go to utratę pierwszego miejsca, dzięki temu awansowały Ziekino i Sixtina. Na trzecim miejscu po bezbłędnym przejeździe znalazł się wychowanek Kamila Rajnerta Mateusz Kiempa na Młodej Damie. Dosiadający jej zwykle Jakub Jarecki uległ wypadkowi na zawodach skokowych wczesną wiosną i w czasie jego rekonwalescencji jeździ na zasłużonej folblutce właśnie Mateusz. Trzeba przyznać, że świetnie sobie z nią radzi, imponując spokojną i bardzo dojrzałą jazdą. Na czwartym miejscu znalazły się dwa polskie konie: trakeński Asam pod Finką Sanną Siltakorpi i małopolski Baryt pod Pawłem Spisakiem. Aistis Vitkauskas z Litwy na własnej skórze przekonał się, jak ważne jest prawidłowe umocowanie siodła na grzbiecie konia. W trakcie przejazdu spadł z konia. Uwolniona od ciężaru jeźdźca Samanta wykonała kilka radosnych bryknięć, siodło w tym czasie przekręciło się pod brzuch i przesunęło na zad. Klacz w panice połamała ogrodzenie, wyskakując z parkuru i dłuższy czas galopowała po terenie zawodów, usiłując pozbyć się atakującego ją potwora. Widok żywcem wzięty z amerykańskiego rodeo. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

Około 19:30 rozpoczęła się próba terenowa dla kucyków i klasy LL. Do mety dotarły tylko trzy zawodniczki CCIP1, z czego wszystkie z przygodami. Tylko jedno wyłamanie zanotowała Sara Śnioch i to ona wysunęła się na prowadzenie, po dwa błędy miały Marysia Januszewska i Kasia Piasecka. Do osiągnięcia wyniku punktowego powyżej stu przyczyniły się też punkty za duże spóźnienia.

Niedziela była równie lodowata i długa jak sobota. O ile na parkurze konie trzygwiazdkowe popełniały dużo błędów, tak pokonanie krosu nie sprawiło im zbyt wielkiego problemu. Tylko pięć par miało wyłamania, a dwie zawodniczki zrezygnowały z kontynuowania przejazdu. Jedyną trudnością było przybycie na metę w czasie. Sztuka ta udała się zaledwie pięciu koniom, w tym polskim – Weriuszowi, który idealnie trafił w normę i Ostlerowi. Dzięki parze ze Skibna mogliśmy wysłuchać Mazurka Dąbrowskiego – oby częściej Paweł i Weriusz dawali nam do tego okazję, również za granicą. Katrin Norling pozostała na drugim miejscu, a zerowy przejazd pozwolił awansować na trzecią pozycję Sandrze Gustafsson na Top Select.

O ile próba terenowa serii CIC3 mogła się wydawać nudna, to z nawiązką nadrobili to jeźdźcy dwugwiazdkowi. Błędów na przeszkodach uniknęło zaledwie 14 koni, a zawody ukończyło 25. Najtrudniejszą okazała się pechowa 13, kombinacja zwana Dziurą Orłosia. Składała się ona z wąskiego frontu z hyrdą, w odległości 1 foule był zeskok z bankietu, wyraźnie zaznaczony pomalowaną na biało belką, później wskok na bankiet i kolejny wąski front z hyrdą. Dodatkowym utrudnieniem był najazd z zakrętu, po długim odcinku galopu. Aby pewnie pokonać tę kombinację, należało być maksymalnie skoncentrowanym i pewnie prowadzić konia na pomocach. Aż 15 koni miało problemy z pokonaniem członu A, z czego blisko połowa na nim właśnie zakończyła swą przygodę z sopockimi zawodami. Z pewnością owa biała belka na członie B była dodatkowym utrudnieniem, koń podczas odskoku nagle ją zauważał i przestraszony „spływał” w bok. Wąski front 13D sprawił kłopot tylko dwóm jeźdźcom, ale niestety to dzięki niemu nasz zawodnik Artur Społowicz na Harbuzie został wyeliminowany. Zwyciężyła Sandra Gustafsson na Kaminskim. Łukasz Kaźmierczak, zrezygnował po dwóch wyłamaniach Azteca na feralnej 13, więc drugie miejsce bezbłędnym przejazdem w normie czasu wywalczyła Marta Dziak-Gierlicz na Vacacie JP. Trzecie przypadło Katrin Norling na Cobio Taste.

Krosu jednogwiazdkowego nie ukończyły tylko trzy pary, a Sex został wycofany przed startem. Co ciekawe, gdyby Jerzy Krukowski na Apokalipsie nie pomylił trasy, wszystkie polskie konie dotarłyby do mety. I w tej serii najmocniej „pracowała” Dziura Orłosia. Aż sześć błędów i dwie eliminacje. Tym razem jednak konie najczęściej odmawiały współpracy na członie 10d. Po pięć wyłamań zanotowała kombinacja dwóch półwałków na początku krosu – 5ab. Pierwsze trzy miejsca nie uległy zmianie i tak zwyciężyła Merel Blom na Ziekino, przed May – Britt Kattrup na Sixtinie i Mateuszem Kiempą na Młodej Damie. Wszystkie trzy konie zachowały konto punktowe zdobyte na czworoboku. Cieszy, że debiut Mateusza na Młodej Damie zakończył się takim sukcesem. Oby tylko start w tych zawodach nie odbił się negatywnie na wyniku egzaminu maturalnego.

Gdzieś na peryferiach krosu rozegrano ostatnią próbę CCIP1. Wychowanka Pawła Spisaka Sara Śnioch na Tamburynku pokonała parkur bezbłędnie i zwyciężyła. Jej obie rywalki miały po jednej zrzutce. Marysia Januszewska z Wróżbitą zajęła 2. miejsce, a Kasia Piasecka na Avanti PP trzecie. Pozostaje liczyć tylko na to, że w Jaszkowie nasza ekipa poradzi sobie zdecydowanie lepiej.

Klasy krajowe wbrew nazwie również były międzynarodowe. W klasie P wystartowała reprezentantka Czech, na szczęście nie stanowiąc zagrożenia dla naszych zawodników. Zwyciężyła Jagoda Smoleńska (SKJ Trawers Warszawa) na Drumli (51,2) przed Jerzym Lipkowskim (SKJ Sopot) na Jurandzie i Jerzym Krukowskim (KJ Rakowiec Kwidzyn) na Selene. W klasie L trzy pierwsze miejsca zajmował brytyjski kapitan Paul Adams. Niestety, na swym pierwszym koniu Wilburze, pomylił trasę i zamiast 5 ze swej klasy pokonał przeszkodę o tym samym numerze z klasy LL. Stwierdził później, że bardziej mu się podobała, ale to nic, bo ma jeszcze dwa konie, więc naprawi błąd. I tak też się stało. Zawodnik w trakcie skoku nie omieszkał podzielić się z sędzią przeszkodowym refleksją, że ta kombinacja również przypadła mu do gustu. Ostatecznie Adams zajął dwa pierwsze miejsca na Carolien Z (45,6) i Contiki Z (47,7). Na trzecie awansowała juniorka młodsza z Drzonkowa na kucu Domingo – Wiktoria Knap (49,8). W klasie LL tryumfował Piotr Piasecki (SKJ Trawers Warszawa). Można powiedzieć, że zawodnicy tego klubu pobili rekord frekwencji, do Sopotu z Trawersu przyjechało ponad 20 koni! Zwyciężyła Raflezja z rewelacyjnym wynikiem 34,2 pkt, a drugie miejsce zajęła Bijou du Bois (51,1). Warto nadmienić, że obie klacze są córkami koni chodzących wysokie konkursy WKKW. Ojcem Raflezji jest Baryt, co zresztą widać na pierwszy rzut oka, ona sama karierę wierzchową rozpoczęła od zostania II wiceczempionką Zakładu Treningowego w Bogusławicach. Bijou du Bois jest z kolei córką Banderoli, na której Piotr Piasecki zajął w 1992 r. 5. miejsce na mistrzostwach Polski seniorów. Na trzeciej pozycji uplasowała się Magdalena Sobczyńska – Wołejszo (LKJ Aga Józefów) na Inganie – 54,4 pkt.

Zorganizowanie tak potężnej imprezy wymaga, aby wszystkie elementy idealnie ze sobą współgrały. Niestety, tym razem sytuacja przerosła możliwości organizatora. Stanowczo Sopot ma wbrew pozorom za mało miejsca, aby 200 koni mogło bezkolizyjnie startować w formule dwudniowej. Zawodnicy uskarżali się na brak nagłośnienia i tablicy świetlnej na parkurze, których nie było z powodu niezabezpieczenia podłączenia do prądu. Twierdzili, że zredukowałoby to znacznie ilość punktów karnych za czas. Na wyniki i listy startowe trzeba było czekać godzinami, pojawiały się dopiero bardzo późnym wieczorem. Biuro zawodów pracowało prawie całą dobę, przyjmując wszystkie gromy na siebie. Wiadomo przecież, że jak coś na zawodach nie gra, to wszyscy wylewają swe żale pracownikom sekretariatu. Dekoracje odbywały się w trakcie trwania ostatniej próby terenowej klasy P, przy pustych trybunach i co gorsza bez sędziów, którzy się gdzieś zapodziali. Jednak trzeba przyznać, że organizator potrafił się odpowiednio zachować. Następnego dnia wszyscy uczestnicy otrzymali maila z przeprosinami, a także obietnicą, że zostały wyciągnięte wnioski i w sierpniu, po wprowadzeniu koniecznych zmian, wszystko będzie chodziło jak w zegarku. I z pewnością tak będzie, w końcu SKJ nie jest nowicjuszem.

Zawody w Sopocie były kolejną szansą na zdobycie punktów w klasyfikacji Pucharu Polski. Paweł Warszawski na razie nadal prowadzi w gronie seniorów, ale wygrana Pawła Spisaka pozwoliła mu przesunąć się na drugie miejsce. Nasz olimpijczyk powiedział po zawodach, że pomysł rozgrywek PP bardzo mu się podoba, bo wpływa korzystnie na promocję WKKW. Jest to przecież najbardziej widowiskowa dyscyplina, a wciąż przyciągająca w Polsce tak mało widzów. Tegoroczne zmiany w regulaminie – ufundowanie nagród finansowych w finale – powinny również poprawić zainteresowanie rozgrywkami zawodników. Na trzecie miejsce awansował Jerzy Krukowski. W kategorii juniorów prowadzi Joanna Skibińska z ZKS Drzonków, zaś w juniorach młodszych pozycję lidera obroniła Zuzanna Burket – Dominanta Kicin. Następne zawody kwalifikacyjne już w ostatni weekend maja w Białym Borze. W momencie oddawania tego numeru do druku już wiemy, że zostało do nich zgłoszonych ponad 100 koni.

Shopping Cart
Przewiń do góry