Eliminacje PŚ w WKKW Strzegom znów zdominowali Niemcy

Tekst: Małgorzata Odyniec
Foto: Piotr Filipiuk

Ostatni tydzień czerwca należał do miłośników WKKW. Już po raz dziewiąty w Strzegomiu odbyły się zawody kwalifikacyjne Pucharu Świata. Oprócz tego zawodnicy mieli okazję powalczyć o punkty w rankingu olimpijskim i kwalifikacje ME w CCI3. W ramach konkursu CCI2 rozdano medale mistrzostw Polski młodzieżowców. Ci jeźdźcy, którzy mieli młode lub mniej doświadczone konie, mogli wystartować w CIC1/2. Najważniejsze konkursy rozgrywano od czwartku, a te mniej ważne już od środy. Pozwoliło to uniknąć chaosu organizacyjnego, bo do udziału w zawodach zgłoszono 240 koni. W tym roku organizator zmienił lokalizację stajen, a także części placów konkursowych. Po raz pierwszy miasteczko zawodników wyrosło na terenie Ośrodka Jeździeckiego Stragona. – Dotychczas stajnie lokalizowaliśmy na łąkach położonych przy hipodromie, ponieważ nie było innych możliwości technicznych. Jednak postawienie boksów na terenie ośrodka dysponującego już odpowiednim zapleczem wydaje się rozwiązaniem rozsądniejszym i bardziej funkcjonalnym zarówno dla zawodników, jak i koni. Ważna jest po pierwsze bliskość infrastruktury, typu rozprężalnie, myjki, zaplecze sanitarne i gastronomiczne. Rozwiązanie to pozwoliło również na organizację przeglądów koni w bezpośrednim sąsiedztwie stajni bez konieczności prowadzenia koni na hipodrom, co z pewnością jest bardzo praktycznym i wygodnym rozwiązaniem. W przyszłym roku koniecznie będzie trzeba powiększyć teren przeznaczony dla koniowozów. W tym roku były one ustawione bardzo blisko siebie, więc zawodnicy nie mieli możliwości na porozkładanie tak typowych dla zawodów obozowisk, co prawda nikt nie narzekał, ale jest to temat, nad którym trzeba będzie popracować w przyszłości – powiedział Marcin Konarski.

Czwartkowe przejazdy Polaków, walczących o start na olimpiadzie, narobiły wszystkim apetytu. Fantastycznie spisał się Baryt pod Pawłem Spisakiem, który wspiął się na wyżyny swoich obecnych możliwości. Ten urodziwy ogier jest znany ze swych humorów, ale tym razem był bardzo skupiony na pracy, imponował obszernymi chodami i dużą dynamiką. Otrzymał bardzo wysokie noty, tak bliskie ideału dziewiątki nie były rzadkością. Dzięki temu Paweł na Barycie zajął 3. miejsce z rewelacyjnym wynikiem 41 punktów. Nieco tylko wyżej oceniono przejazdy Bettiny Hoy na Lanfranco TSF (39,6) oraz Julii Krajewski na After the Battle (40,4). – Widzieliśmy konie bardzo wysokiej klasy o bardzo dobrych chodach. Startowali dobrzy jeźdźcy. Jednak kilku z nich może trochę przesadziło z pokazywaniem konia. Usiłowali wydobyć siłę, ale tracili przez to równowagę – szkoda. Niektórzy nadużywali ręki, co powodowało, że konie się usztywniały i w niektórych chodach stawiały opór. Jednak były to konie z wysokiej półki i miło było stawiać dziewiątki. Postawiłam ich kilka, a także sporo ósemek dla jeźdźców. Tak, stawianie wysokich ocen jest przyjemne. Bettina Hoy zawsze wykonuje swoje programy profesjonalnie. Bardzo ciężko jest odjąć jej punkty. Starannie wyjeżdża narożniki, choć dziś nie wszystkie, miała też kilka błędów w przejściach. Jej koń wyglądał na pewnego siebie. Ten drugi niemiecki koń był pokazywany przez świetną dziewczynę (Julię Krajewski – przyp. red.). Podobało mi się partnerstwo między nią a jej koniem. Jednak koniem, który mi się najbardziej podobał, był ten wasz polski ogier. Niecierpliwie czekałam na jego oceny, bo widać było, że będzie wysoko. Łukasz i Ostler też byli świetni – podzieliła się swymi wrażeniami przewodnicząca komisji sędziowskiej Susane Stewart. Rzeczywiście, Łukasz Kaźmierczak na Ostlerze nie zawiódł swych wiernych kibiców. Koń na czworoboku zademonstrował bardzo poprawne i dynamiczne chody. Zachwycił zwłaszcza ruchami w galopie. Efekt to 46 punktów i wysokie 6. miejsce. Jedyne, czego brakowało w tych przejazdach, to rozluźnienie zawodników. Aż chciało się im krzyknąć: „Oddychaj!”. Wysoko uplasowali się również Paweł Spisak na Wagu (16. miejsce, 53,1 pkt) i Paweł Warszawski na Fazerze (17. miejsce, 54 pkt) oraz Hatterii (20. miejsce, 55,4 pkt). Łukasz na swoim drugim koniu Hromym zajął 25. miejsce z wynikiem 56,2 pkt. Aktualni wicemistrzowie Polski Marcin Michałek i Magnolia zajęli wprawdzie ostatnie miejsce, ale wiadomo, że klacz świetnie chodzi krosy, więc nic jeszcze nie było stracone. Jej niedyspozycja na czworoboku wynikała z przeprowadzonego zbyt późno przed zawodami zabiegu dentystycznego.

W piątek trawiastym czworobokiem zawładnęli zawodnicy walczący o punkty w Pucharze Świata, w tym nasi reprezentanci Katarzyna Kokowska na Czarnolasie i Paweł Spisak na Weriuszu. W tym roku w rozgrywkach pucharowych obowiązuje inny program – czterogwiazdkowy z igrzysk olimpijskich w Hong Kongu. Części jeźdźców sprawiło to mały kłopot, aż sześciokrotnie sędzia musiał sygnalizować dzwonkiem pomyłki. O tym, że nauka angielskiego przydaje się w życiu, boleśnie przekonał się Francuz Regis Prudhon. Wystartował na swoim pierwszym koniu Off Set i już po czwartym ruchu usłyszał dzwonek. Przewodnicząca jury zawile mu coś tłumaczyła, po czym zawodnik machnął ręką i opuścił czworobok. Okazało się, że jego federacja dostarczyła mu nie ten program w wersji francuskiej, co powinna. Sędziowie jednak wziąwszy pod uwagę koszty i wysiłek, jaki włożył Francuz w przyjazd do Strzegomia, dali mu czas na nauczenie się właściwego programu, a następnie ponownie dopuścili do startu. Z tym jednak zastrzeżeniem, że do czwartego ruchu policzono mu oceny z pierwszego przejazdu i doliczono dwa punkty za pomyłkę. Przejazdy nie stanowiły już takiej uczty dla oka jak w CCI3. Tylko najlepsi pokazali, na co ich stać. Zwyciężył dubletem Michael Jung. La Biostetique Sam oceniony został na 40,9 pkt. Popełnił kilka drobnych błędów, jak podkłusowanie w pierwszym zatrzymaniu, problemy ze zgięciem w ciągach i spóźnioną zmianą nogi. Leopin otrzymał nieco niższe noty – 42,4 pkt. Na trzecim miejscu znalazł się Andreas Dibowski z FRH Fantasią – 44,6. Jako ostatni w grupie jeźdźców ocenionych poniżej 50 punktów karnych znalazł się Paweł. Przejazd był dobry, ale znalazły się tam drobne błędy, za mało wydłużenia i zrelaksowania konia w stępie wyciągniętym, utrata równowagi w kłusie pośrednim i zmianach nogi w galopie. Mimo tego wynik 49,6 pozwolił naszemu reprezentantowi znaleźć się w ścisłej czołówce na 6. miejscu. Katarzyna Kokowska zajęła dobre 13. miejsce z wynikiem 56,3 pkt. W przejeździe zabrakło rozluźnienia, płynności i wydłużeń w chodach wyciągniętych, ale sędziom podobały się galopy.

Już nie tak różowo wypadli w ogólnej klasyfikacji nasi młodzieżowcy startujący w CCI2. Najwyżej uplasował się Jan Kamiński na Osieku (56,7 pkt) na miejscu 20. Trzy oczka niżej znalazła się Jagoda Smoleńska na Lublinie (58,1), a Jerzy Lipkowski na Rokoszu zajął pozycję 25. (59,5). Natalii Wronie nie dane było bronić tytułu sprzed roku. Jej Tacyt po wjeździe na czworobok wydawał się kuleć i przewodnicząca komisji dwugwiazdkowej Szwajcarka Genevieve Pfister, niezmiernie czuła na tym punkcie, wyeliminowała Natalię zaraz na początku przejazdu. Poziom naszych młodych jeźdźców nie napawał optymizmem, oceny mocno poniżej 60% słabo rokują na przyszłość. – Z tego, co zdążyłam zauważyć, oceniając waszych jeźdźców, to fakt, jak mało przykładają się do czytania programów. Zawsze trzeba zobaczyć, co w danym ruchu podlega ocenie. Tu nie tylko chodzi o precyzję rysunku, ale np. o regularność, zgięcie, przejścia. Niektórzy sądzą, że jadą z impulsem, a w istocie koń spieszy. Jeżeli wiemy, że nie mamy konia obdarzonego obszernymi chodami, nie ma sensu go poganiać, bo straci regularność i to tylko pogorszy sprawę. Wtedy trzeba skupić się właśnie na tej regularności ruchu i to od początku do końca, a nie tylko na środku przekątnej, należy też pokazać przejścia między chodem zebranym a pośrednim czy wyciągniętym. Dojrzali, doświadczeni zawodnicy wiedzą, jak dobrze pokazać konia, zgodnie z jego możliwościami, młodzi jeźdźcy często za mocno się starają i głupio tracą punkty. Jeszcze raz powtarzam, należy zwrócić uwagę na to, co sędziowie mają w danym ruchu ocenić – podsumowała Szwajcarka naszych zawodników.

W sobotę tłumy widzów podziwiały walkę koni i jeźdźców na trasie próby terenowej. Jako pierwsi z pomysłem Marcina Konarskiego zmierzyli się zawodnicy CCI3. Kros wywrócił klasyfikację do góry nogami. Aż 11 par go nie ukończyło. Ten smutny los nie ominął i naszych koni. Łukasz Kaźmierczak na Hromym chcąc zyskać na czasie, najpierw pogubił się między linkami ogradzającymi trasy i musiał zawrócić, a następnie po dwóch wyłamaniach na pierwszej wodzie (po zeskoku z bankietu należało pokonać wąski front z podwójną hyrdą w wodzie i domek stojący już na suchym lądzie) zrezygnował z dalszej walki. Paweł Warszawski na Fazerze trzykrotnie próbował pokonać ten sam wąski front, niestety nie udało się. Ostlerowi z kolei nie spodobał się ów domek po wodzie, ale jedno wyłamanie w „długich gwiazdkach” cały czas daje nadzieję na „złapanie oczka”. Pięć innych koni również zakończyło swą przygodę ze strzegomskimi zawodami na kombinacji wodnej. Baryt prawie do końca krosu dobrze galopował i czysto pokonywał kolejne przeszkody, niestety dwa błędy pod koniec krosu zepchnęły go na 23. miejsce. Nasz honor uratowali Paweł Spisak na Wagu, przecinający celowniki w normie czasu, który dzięki temu wskoczył na 5. miejsce, Marcin Michałek na Magnolii i Paweł Warszawski na Hatterii, przybywający na metę jedynie z punktami karnymi za czas i awansujący do środka stawki. Na prowadzenie po wyłamaniach liderów wysunęli się Holendrzy Elaine Pen z Virą i Raf Kooremans na Cavalor Demeter oraz Japończyk Kenki Sato na wałachu Toy Boy.

W rozgrywkach pucharowych zawodnicy prezentowali o wiele lepszy poziom. Tylko trzech z nich nie ukończyło krosu. Błędy rozkładały się równomiernie na całej trasie, widać było, że konie są lepiej przygotowane do trudów 3*. – Muszę pogratulować Marcinowi i komitetowi organizacyjnemu za tak dobre wykorzystanie ograniczonej przestrzeni. Stworzyli kros o dużych walorach edukacyjnych dla koni i jeźdźców. Pokazał on doskonale, kto jest na jakim poziomie. Była to też uczta dla widzów. Dla mnie bardzo ważne jest, aby krosy 1-, 2- i 3-gwiazdkowe były zgodne z wymaganiami, jakie stawiamy koniom na tym etapie i aby pozwoliły przygotować je do startów na następnym etapie – powiedziała później Sue Stewart. Nasi zawodnicy ukończyli próbę terenową bez błędów na przeszkodach. Weriusz i Czarnolas awansowały o jedno oczko w górę. Zdecydowanie było się z czego cieszyć. Zawodnicy prowadzący po ujeżdżeniu utrzymali się na swoich miejscach. Michael Jung miał nad rywalami na tyle dużą przewagę, że w zasadzie mógł spać spokojnie. O losie kolejnych trzech zawodników, w tym naszego, mogło zdecydować nawet minimalne przekroczenie normy czasu. Niestety, następnego dnia Paweł nie pokazał się na przeglądzie: – Weriusz na trasie krosu spisywał się świetnie, skakał tak dobrze i galopował tak szybko, jakby miał najwyżej 10 lat, a nie 17. […] Niestety, okazało się, że wysiłek, jaki włożył w ten start, był zbyt duży. Następnego dnia postanowiłem wycofać Weriusza z kontynuowania zawodów. Po powrocie do domu okazało się, że ma naciągnięty mięsień międzykostny i w tym roku już niestety nie będzie mógł startować – zakomunikował na swej stronie internetowej zawodnik.

Z walki o medale po dwóch wyłamaniach wypadł prowadzący w mistrzostwach Jan Kamiński. O mały włos przestałby się w niej liczyć i Jerzy Lipkowski. Jurek zbliżając się do kompleksu wodnego, zauważył, że Rokosz boi się olbrzymiego balonu w kształcie koguta, aby zapobiec wyłamaniu, zrobił woltę i odzyskał kontrolę nad koniem. Sędzia na szczęście nie policzył mu tego za błąd. Jurek, Jagoda Smoleńska i Janek Żmójdzin na swoim drugim koniu – Losterico, po zjawieniu się na mecie bez punktów karnych mogli zacząć marzyć o podium.

W CCI3 tylko 7 par z 27, jakie przystąpiły do próby skoków, pokonało parkur bezbłędnie. Z Polaków udało się to jedynie Pawłowi na Barycie. I gorycz po tych dwóch wyłamaniach była tym większa, że gdyby ta para wystartowała w ostatniej próbie z wynikiem po ujeżdżeniu, usłyszelibyśmy Mazurek Dąbrowskiego. Na Wagu Paweł zrobił jedną zrzutkę i przesunął się na miejsce 6. Tyle samo błędów miały Hatteria i Magnolia, ale awansowały o jedno oczko w górę. Tym trzem koniom udało się uzyskać wynik kwalifikacyjny. Czyżby do Lühmuhlen na ME wybierała się ekipa? Występ Ostlera był fatalny, a 6 zrzutek i końcowy wynik 104,80 pkt nawet nie dał kwalifikacji. Zwyciężyła Elaine Pen i był to jedyny hymn inny niż niemiecki odegrany podczas wszystkich dekoracji tych zawodów. Na kolejne miejsca awansowali po błędach rywali Duńczyk Peter Flarup na Caliście E i Niemiec Elmar Lesch na Lanzelocie.

W najważniejszym finale strzegomskich zawodów wystartowało 25 par. Michael Jung na Leopinie pokonał parkur bezbłędnie i już wiedział, że nikt nie może mu zagrozić, nawet jeśli start na Samie poszedłby mu źle. Tak się jednak nie stało, co prawda przez jedną zrzutkę oba jego konie zamieniły się miejscami, ale podobnie jak w roku ubiegłym znów wygrał dubletem. Andreas Dibowski zdobył 4 punkty karne i musiał ustąpić 3. miejsce Yoshiakiemu Oiwie na Noodnay de Conde. Czarnolas strącił dwie przeszkody, ale i tak Kasia awansowała na 11. miejsce. Podczas dekoracji Czarnolas jako najlepszy koń polskiej hodowli w tej klasie otrzymał nagrodę specjalną od PZHK. Ale zanim doszło do dekoracji, widzowie mieli okazję podziwiać unikalne widowisko. W Strzegomiu tradycją stało się już, że aby zatrzymać widzów na swych miejscach, przed dekoracją organizowane są różnorodne pokazy. Tym razem były to m.in. pony games w wykonaniu dzieci i kucyków z klubu Stragona. Do prowadzenia pokazów organizator zaprosił Maćka Florka, który w pewnym momencie nie wytrzymał i sam dosiadł kucyka. Jakby tego było mało, zaprosił do zabawy również Dirka Schrade i Olivera Townenda. Panowie prześcigali się w zabawianiu publiczności, rozśmieszając ją do łez, gdy w dzikim pędzie pokonywali tor przeszkód na ambitnych kucykach. Zwłaszcza Dirk wyglądał na swoim srokaczu jak Sancho Pansa. Tak się bawić potrafią chyba jedynie WKKW-iści. Oprócz prezentacji kucyków widzowie mogli podziwiać pokazy woltyżerki, a także musztry ułańskiej i władania białą bronią.

Jako ostatni konkurs rozegrano CCI2. Szymon Tarant ustawił przed jeźdźcami parkur z dwoma szeregami, podwójnym i potrójnym, a ostatnią przeszkodą przed celownikami był tripple bar. Jedyną polską parą, która pokonała go bez błędów, była Joanna Pawlak na Down Boy’u. Zajmujący po krosie 3. miejsce w klasyfikacji ogólnej Jerzy Krukowski na Gondolierze musiał pożegnać się z nadzieją na dobre miejsce w konkursie po zrobieniu aż 6 zrzutek. Jan Żmójdzin na Losterico i Jerzy Lipkowski na Rokoszu strącili stacjonatę nr 6, ale i tak miejsce na podium mieli już zapewnione. Trzeba było tylko poczekać na przejazd Jagody Smoleńskiej na Lublinie. Amazonka popełniła błędy na pierwszym członie szeregu okser – stacjonata, później drągi spadły z oksera nr 7 i rozpoczynającej potrójny szereg stacjonaty. Te trzy zrzutki kosztowały ją niestety utratę złota na rzecz srebra. I tak o to uwieńczeniem kariery w gronie młodzieżowców stał się dla Jurka wymarzony złoty medal. A przecież niecały miesiąc wcześniej Jurek wywalczył w Białym Borze brąz wśród seniorów. Teraz należy tylko trzymać kciuki za start w mistrzostwach Europy. Nowy trener kadry juniorów i młodych jeźdźców – Tomasz Kowala skład ekipy poda w późniejszym terminie, ale chyba nie zabraknie w niej mistrza. Z kronikarskiego obowiązku dodajmy jeszcze, że w klasie CIC2 zwyciężył Dirk Schrade z Niemiec na Under Suspection, a w CIC1 Andreas Dibowski na Escadia 2.

 

Michael Jung

Leopin to fantastyczny koń w terenie, niewiarygodnie szybki, o dużych możliwościach skokowych. Bardzo poprawił się także w ujeżdżeniu – w zeszłym roku nie było możliwości wygrania takiego konkursu. W tym sezonie jednak widać poprawę, także po wygranych zawodach w Compiegne, na których bardzo dobrze się zaprezentował. Na parkurze można powiedzieć, że ma swoją własną technikę pokonywania przeszkód, ale skacze bardzo dobrze. Teraz dosiadać go będzie właścicielka w konkursach jednogwiazdkowych. Myślę, że najbliższe plany z nim związane to Pau we Francji (jedne z niewielu rozgrywanych na świecie zawodów rangi CCI4 – przyp. red.). Mistrzostwa Europy pojadę na Samie.

Jerzy Lipkowski

Nie jestem zadowolony z wyniku na czworoboku. Trudno się jechało, bo na rozprężalni była trawa i twardo, a na placu konkursowym grząski piach. Rokosz nie pokazał tego, co mógłby pokazać. Po krosie było nerwowo, bo sędziowie chcieli mi policzyć wyłamanie. Przed przeszkodą zrobiłem woltę, bo koń bał się tych zjeżdżalni balonowych. Na szczęście jednak zostało to uznane jako moja decyzja i że nie było ataku na przeszkodę. Kros szedł świetnie, ale muszę popracować nad jego opanowaniem. Czasem mam trudności, aby go zatrzymać. Na rozprężalni przed skokami chodził świetnie, niestety na parkurze się usztywnił. Chyba wyczuł, że się denerwuję. Nie chciał tak skakać, jakbym sobie tego życzył i zrobił jedną zrzutkę. Cieszę się bardzo z tego medalu. W końcu udało mi się osiągnąć to, do czego dążyłem od pięciu lat. Jest to z pewnością zasługa rodziców, którzy cały czas czuwają nad moim wykształceniem jeździeckim. Rola moich sponsorów jest też niebagatelna, pan Mirosław Hanuszewicz opłaca moje wszystkie starty i utrzymanie koni, a jego małżonka pani Lucyna bardzo mocno go do tego dopinguje. Teraz pani Magdalena Rutkowska, prezes Hipodromu, zgodnie ze złożoną obietnicą w Białym Borze, w nagrodę za medal mistrzostw seniorów sponsoruje pobyt jednego konia w Sopocie, ale moi długoletni sponsorzy wspierają mnie nie tylko finansowo, ale też duchowo.

Shopping Cart
Przewiń do góry