Francuskie kłusaki Francuzów

Kiedy arabski kasztan Bono wygrał siódmą gonitwę, jego trener Jan Pochwatka zrównał się liczbą zwycięstw na Partynicach z Michałem Borkowskim. Ale odpowiedź tego drugiego była natychmiastowa i druzgocąca – jego rumaki triumfowały w dwóch kolejnych, już ostatnich, wyścigach sezonu i przypieczętowały debiutantowi tytuł czempiona partynickich trenerów.

Tekst: Piotr Pękala
Foto: Piotr Filipiuk

Ostatnia niedziela na torze wyścigów konnych we Wrocławiu była udanym zakończeniem sezonu. Ciepła i słoneczna pogoda, bardziej letnia niż jesienna, przyciągnęła spore rzesze miłośników koni i końskiego hazardu, którzy mieli ostatnią szansę w tym roku postawić w totalizatorze na swojego faworyta. A było w czym wybierać – w programie ostatniej niedzieli znalazły się gonitwy płaskie i z płotami, dla koni półkrwi i czystej krwi arabskiej, a także dla kłusaków francuskich.

Kilka czołowych trzylatków półkrwi – ale bez derbistki Fidżi – spotkało się w długodystansowej (2600 m) gonitwie Zamknięcia Sezonu. Szkoda, że zbyt wolne tempo po starcie trochę popsuło widowisko. Od początku w czołówce galopowały klacze Bella-Brawa i Nemezis, wespół z Dekalogiem. Jednak do wyjścia z ostatniego zakrętu niewiele się działo i dopiero na finiszowej prostej rozpoczęła się prawdziwa walka.

Prowadzącego w tym momencie Dekaloga (P. Gluza) wyprzedziły Bella -Brawa (B. Zawadzka) i Nemezis (K. Sławińska), finisz rozpoczął Arawak (M. Kryszyłowicz). Ale to klacze między sobą rozstrzygnęły pojedynek o zwycięstwo, a wygrała silnie wysyłana Bella-Brawa, pokonując Nemezis o pół długości. Trzeci był Arawak, na czwartym miejscu finiszował Suez (A. Stasiak), Dekalog spadł na piątą pozycję, a ostatni przybiegł Huron (N. Hendzel), z którym od początku gonitwy nie radziła sobie jego amazonka. Trenerem zwyciężczyni jest Adam Suchorzewski.

Dwa tygodnie wcześniej czołowe trzyletnie konie półkrwi spotkały się w Nagrodzie Tunela (2400 m), ale rewanżu za Derby nie było, bo na starcie zabrakło kontuzjowanej Fidżi. Ostatecznie w dystans ruszyły tylko trzy konie, a na celowniku Dekalog pod Pawłem Gluzą o szyję pokonał Nemezis (K. Sławińska), Arawak (M. Kryszyłowicz) bez walki zadowolił się trzecim miejscem. Dekaloga trenuje Jan Pochwatka.

Przeskoczył faworyta

Grand Supreme – klacz wyhodowana w Racocie – biegała niewiele, w gonitwach płaskich radziła sobie nie najlepiej, ale kiedy przyszło do skakania, wygrała i wyścig z płotami, i z przeszkodami. Nic więc dziwnego, że podopieczna Michała Borkowskiego była faworytką czempionatu płotowego o nagrodę SK Ochaby (2800 m). I jak na faworytkę przystało, wzięła na siebie ciężar prowadzenia. Tuż za nią podążał San Vito II, w ostępie druga para, czyli Dublin z Dewinionem oraz daleko z tyłu nienadążający Flamand.

Taka sytuacja utrzymuje się do wejścia w ostatni zakręt. Przed początkiem finiszowej prostej San Vito II zrównuje się z Grand Supreme i dość łatwo ją wyprzedza. W połowie prostej to samo robi Dublin i próbuje atakować lidera, ale celownik jest zbyt blisko. Wyhodowany w Ochabach San Vito II pod Pawłem Gogolewskim wygrywa pewnie, choć tylko o pół długości. Słabnąca z każdym metrem Grand Supreme, której jeździec B. Żechowski najwyraźniej źle ocenił siły klaczy, utrzymuje trzecie miejsce, czwarty jest Dewinion (P. Pałczyński), a Flamand swoim tempem dobiega daleko za resztą stawki.

Ostatni w tym sezonie wyścig z udziałem kłusaków francuskich przeznaczony był dla koni, które nie wygrały w Polsce gonitwy. W skromnej stawce sześciu zaprzęgów dwa reprezentowały francuską stajnię Picard. W obu sulki ciągnęły wałachy, w przeciwieństwie do polskich zaprzęgów, w których przeważającą większość stanowią klacze. Trenerem jest Olivier Picard, który miał również powozić 6-letnim Roe La Roe, ale odstąpił miejsce w sulce Dorocie Bińkowskiej. W drugim zaprzęgu, z 5-letnim Sire Du Puits, zasiadł Laurent Picard.

Od startu na czele usadowił się Roe La Roe, zaś na końcu stawki, daleko z tyłu, podążał 4-letni ogier (jeszcze większa rzadkość u nas!) Talukdar, który od początku miał kłopoty z utrzymaniem się w kłusie (ostatecznie został zdyskwalifikowany za przejście w galop). W dystansie pozostała piątka kłusuje w zwartej grupce, a po wyjściu na finiszową prostą za wciąż prowadzącym Roe La Roe na drugim miejscu pojawia się Sire Du Puits. Taka kolejność utrzymuje się do celownika, a najlepszym koniem w polskim treningu jest finiszująca jako trzecia klacz Manie De Genetine (M. Matkowska). Wyścig kończy jeszcze tylko Source Du Houlbet (M. Ostrowska), bo także klacz Quenya D’Acanthe spotkała dyskwalifikacja za galop.

Królową kłusaków francuskich na Partynicach została 7-letnia Quana De Bourgogne, która dwa tygodnie wcześniej pokonała 11 rywalek w najważniejszej gonitwie sezonu – Nagrodzie Cheval Français. Trener Andrzej Najderski, który przygotował tę klacz do wyścigu, oraz Henandz Miksza, który nią powoził, sprawili dość dużą niespodziankę, jako że ich zaprzęg do faworytów nie należał. Quana De Bourgogne stopniowo powiększała w wyścigu przewagę, która na końcowej prostej wystarczyła do odparcia ataku zbyt późno finiszującej Nitisy Josselyn (T. Saliwonczyk) i zwyciężczyni drugiej pod względem rangi Nagrody Hipodromu Vincennes – Obsses Oaks (D. Bińkowska). Dwa kolejne płatne miejsca zajęły Lera De Ba (R. Mateusiak) i Stockholm D’Oyse (S. Bagiński).

Dwie gonitwy dla trzyletnich arabów pierwszej grupy padły łupem wierzchowców ze stajni Jana Pochwatki. Wyścig otwarcia wygrał Eklis, a w siódmym biegu triumfował Bono; obu koni dosiadał Paweł Gluza. Dzięki zwycięstwu tego drugiego Jan Pochwatka zrównał się z Michałem Borkowskim w liczbie wygranych gonitw na Partynicach i zachował szansę na tytuł czempiona. Ale riposta młodego trenera była natychmiastowa – wprawdzie w przedostatnim wyścigu jego rumak pokonał konia rywala tylko o łeb, ale w zamykającej sezon gonitwie nie pozostawił mu już złudzeń. Tym samym debiutujący w tym roku w roli trenera Michał Borkowski zanotował dwa wielkie sukcesy: wygrał Derby i został najskuteczniejszym trenerem na partynickim torze.

Shopping Cart
Przewiń do góry