Nerwowo w Sopocie

Tekst: Małgorzata Odyniec
Foto: Katarzyna Boryna

Drugie w tym roku międzynarodowe zawody w WKKW, mimo kwietniowych wpadek i konkurencyjnych zawodów CIC3-W w Malmoe, przyciągnęły do Sopotu blisko 180 koni z 12 państw. W Sopocie pojawiły się takie sławy, jak Karin Donckers z Belgii, Elmar Lesch z Niemiec oraz cała polska czołówka jeźdźców. Najważniejszymi klasami były CCI*-MPJ i CIC***, obok nich rozegrano też CIC*, CIC** i krajowe klasy P i L.

Organizatorzy zapewnili wszystkim koniom równe szanse pokazania się w próbie ujeżdżenia, ponieważ jechano równolegle na dwóch czworobokach, ustawionych na głównym parkurze, ze słynnym już kwarcowym podłożem. W CCI* w pierwszej próbie zwyciężyła Dunka Camilla Saebo Hansen na Zanzibarze, którą oceniono na 42,9 pkt. Kolejne miejsca zajęli nasi juniorzy: Michał Knap na Orsku (45,8), Małgorzata Borysiuk na Kansasie i Jan Piasecki na Dobrodzieniu z identycznym wynikiem 48,3 pkt. Kros zaprojektowany przez Krzysztofa Rafalaka nie sprawił zawodnikom zbyt dużych problemów i wszyscy dotarli do mety, a tylko 6 par miało pojedyncze wyłamania. Niestety, komisja sędziowska wraz z delegatem technicznym postanowiła ukarać Janka Piaseckiego żółtą kartką i 25 punktami za niebezpieczną jazdę. Stwierdzili oni, że skracając sobie drogę w okolicy przeszkody wodnej, wjechał na Jędrusi w strefę dla publiczności. Wyniki czołówki nie uległy zmianie. W niedzielę pogoda postanowiła utrudnić juniorom zadanie, cały dzień deszcz wisiał w powietrzu, ale to właśnie w momencie rozpoczęcia tego konkursu nastąpiło oberwanie chmury. Deszcz był pewnie jedną z przyczyn tylu zrzutek. Tylko 7 przejazdów było bezbłędnych. Nerwy puściły juniorom. Michał Knap na Orsku popełnił dwa błędy, a Małgosia Borysiuk trzy i dodatkowo przekroczyła normę czasu o 8 sekund. Dzięki bezbłędnemu przejazdowi złoty medal zdobył Jan Piasecki na Dobrodzieniu. Czysty przejazd pozwolił awansować Małgorzacie Haręzdze na Lobo, która z 9. pozycji wskoczyła na trzeci stopień podium. Srebrny medal przypadł Michałowi. W klasyfikacji generalnej na pierwszym miejscu pozostała Camilla Saebo Hansen.

Na liście startowej CIC*** znalazło się 31 par. Sopockie zawody były ostatnim sprawdzianem przed mistrzostwami Europy. P rób ę ujeżdżenia wygrała Karin Donckers na S.S.Jett z wynikiem 45,6 pkt. Ta doświadczona zawodniczka przywiozła do Sopotu aż 4 konie na 3* i jak sama stwierdziła – nie liczyła na sukces, bo to ich debiut na tym poziomie. Tuż za nią ocenieni na 47 pkt znaleźli się Elmar Lesch na Lanzelocie i Paweł Spisak na Barycie. Wiadomo, że Baryt to koń o dużych możliwościach, świetnie prezentuje się na czworoboku i jest świetnym skoczkiem, ale dotychczas kros stanowił jego piętę achillesową. Z niepokojem oczekiwano więc startu tej pary w próbie, której trasę zaprojektował Marcin Konarski. Poziom adrenaliny był wysoki. Karin Donckers po skoczeniu jednej z pierwszych przeszkód zatrzymała Eloubeta, który stał na 3 nogach. Na szczęście zdjęcia rentgenowskie wykluczyły poważną kontuzję. Korner z żywopłotu, który dwa lata temu sprawił tyle problemów zawodnikom i tym razem nie próżnował, a ekipa techniczna miała pełne ręce roboty. Przewróciły się na nim Helena XII Hiszpanki Marii Pinedo Sendagorta i Magnolia Marcina Michałka. Sędziowie podjęli decyzję o wycofaniu tej przeszkody jako niebezpiecznej. Tym zawodnikom, którzy mieli na niej wyłamania, anulowano je, a wszystkim, którzy ją skakali, odjęto 3 sekundy od rzeczywistego czasu przejazdu. Pozostali jeźdźcy w tym miejscu mieli do pokonania przejazd obowiązkowy. Dziewięć par nie ukończyło próby terenowej, a 6 innych miało błędy. Tym większa była radość, że pozostałym naszym zawodnikom udało się dotrzeć bezbłędnie na metę. Dokonali tego Łukasz Kaźmierczak na Ostlerze (zwycięzca w tej próbie), Paweł Spisak na Barycie i Wagu, Paweł Warszawski na Hatterii i Katarzyna Kokowska na Czarnolasie. Na skokach prawie wszyscy z tego grona pokonali parkur na czysto. Wyjątkiem był Ostler, który w tym sezonie chyba nie lubi skakać szeregów. Zrzutka na 5b i strącony ostatni potrójny to 16 pkt karnych i spadek z 3. na 6. pozycję. Baryt do ostatniej przeszkody skakał bardzo dobrze, ale zbyt ryzykowny najazd sprawił, że spadł drąg z oksera 12a. Znaczna przewaga nad przeciwnikami pozwoliła jednak na zwycięstwo, mimo tej jednej zrzutki. Wiadomo, że sukces ma wielu ojców, ale z pewnością do tego zwycięstwa przyłożył swą rękę i Jacek Kowerski. Przed startem do krosu Baryt urwał dwie podkowy i tylko błyskawiczna reakcja doświadczonego podkuwacza pozwoliła na kontynuowanie przez Baryta zawodów. Dwa kolejne miejsca wywalczyli Elmar Lesch i Paweł Warszawski na Hatterii. Teraz pozostaje nam tylko niecierpliwie czekać na to, co zaprezentują nasi najlepsi seniorzy w Luhmühlen. Niestety, relacja z ME dopiero w następnym numerze „Koni i Rumaków”.

Klasę CIC2 wygrał Kamil Rajnert na Ebonicie, CIC1 Włoszka Camilla Colluci na Marquis De La Roche, klasę P Dominika Dymińska na Łagiszy, a L Holenderka Emma Laarkamp na Marengo. Tym samym Marengo, którego wszyscy fani WKKW pamiętają ze świetnych występów pod Magdaleną Sosnowską i startem na olimpiadzie w Atenach Kamila Rajnerta.

Sopockie zawody były też przedostatnią kwalifikacją Pucharu Polski. W kategorii seniorów miejsce lidera obronił Paweł Spisak i już na pewno do zawodów finałowych przystąpi z pierwszej pozycji. Wśród juniorów niewielkie zmiany w czołówce klasyfikacji, na pierwsze miejsce awansował po sopockich zawodach Michał Knap, miejsce drugie zajmuje Jan Piasecki. Dla juniorów młodszych zawody sopockie były już VII kwalifikacją, ponieważ dwa tygodnie wcześniej rozegrano OOM, na której nasi najmłodsi zawodnicy także zdobywali punkty do PP WKKW. W tej kategorii na prowadzeniu Sylwia Kupczyk przed Wiktorią Knap i Zuzanną Burkert.

Co można dodać na koniec? Z pewnością organizatorzy wyciągnęli wnioski z zawodów kwietniowych. Zmiana ekipy prowadzącej obsługę komputerową była strzałem w dziesiątkę. Ponadto umiejscowienie czworoboków w centralnym miejscu zawodów i zapewnienie nagłośnienia i tablic świetlnych trzeba zaliczyć na plus. Duży wysiłek w promocję imprezy włożył Maciej Florek, dzięki niemu, a także reklamom w mediach i świetnemu oznakowaniu dojazdu na hipodrom, w weekend pojawiły się tłumy widzów. Olbrzymie zaangażowanie sponsorów, a zwłaszcza Marszałka Województwa Pomorskiego i firmy Vredestein Polska – głównego sponsora CIC, pozwoliło nadać zawodom szczególną oprawę. Następnym razem wystarczy jeszcze tylko przekonać firmy cateringowe, że zawody jeździeckie to okazja do dobrego zarobku i pewnie nie będzie krytycznych uwag. Niestety, stoisk z jedzeniem było jak na lekarstwo.

Shopping Cart
Przewiń do góry