Skokiem przez hipodromy Francuzi w głównych rolach

Tekst: Piotr Pękala
Foto: Stefano Grasso/GCT

Roger-Yves Bost na Ideal de la Loge wygrał ostatnią rundę Global Champions Tour w Abu Dhabi, a Pénélope Leprevost na Mylord Carthago triumfowała w Grand Prix pięciogwiazdkowych zawodów w Paryżu.

Niecodzienny skład osobowy miała rozgrywka konkursu Grand Prix w Abu Dhabi – dziesiątej i ostatniej rundy Global Champions Tour. Znalazło się w niej dwóch Holendrów, Francuz, Szwed, Brazylijczyk i Szwajcarka oraz przedstawiciel Ukrainy i Arabii Saudyjskiej, a zabrakło miejsca dla reprezentantów Niemiec, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy Irlandii. Dość powiedzieć, że pierwszego nawrotu nie ukończyli (i wspólnie zajęli ostatnie miejsce) tak doświadczeni i utytułowani zawodnicy, jak Niemiec Ludger Beerbaum (Gotha) i Brytyjczyk Michael Whitaker (Mr Darcy).

Konkurs składał się z dwóch nawrotów – do drugiego zakwalifikowało się 18 par, z czego aż 13 z zerowym kontem punktów karnych. Osiem z nich ustrzegło się błędów również w drugim nawrocie i przystąpiło do decydującej rozgrywki na skróconym parkurze. Walkę o zwycięstwo (i 130 tys. euro premii) rozpoczął reprezentant Ukrainy Cassio Rivetti dosiadający wałacha Temple Road. Zrobił to z takim animuszem, że po zbyt krótkim najeździe na jedną z przeszkód wpakował swojego wierzchowca w sam środek drągów.

Być może dlatego Szwajcarka Clarissa Crotta na wałachu West Side v Meerputhoeve postawiła na dokładność i pozostawiła za sobą wszystkie drągi na swoim miejscu, ale czas 49,92 s nie wróżył jej sukcesu. I rzeczywiście – mistrz Europy, Szwed Rolf-Göran Bengtsson na ogierze Casall La Silla również pojechał na czysto, ale dzięki bardzo krótkim najazdom przeciął końcowe celowniki w 43,28 s, wysoko zawieszając poprzeczkę pozostałym rywalom. Mimo to aż trzech z nich było w stanie jeszcze ten wynik poprawić. Najpierw zrobił to Brazylijczyk Alvaro de Miranda na wałachu AD Ashleigh Drossel Dan, który po bezbłędnym przejeździe okazał się szybszy od Szweda o ponad sekundę (42,20 s).

Ale to, czego dokonał po nim Francuz Roger-Yves Bost dosiadający ogiera Ideal de la Loge, wprawiło wszystkich w osłupienie – między przedostatnią i ostatnią przeszkodą, gdzie było sporo dystansu do pogalopowania, znalazł skrót, z którego nikt inny nie odważył się skorzystać, i z czasu Mirandy urwał jeszcze jedną sekundę (zmierzono mu 41,14 s), oczywiście pozostawiając wszystkie drągi nietknięte. Jeżeli Francuzowi udało się to, co „niemożliwe”, dlaczego nie miałby tego dokonać ostatni na liście startowej Khaled Al-Eid z Arabii Saudyjskiej. Brązowemu medaliście Igrzysk Olimpijskich w Sydney (2000 r.) jadącemu na wałachu Presley Boy niewiele zabrakło do pełni szczęścia – z czasem 42,08 s z Bostem nie wygrał, ale wyprzedził de Mirandę, spychając z podium Bengtssona.

Z dwójki Holendrów lepiej spisał się Maikel van der Vleuten na koniu VDL Groep Verdi, który miał bezbłędny przejazd (w czasie 44,14 s) i zajął piąte miejsce, podczas gdy Leopold van Asten na VDL Groep Quinara miał jedną zrzutkę i został sklasyfikowany na siódmej pozycji.

W całym cyklu Global Champions Tour triumfowała Australijka Edwina Tops-Alexander, która zgromadziła 238 punktów. Drugie miejsce zajął Ludger Beerbaum – 218,5 pkt, a na trzecim uplasował się Alvaro de Miranda – 210 pkt. Premia za wygranie całego cyklu wyniosła 300 tys. euro.

German Masters

W Abu Dhabi Ludgerowi Beerbaumowi i klaczy Gotha nie poszczęściło się, ale tydzień wcześniej para ta była bezkonkurencyjna w konkursie Grosser Preis von Stuttgart rozegranym w ramach zawodów German Masters (CSI5*-W) jako piąta runda kwalifikacyjna Pucharu Świata Ligi Europy Zachodniej. Na trudnym technicznie parkurze tylko sześć par uporało się bezbłędnie z wszystkimi przeszkodami i stanęło na starcie rozgrywki. Czystym przejazdem na skróconym parkurze rozpoczęła rywalizację Szwajcarka Janika Sprunger na Uptown Boy (38,34 s). Ale wystarczyło to tylko do zajęcie piątego miejsca, bo kolejni zawodnicy uzyskiwali lepsze czasy, a najlepszy – startujący jako przedostatni Ludger Beerbaum, któremu zmierzono 35,70 s. Kończący zmagania Szwajcar Steve Guerdat na Nino des Buissonnets robił, co mógł, ale Niemca nie zdołał wyprzedzić (35,93 s).

Trzecie miejsce zajął Rolf-Göran Bengtsson na Quintero La Silla (36,55 s), na czwartej pozycji uplasował się Niemiec Marco Kutscher na Cornet Obolensky (37,37 s), a ostatni w rozgrywce był Irlandczyk Denis Lynch na Abbervail van het Dingeshof, który jako jedyny z całej szóstki zarobił cztery punkty karne (35,61 s). Beerbaum po raz piąty wygrał Grand Prix w Stuttgarcie (a po raz drugi na klaczy Gotha). Za to ostatnie zwycięstwo dostał w nagrodę mercedesa.

Konkurs Mercedes German Master – w którym nagrodą dla zwycięzcy był również samochód osobowy – wygrał Szwajcar Pius Schwizer na koniu Verdi III. Tutaj także tylko sześć par zakwalifikowało się do rozgrywki, z czego trzy miały w niej bezbłędne przejazdy. Najszybszy był Schwizer – 35,82 s, drugie miejsce zajął Irlandczyk Billy Twomey na Tinka’s Serenade – 36,71 s, a trzecie Marco Kutscher na Satisfaction FRH – 37,65 s.

Gucci Masters

Dwa duże konkursy rozegrano w ramach zawodów Gucci Masters (CSI5*) w Paryżu. Najpierw czołowa dziesiątka światowego rankingu spotkała się w Top 10 Final, dwunawrotowym konkursie, w którym o zwycięstwie decydowała suma punktów karnych z obu nawrotów i czas drugiego. Walka o zwycięstwo, 50 tys. euro premii i złotego roleksa rozegrała się między Irlandczykiem Billym Twomeyem oraz liderem światowej listy Kanadyjczykiem Erikiem Lamaze. Obaj byli w szóstce jeźdźców z zerowym przebiegiem w pierwszym nawrocie, ale tylko oni potworzyli ten wyczyn w drugim. Minimalnie szybszy był Twomey dosiadający klaczy Tinka’s Serenade – 48,03 s, podczas gdy jadący jako ostatni Lamaze na Coriana van Klapscheut miał czas 48,25 s. Trzecie miejsce zajął Ludger Beerbaum na Gotha – 4 p.k.

Aż 17 par zakwalifikowało się do rozgrywki konkursu Grand Prix, ale zabrakło wśród nich zwycięzcy Top 10 Final. Rywalizację o 75 tys. euro głównej nagrody rozpoczęła z dużym animuszem Niemka Janne Friederike Meyer na Cellagon Lambrasco, ale w ferworze walki przytrafiła jej się zrzutka, podobnie jak Holendrowi Gerco Schröderowi na Eurocommerce London. Pierwszym jeźdźcem, jaki pokonał parkur w rozgrywce bez punktów karnych, był Kevin Staut na Silvana de Hus, ale Francuz nie spieszył się zbytnio i uzyskał dość słaby czas 38,51 s. Walkę podjęli Szwedka Angelica Augustsson na Mic Mac du Tillard i kolejny reprezentant gospodarzy Olivier Guillon na Lord de Theize, jednak ryzykownie szybki dojazd do ostatniej przeszkody przypłacili zrzutką tuż przed końcowymi celownikami.

Kiedy na parkur wjechał Michael Whitaker na Vikingu, widzowie zobaczyli, jak należy jechać rozgrywkę. Mocne tempo i krótkie najazdy zaowocowały czasem 35,34 s i dały Brytyjczykowi prowadzenie w konkursie. Niestety, nie cieszył się nim długo, bo jadąca tuż po nim Francuzka Pénélope Leprevost na Mylord Carthago była szybsza o blisko sekundę – 34,40 s. Końcówka rozgrywki rozgrzała publiczność – jeszcze trzy pary miały bezbłędne i szybkie przejazdy: Szwajcar Pius Schwizer na Verdim III – 34,48 s oraz Amerykanin Richard Spooner na Cristallo i Niemka Meredith Michaels- -Beerbaum na Checkmate 4 – oboje po 35,23 s. Ale wyprzedzić Leprevost nikomu już się nie udało.

Défi des Champions

Podczas CSI5*-W w Genewie rozegrano szóstą rundę kwalifikacyjną Pucharu Świata Ligi Zachodniej Europy. Do rozgrywki weszło aż 16 par, a 12 z nich miało bezbłędne przejazdy również na skróconym parkurze i o kolejności decydował czas przebiegu. Różnice były rzeczywiście minimalne, jednak tylko zwycięzca osiągnął wynik poniżej 42 s. A został nim Alvaro de Miranda na koniu AD Ashleigh Drossel Dan, któremu zmierzono 41,72 s. Rolf-Göran Bengtsson na Casall La Silla był drugi – 42,22 s, a Francuz Patrice Delaveau na Orient Express zajął trzecie miejsce – 42,42 s. Nie powiodło się Szwajcarom, mimo że w rozgrywce znalazło się ich czworo. Najwyżej – na czwartej pozycji – uplasował się Steve Guerdat na Nino de Buissonets – 42,69 s. Zwycięzca wyjechał z Genewy bogatszy o 55 tys. franków.

Dwunawrotowy konkurs 2e Défi des Champions wygrał Pius Schwizer na koniu Ulysse, który miał dwa bezbłędne przejazdy – podobnie jak Pénélope Leprevost na Maestro de la Loge – ale reprezentant gospodarzy był szybszy o ponad trzy sekundy w drugim nawrocie. Trzecie miejsce zajął Eric Lamaze na Heraldzie z jednym punktem karnym za przekroczenie normy czasu w pierwszym nawrocie. Premia dla zwycięzcy – 36 tys. franków.

Japońska niespodzianka

Taizo Sugitani dosiadający konia Avenzio został dość nieoczekiwanym zwycięzcą konkursu Grand Prix rozegranego w ramach zawodów Pappas Amadeus Horse Indoors (CSI4*) w Salzburgu. Japończyk był zdecydowanie najszybszy spośród czwórki zawodników, jacy w rozgrywce ustrzegli się punktów karnych – końcowe celowniki przeciął w 44,00 s. Drugi w klasyfikacji Niemiec Holger Wulschner na Cefalo miał czas gorszy prawie o trzy i pół sekundy. Zwycięzca zarobił 43 tys. euro.

Shopping Cart
Przewiń do góry