Budujące? MPMK-C w Strzegomiu

Tekst i foto: Małgorzata Odyniec

Strzegom w ramach zawodów finałowych pucharu Polski zorganizował Mistrzostwa Polski Młodych Koni w WKKW. Dotychczas czempionaty te rozgrywano na terenie Stada Ogierów Biały Bór. Niestety, zostało ono niedawno zlikwidowane, a nie wiadomo, czy nowy gospodarz obiektu zdecyduje się przystąpić do przetargu na organizację przyszłorocznej imprezy. Oprócz organizatora zmieniono też komisję sędziowską. Stanowili ją Sławomir Pietrzak, Jurgen Moeckenmayer i Jane Starkey.

Martwi malejące co roku zainteresowanie właścicieli zgłaszaniem koni do mistrzostw. Na trójkącie zaprezentowano komisji 14 czterolatków. Ponownie o jednego mniej. Tylko trzy pochodziły z hodowli państwowej, a jeden z Francji. Najliczniej reprezentowaną rasą była szlachetna półkrew (7). Pozostałe konie to konie małopolskie (4) i po jednym wielkopolskim i trakeńskim. Najlepsze wrażenie na sędziach wywarł wielkopolski ogier Jey Joy. Ciemnogniady syn ogiera Jakobin i Jodły po Dżentelmen, wyhodowany w SK Kadyny. Koń elegancki, o długich liniach i dobrze umięśniony. Prezentował poprawny, elastyczny i obszerny ruch. Na drugim miejscu znalazły się francuskiej hodowli Talent Charboniere sf (Diamant de Semilly sf – Girl IV sp po Papillon Rouge sf) i Banderas sp (Noravia westf. – Babilonia xx po Jape xx). Talent to ogier w typie bardziej skokowym niż do WKKW. Pokazał bardzo dobry kłus, a Banderas to bardzo szlachetny wałach, o harmonijnej budowie. Zademonstrował niezwykle obszerny stęp i dynamiczny kłus. Wyhodował go Roman Drabiński. Ten stan rzeczy trwał tylko do piątkowej próby ujeżdżenia, którą wygrała Strona II. Kasztanka rasy sp po holsztyńskim Cajero i od folblutki Strzały po Saphir, hodowli SK Iwno. Dosiadał jej Paweł Spisak, więc trudno się dziwić, że dokładnie zaznaczone przejścia zdobyły uznanie sędziów. Klacz pokazała elastyczny i zrównoważony kłus, wyniosły galop, regularny i pilny stęp. Co prawda ten ostatni chód mógłby być bardziej obszerny. O 0,1 pkt niżej oceniono konie zajmujące kolejne miejsca po trójkącie, a Jey Joy spadł na 8. pozycję.

Przed próbą terenową na wyraźne życzenie sędziów został wycofany ogier D’Iago C, który przez dwa dni był mocno nieregularny i sędziowie podejrzewali kulawiznę. Kros czterolatkom nie sprawił najmniejszych problemów. Komisja bardzo wysoko oceniła nasze najmłodsze konie, aż 5 z nich otrzymało maksymalną liczbę 20 punktów, a dwa kolejne 19. Niezwykle budujący stan rzeczy. Tylko dlaczego większość zainteresowanych zadawała sobie pytanie, czy rzeczywiście mamy tak wspaniały rocznik, bliski ideału, czy jednak sędziowie za wysoko ocenili pierwsze konie z listy startowej i potem zabrakło im punktów? Pytanie to powróciło w kategorii pięciolatków i podczas próby skoków. Zgodnie z nowym regulaminem, koń oceniany jest na nie mniej niż 2/3 przeszkód oraz odcinkach między nimi. Jedno jest pewne, najdalej wysunięte przeszkody nie były dobrze widoczne, a wiele koni pokonywało zeskok z bankietu w stylu pozostawiają- cym dużo do życzenia. Na prowadzeniu utrzymała się Strona II przed małopolskim Amuratem (Jurand m – Asturia m po Lubań m) wyhodowanym przez Marlenę Kordalską, który swą orientalną urodą przywodzi na myśl Dzikie Pola rodem z „Trylogii” Sienkiewicza. Trzecie miejsce zajął Banderas.

Niedzielna próba skoków znów przyniosła wiele pytań i kontrowersji. Dwa konie otrzymały maksymalne noty, mimo pewnych błędów. Na przykład Strona II dwukrotnie puknęła pokonywane przeszkody, a nie przeszkodziło jej to otrzymać 10 za skoki i zwyciężyć w kategorii czterolatków. – Strona, wstępnie zajeżdżona, przyszła do mnie w trening. Od niedawna jest moją własnością. To koń, z którym się świetnie współpracuje. Sprawia wrażenie bardzo poukładanej we wszystkim, co robi, zarówno w pracy ujeżdżeniowej, jak i podczas skoków. Chociaż nie od razu to tak wyglądało. Wydawało się, że nie będzie to koń do WKKW, ponieważ bała się wszystkiego. Ciężko było na nią wsiąść. Na hali uciekała od band, narożników, przeszkód. Nie podobało jej się wszystko, co nowe. Ale już pierwszy raz, gdy pojechaliśmy do Białego Boru poskakać przeszkody krosowe, okazało się, że ona boi się wszystkiego oprócz skakania. Ani razu się nie zatrzymała. Później, pod innym jeźdźcem, miała przygody. Nie ukończyła zawodów w Racocie, bo przestraszyła się przeszkody wodnej. Innym razem miała wyłamanie na coffinie. Teraz wiadomo, że nie można jej do niczego zmuszać. Jeżeli spróbuje się siłą pokonać jakąś nową przeszkodę, której się boi, to wtedy się zatrzyma, a jak się spokojnie podjedzie i pokaże, to zawsze skoczy – powiedział nam później Paweł Spisak. Kolejne dwa miejsca nie uległy zmianie. Amurat Grzegorza Kostrzewskiego pod Piotrem Piaseckim również otrzymał maksymalną notę i został pierwszym wicemistrzem. A na trzecim miejscu pozostał Banderas Marka Jodko, prezentowany przez Joannę Pawlak.

W tym roku nareszcie zmieniono w regulaminie dla koni pięcioletnich program czworoboku. Jak zapewne Czytelnicy pamiętają, w poprzednich latach finał był łatwiejszy od kwalifikacji, bo zamiast programu jednogwiazdkowego, obowiązującego w klasie P, konie pokazywały się w programie klasy L, tak jak czterolatki. Teraz wróciło to do normy. Wystartowało o trzy konie mniej niż w roku 2010. Tytuł mistrzowski usiłowała obronić wielkopolska racocka Pasja (Carry Son hol. – Piroga wlkp po Czynel xx). Strzegomskiej publiczności zaprezentowały się również znane z ubiegłorocznego startu Łza, Omina i Jarosz. Aż sześć koni zostało wyhodowanych w stadninach państwowych. Szkoda, że te ośrodki w zatrważającym tempie znikają z hodowlanej mapy Polski. Układ ras wyglądał następująco: 4 sp i po trzy wielkopolskie i małopolskie. Próbę na czworoboku wygrała walewicka Łza, siwa klacz małopolska. Córka ogiera Frazes, którego znamy ze startów w zawodach skokowych pod Mariuszem Kleniukiem i Hubertem Polowczykiem. Jej matka, Łoza, jest córką Czynela, ogiera pełnej krwi, który z powodzeniem startował w WKKW. W kategorii pięciolatków wystartowały w sumie aż trzy jego wnuczki. Łza to klacz w szlachetnym typie i dobrych ramach. Dobrze ruszająca się we wszystkich trzech chodach, zwłaszcza w galopie. Ostateczny wynik po ujeżdżeniu to 8,2 pkt bonifikacyjne. Na drugim miejscu znalazła się nowielicka Omina sp (Cantanis hol. – Oklamina sp po Czad sp), której rodowód wyraźniej predysponuje ją do dyscypliny skoków, ale – jak widać – nieźle radzi sobie w WKKW. Omina to klacz elegancka, o elastycznym kłusie i wyniosłym galopie. Na uwagę zasługuje dobra praca zadu. W 2009 r. była wiceczempionką Zakładu Treningowego w Białym Borze. Teraz dosiadał jej junior Kamil Kuryło, stąd więc może były pewne błędy w kontakcie. Na trzecim miejscu znalazły się Loretta sp, wyhodowana w SK Bielin córka hol- sztyńskiego Lorio i Letycji sp po Efez sp, oraz Pasja. Obie uzyskały wynik 7,5 pkt. Z czego ta pierwsza pokazała bardzo dobre samoniesienie i niezwykle dynamiczne chody. W kłusie można było zaobserwować dużą swobodę łopatek i zaangażowanie zadu, podobnie w galopie. Niestety, klacz nie pokazała stępa, w tym chodzie była wyraźnie spięta. Pasja za to ten właśnie chód pokazała regularny i pilny. To klacz o wysokich możliwościach ruchowych, regularnym kłusie i galopie, aczkolwiek dość ciasna w szyi.

Podczas próby terenowej pięciolatki nie miały żadnych błędów na przeszkodach, ale tylko dwa zmieściły się w normie czasu. Łza otrzymała maksymalną liczbę punktów za styl pokonywania krosu, lecz ze względu na spóźnienie odjęto jej 0,3 pkt. Na 19 punktów oceniono Benaresa, małopolskiego ogiera (Egon m – Britanika xx po Aprizzo xx) wyhodowanego przez Romana Drabińskiego. Za spóźnienie odjęto mu aż 1,2 pkt i wynik ten pozwolił mu zająć trzecie miejsce. Omina pozostała na drugiej pozycji, z wynikiem 17,7 w tym 0,3 pkt za czas. Najniżej oceniono Lorettę – 13 pkt w tym 1,9 za czas i klacz spadła na ostatnie miejsce.

Na parkurze aż 6 koni miało zrzutki. Tego błędu nie ustrzegła się nawet Łza, sędziowie musieli odjąć jej jeden punkt od prawie maksymalnej oceny – 9,5 pkt. Zwyciężyła przewagą blisko trzech punktów nad rywalami, a w zeszłym roku była tuż za podium. – Łza to bardzo grzeczny i spokojny koń. Ma bardzo dobry charakter. Jest chętna do współpracy i szybko się uczy. W krosie jest dzielna i odważna – chwalił mistrzynię jej jeździec, Marcin Michałek. Omina również straciła jeden punkt za zrzutkę. Benares pod Piotrem Piaseckim pokonał parkur bezbłędnie, ale jego styl został oceniony na 8,5 pkt. Dosiadana przez Jacka Gałczyńskiego Promesa wlkp (Quamiro hol – Parada wlkp po Czynel xx) pokonała parkur bez punktów karnych i otrzymała 9,5 pkt. Zajęła miejsce tuż za podium. Pasji nie udało się obronić tytułu. Dosiadana przez tego samego jeźdźca, strąciła dwie przeszkody i spadła aż na 6 pozycję.

Konie sześcioletnie rywalizowały ze sobą w gronie międzynarodowym. Wystartowały dwa konie czeskie i jeden niemiecki i to pod samym Andreasem Dibowskim. Polskich sześciolatków było o trzy mniej niż w poprzednim sezonie, bo tylko 10. Sześć z nich przyjechało do Strzegomia bronić miejsc sprzed roku. Rasowo najliczniej była reprezentowana szlachetna półkrew – 5, później konie małopolskie – 3 i dwa wielkopolskie. Z hodowli państwowej pochodziło aż 6 koni. W próbie ujeżdżenia niestety nie zobaczyliśmy zeszłorocznej czempionki Definicji, która tuż przed wjazdem na czworobok zakulała. Niepokonana okazała się hanowerska Eskadia 2 pod Dibowskim, która zachwycała ruchem we wszystkich chodach. Wynik 74,93% dał jej 37,6 pkt karnych. Niewiele ustępował jej nasz Jak Chef. Malowany gniadosz, wyhodowany w SK Prudnik, syn folbluta Chef Supreme i małopolskiej Juki po Bonaparte m. Jego przejazd został oceniony na 72,46 %, czyli 41,3 pkt. O niecały punkt gorszy był El Bonillo, małopolski ogier hodowli Jana Zubera, po Berlin Beju i od Egzemy po Przedświt XIII-4. Koń ten święcił tryumfy w młodszych kategoriach wiekowych, nie tylko w WKKW. W tym roku wystartował w czempionatach ujeżdżeniowych i tam sięgnął po tytuł mistrza. Kolejne miejsce zajęła wielkopolska Rosa (Radiator trk – Ratina wlkp po Baldram wlkp) wyhodowana przez Helenę Kupniewską. Otrzymała 42,4 pkt karne. Klacz ta pretendowała do startu w tegorocznych mistrzostwach świata młodych koni.

– Myślę, że kros był bardzo wymagający. Trzeba było się na prawdę sprężyć, żeby go przejechać bez punktów karnych. Było dużo kombinacji z wąskimi frontami. Duże wrażenie robiła też przeszkoda wodna, jedna i druga – powiedział nam później Kamil Rajnert. El Bonillo dosiadany przez Katarzynę Papajak oddał skok niemal z miejsca na przeszkodzie nr 10 – kufer przed wodą, później zanotował wyłamanie na następnej przeszkodzie wodnej. Rosa również zatrzymała się na 10, a następnie, gdy Jerzy Krukowski podejmował kolejną próbę jej skoczenia, poślizgnęła się i przewróciła na zakręcie. Marzenia o wizycie w Le Lion d’Angers prysły jak bańka mydlana. Pozostałe polskie konie pokonały kros na czysto i w normie czasu. W mistrzostwach na prowadzeniu pozostał Jak Chef. Nad drugim Łotyszem sp (Wiliam han – Łezka sp po Rubin han) miał ponad jedną zrzutkę przewagi. O trzecie miejsce miała powalczyć wielkopolska Bonita (Rulon sp – Bielica wlkp po Cisoń xx). W konkursie międzynarodowym nadal prowadził Dibowski i to miało się już nie zmienić.

Tylko trzy konie pokonały parkur bez zrzutek. Niestety, pomimo zerowego przejazdu, sobotni błąd na krosie nie pozwolił awansować El Bonillo i ogier ten zajął ostatnią lokatę. Mistrzem Polski został Jak Chef. – Jest to koń z dużymi możliwościami, ale musi jeszcze dojrzeć, nabrać obycia, doświadczenia i rutyny. Nie jest łatwy do współpracy. W tej chwili ciężko mi jest powiedzieć, czy będzie to koń na duże rzeczy. Zobaczymy. Zobaczymy, czy w ogóle będę jeszcze na nim w przyszłości jeździł, wtedy wszystko się okaże – powiedział Kamil Rajnert. Właścicielem konia jest SK Dobrzyniewo, do niedawna mająca w swych strukturach SO Biały Bór. Bezbłędny przejazd zapewnił wicemistrzostwo ogierowi Nil sp (Le Voltaire sp – Newada po Apasz sp) hodowli SK Kadyny, a własności Marcina Psiuka. Tego urodziwego konia dosiadał Tomasz Pałkowski. Jedna zrzutka nie pozbawiła trzeciego miejsca Bonity pod Agatą Gil.

Z pewnością kolejne MPMK jak zwykle przyniosły wiele pytań i uwag. Ocenianie koni za styl zawsze będzie budziło kontrowersje. Czy te bliskie ideału konie – wg sędziów – zobaczymy w przyszłości na najpoważniejszych imprezach – czas pokaże. Chyba wszyscy sobie tego życzymy. Kolejną sprawą jest rozgrywanie czempionatów w towarzystwie innych klas. W poprzednich edycjach było to solą w oku PZHK. W tym jakoś osiem innych konkursów, tak poważnych, jak finał pucharu Polski i zawody międzynarodowe, nie było dla związku problemem. Może idea była taka, że duża impreza to więcej potencjalnych osób oglądających nasze młode konie. Cóż, podczas ujeżdżenia trwał konkurs dwugwiazdkowy i uwaga potencjalnych klientów i widzów była skierowana właśnie na ten czworobok. Z pewnością jest o czym dyskutować przez następnych kilka miesięcy. Przetarg na organizację kolejnych MPMK już został ogłoszony. Ciekawe, kto podejmie się tego trudnego zadania.

Shopping Cart
Przewiń do góry