Diabeł tkwi w podstawach

Konsultacje ujeżdżeniowe z Ullą Salzgeber odbyły się w ostatni weekend listopada w podwarszawskim KJ Aromer. Przy pełnych trybunach w klinice wzięło udział 12 par na różnym poziomie zaawansowania i doświadczenia (zarówno jeźdźców, jak i koni). Mieliśmy przegląd wszystkich kategorii wiekowych jeźdźców. Oglądaliśmy konie młode i starsze, mniej i bardziej doświadczone.

Sesje treningowe były podzielone tematycznie i dedykowane konkretnym zagadnieniom, m.in. pracy z młodym koniem, poprawieniu dosiadu i prawidłowemu działaniu pomocy, poprawieniu jakości wybranych elementów, głównie od poziomu klasy N do C, poprawieniu jakości chodów czy pracy na kontakcie i w prawidłowym zebraniu.

Konsultacjom towarzyszyły seminaria z lekarzami weterynarii z Centrum Zdrowia Konia poświęcone zagadnieniom z dziedziny okulistyki i stomatologii oraz praktyczne warsztaty sędziowskie z Krzysztofem Tomaszewskim.

Z pewnością wielu z Was zastanawia się, czy takie konsultacje mają sens. Jakie są ich plusy i minusy? Czy w ciągu tak krótkiego czasu można rozwiązać problem? Czy taki trening może mieć przełożenie na dalszy trening i/lub wyniki? Zapytaliśmy o to uczestników konsultacji, bo chyba tylko oni mogą udzielić odpowiedzi na te pytania.

Agnieszka Łojas (koń: Figaro Fion)

„Czy konsultacje spełniły oczekiwania? Nawet przeszły te najśmielsze. Nie miałam pojęcia, że poprawa kilku niepozornych szczegółów może tak bardzo zmienić skuteczność jazdy i posłuszeństwo konia. Nie spodziewałam się, że Ulla podczas trzech krótkich sesji treningowych spowoduje tak widoczne postępy u wszystkich prezentowanych par. Według mnie wynika to albo z klasy i doświadczenia Ulli, albo po prostu nasze problemy były (niestety) bardzo podstawowe i (na szczęście) łatwe do korekcji.

Słabą stroną kliniki jest jej doraźność – chciałoby się więcej i więcej. Mocną stroną jest natomiast organizacja – wszystko dopięte na ostatni guzik, bardzo pozytywna atmosfera, wspaniałe osoby z teamu organizatora i przede wszystkim, o czym powinnam powiedzieć na początku, fachowość i profesjonalizm na najwyższym poziomie osoby prowadzącej treningi.

W moim przypadku zgłoszone problemy pokrywały się z tymi rzeczywistymi. Miałam trudności z kontrolowaniem Figaro (a więc precyzją jazdy i wykonywanych elementów), który jest wyjątkowo sprytnym, silnym i niełatwym do jazdy koniem. Dodatkową trudnością jest fakt, że uczę się wraz ze swoim koniem, oboje jesteśmy zupełnie niedoświadczeni. Po skorygowaniu używanych pomocy, znacznie poprawiło się posłuszeństwo mojego konia, kontrola nad zebraniem i precyzja w prowadzeniu, co przyczyniło się do znacznej poprawy elementów, w stosunku do których zgłosiłam problem. Obecnie codziennie odrabiam „zadania”, jakie zaleciła mi Ulla, pracuję przede wszystkim nad sobą i swoim dosiadem, staram się być bardziej konsekwentna i czytelna w stosowaniu pomocy jeździeckich. Ćwiczę również pewność siebie. Uwagi Ulli pomogły mi nie tylko z Figaro, ale po obejrzeniu innych sesji treningowych znacznie łatwiej jeździ mi się na moich pozostałych koniach”.

Małgorzata Hansen – trener Natali Leshchiy (koń: Valensiya)

„Klinika spełniła moje oczekiwania, ponieważ uprzednio widziałam już Ullę Salzgeber w pracy i wiedziałam, czego mogę oczekiwać, dlatego zgłosiłam Natalię na treningi. Wiedziałam, że bardzo dużo skorzysta, a ja będę miała wyjątkową okazję do nowego spojrzenia, co dla trenera jest bardzo ważne. Obie jesteśmy bardzo zadowolone, aczkolwiek wolałabym mieć jeszcze jeden dzień lub troszkę więcej czasu, żeby móc dłużej porozmawiać z Ullą o moich dylematach w treningu tej pary.

Jeśli chodzi o publiczność, to chyba tylko głupcy mogliby narzekać. Widownia dostała fantastyczną praktyczną demonstrację i wgląd w warsztat jeźdźca i trenera absolutnie pierwszej klasy. I to opinia widzów powinna się liczyć najbardziej, bo tego typu klinika jest przede wszystkim dla nich. Jeźdźcy występują na nich w roli „zwierząt doświadczalnych”. Na większości takich klinik jest dziennie od 6 do 8 koni maksimum. Przy 12, jak było na tych konsultacjach, widzowie pod koniec nie są w stanie wchłonąć tego, co się dzieje, a i dla trenera zaczyna to być ciężka praca. Poza tym dzięki temu, że koni jest mniej, więcej jest czasu na dyskusję, a ona jest bardzo ważna. Myślę też, że dodatkowe punkty programu przy tak wypełnionym dniu powinny być zredukowane do minimum. Niewątpliwie część widowni, mimo przenikliwego zimna, była gotowa siedzieć jeszcze dłużej, co samo w sobie jest największym komplementem dla Ulli. Czy treningi z Ullą pomogły w codziennej pracy z koniem? Oczywiście, że tak. Pewnie wielu jeźdźców doświadczyło tego uczucia, kiedy pozornie drobne korekty powodują zwiększoną jeżdżalność u konia, a wszystko przesuwa się na właściwe miejsce. Takzdarzyło się i u Natalii. Mnie, jako jej trenera, praca z Ullą utwierdziła w słuszności tego, co robię, dodała pewności w pracy i z jeźdźcem, i z koniem”.

Ilona Janas (konie: Calvados i Night Ice)

„Konsultacje jak najbardziej spełniły moje oczekiwania, szczególnie jeśli chodzi o Night Ice. Calvados dopiero w niedzielę zaczął dobrze pracować, gdyż wtedy publiczność już go przestała rozpraszać. Niedzielny trening był jak najbardziej pomocny – praca nad chodami bocznymi (ciągi), a ćwiczenia zadane przez Ullę sprawdzają się w 100% w codziennym treningu. Mankamentem takich konsultacji jest niewątpliwie słaba znajomość koni i jeźdźców przez trenera. Niestety, sam opis problemu czy nawet film nie odzwierciedlą problemu i nie zastąpią rozmowy z trenerem. Jestem przekonana, że teraz te same pary i Ulla dużo lepiej by się rozumieli. Z drugiej strony „świeże oko” też jest niezwykle ważne – gdyby Ulla wiedziała, na co stać moja kobyłę, mogłaby się zastanawiać nad metodami pracy z nami – a tak rozwiązała problem w dwa dni!”.

Marcelina Wojsz (koń: Replay)

„Podczas konsultacji Ulla pracowała ze mną nad wieloma zagadnieniami, nie tylko nad tymi zgłoszonymi. Problem z płoszeniem się i uciekaniem konia od jakiegoś przedmiotu wydawał mi się niezbyt poważny, żeby go zgłaszać. Jednak było inaczej. Bardzo się cieszę, że wyszło to właśnie podczas sesji treningowych i teraz wiem, jak sobie z tym radzić.

Ulla Salzgeber przekonała mnie do siebie swoim zaangażowaniem i indywidualnym podejściem do każdego jeźdźca.

Bardzo podobało mi się to, że nawiązywała kontakt z jeźdźcami, nie tylko „na sucho” prowadziła nam treningi. Starała się ona wrócić do początków pracy i poprawiać każdy błąd występujący nawet w najłatwiejszy elementach. Ta klinika dała mi wiele wskazówek, do których stosuję się i będę się stosować w dalszej pracy z moim koniem oraz ze sobą. Pozwoliła mi zrozumieć, że nie tylko powinniśmy „odbębniać” elementy w programach i na treningach, ale myśleć nad każdym z osobna, żeby wykonać go najlepiej jak potrafi jeździec i koń”.

A co o formule kliniki sądzi sama Ulla i jak ocenia naszych jeźdźców?

„Uważam, że najważniejszą kwestią podczas takich konsultacji jest zrozumienie jeźdźca, w czym tkwi jego problem w pracy z koniem. Ja jestem po to, żeby mu w tym pomóc. Moim zadaniem jest także zasugerowanie zawodnikowi rozwiązania, które w perspektywie wyeliminuje trudności. Czy z tego skorzysta, to już nie zależy ode mnie.

Mój kalendarz jest pełny tego typu klinik. Praktycznie w każdy wolny weekend (kiedy nie startuję) prowadzę podobne konsultacje na całym świecie. To moja pasja. Zresztą od kiedy pamiętam, bardzo chciałam trenować innych…

W Polsce jestem po raz pierwszy. Zobaczyłam tutaj wielu zdolnych jeźdźców i wiele naprawdę dobrych koni. Jeźdźcy byli bardzo zmotywowani i chcieli słuchać, a to jest dla mnie bardzo ważne.

Problemy, nad jakimi pracowaliśmy, są dokładnie takie same jak na całym świecie. Niczym się nie różnią. Bez względu na doświadczenie jeźdźca czy konia, zazwyczaj geneza problemu tkwi w podstawach i jakości poszczególnych elementów. Uważam, że nie ma sensu pracować nad wyższymi elementami, jeśli okazuje się, że nie potrafimy porządnie wyjechać 8-metrowej wolty”.

Shopping Cart
Przewiń do góry