Kryzys ekonomiczny dotknął irlandzkie konie

Irlandia – celtycki tygrys, przez wiele lat była przedstawiana jako symbol europejskiego sukcesu; kraj, który w krótkim czasie z małej, biednej, rolniczej wyspy stał się finansową potęgą. Jednakże w 2010 r. zielona wyspa, podobnie jak Islandia, Grecja, Portugalia czy Hiszpania, boleśnie odczuła skutki globalnego kryzysu. Najbardziej dotnkął on społeczeństwa irlandzkiego, na którym problemy ekonomiczne odbiły się najmocniej. Czworonożnymi ofiarami kryzysu stały się także konie, kupowane masowo w czasach prosperity przez zamożne osoby prywatne jako zwierzęta domowe, trofea, maskotki czy prezenty dla dzieci.

Tekst: Fundacja „Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – VIVA!”
Foto: Dublin SPCA

Irlandzkie końskie dzieje

Irlandia ma największy odsetek koni w UE. Szacuje się, że 20 000 to konie porzucone przez właścicieli, których już nie stać na ich utrzymanie. Większość z nich błąka się dziś samopas po irlandzkich łąkach. Za jednego wierzchowca w czasach prosperity trzeba było zapłacić nawet ok. 4000 euro, dziś to samo zwierzę można kupić nawet za 50 euro lub po prostu przygarnąć. Porzucone konie to najczęściej lekkie konie rekreacyjne, nieprzystosowane do całorocznego wypasu. Niektórzy właściciele porzucają także konie ranne, gdyż nie stać ich na zapewnienie im opieki weterynaryjnej. Zapewne ogromna ich liczba nie przeżyje zimy, która zapowiada się na mroźną. Okazało się także, że kolejną przyczyną obecnego stanu rzeczy, poza niefrasobliwym i masowym kupowaniem zwierząt, była również ich nadmierna hodowla przez ostatnie dziesięć lat.

Dublińskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt (DSPCA) przyjęło pod swój dach 26 koni w 2008 r., 106 w 2009 r., a pod koniec 2010 r. już ponad 110, z czego połowę trzeba było uśpić. DSPCA zamierza zorganizować spęd błąkających się po całym kraju porzuconych wierzchowców oraz najprawdopodobniej usypiać je. Ilość zwierząt przewyższa bowiem możliwości utrzymania ich przez organizację. W Internecie już od kilku tygodni wrze od emocji; opinia międzynarodowa zorganizowała akcję przeciwko masowemu usypianiu koni, w której bierze udział Fundacja Viva!.

DSPCA współpracuje obecnie z Ministerstwem Rolnictwa oraz Ministerstwem Środowiska a także lokalnymi organizacjami i organizacjami prozwierzęcymi w celu rozwiązania tej kryzysowej sytuacji szeroko komentowanej zarówno w kraju, jak i w międzynarodowych mediach. Postanowiono o utworzeniu swego rodzaju amnestii dla właścicieli koni. Osoby, których nie stać już na utrzymanie swych pupili ani zapewnienie im nowego domu, mogą zrzec się praw do swoich zwierząt, nie ponosząc konsekwencji. Koniom zostanie zapewniony byt i opieka weterynaryjna. Szczegółowe warunki amnestii zostaną ogłoszone w najbliższym czasie. Zostanie również utworzony program edukacyjny dla właścicieli koni, a także baza danych oparta na wszczepionych koniom czipach. Zwierzęta, które nie będą zaczipowane lub nie będą posiadać licencji, będą mogły być przejęte przez lokalne władze lub autoryzowane służby.

Nie pierwszy taki przypadek?

Irlandzkie konie nie są pierwszymi masowo porzucanymi w UE. W 2008 r. Rumunia, wówczas świeżo upieczony kraj członkowski UE, musiała dostosować swoje prawo do standardów unijnych. Dotyczyło to również prawa drogowego, a konkretnie zakazu przemieszczania się po drogach szybkiego ruchu zaprzęgów konnych, bardzo popularnych w rolniczych rejonach tego kraju. Konie stały się w ten sposób ofiarami prawa wprowadzonego bez okresu przejściowego, a rolników oraz osoby żyjące z wyrębu lasów niemalże z dnia na dzień postawiono w sytuacji, w której nie mogli oni użytkować dalej swoich koni. Tysiące z nich zostały wówczas porzucone na pastwę losu. W odróżnieniu od koni irlandzkich, były to spracowane konie juczne, najczęściej w złej kondycji zdrowotnej. Miejscowe organizacje prozwierzęce alarmowały opinię społeczną o przypadkach, w których sfrustrowani właściciele koni katowali je lub zrzucali do przydrożnych rowów i tam bili na śmierć kijami. Porzucone zwierzęta ginęły też często potrącane przez samochody. W odpowiedzi na te przerażające wydarzenia, zagraniczne organizacje broniące praw zwierząt wystosowały petycję do rządu rumuńskiego o podjęcie akcji w celu zapewnienia koniom właściwej ochrony, w Polsce akcję tę podjęła Fundacja Viva!. Rząd rumuński zareagował, wprowadzając wysokie grzywny oraz karę więzienia dla osoby maltretującej bądź porzucającej swe konie. Dyskusja na ten temat odbyła się też w Parlamencie Europejskim, nie przynosząc jednak większych efektów.

Polskie konie chciane i niechciane

A jak to wygląda w Polsce? Polskie prawo ochrony zwierząt art. 6 ust. 11 jako definicję znęcania podaje również „porzucanie zwierzęcia, a w szczególności psa lub kota, przez właściciela bądź przez inną osobę, pod której opieką zwierzę pozostaje”. Zatem z prawnego punktu widzenia problem jest zidentyfikowany. Trzeba też przyznać, że w Polsce nie występuje zjawisko masowego porzucania koni, w odróżnieniu chociażby od porzucania psów lub kotów w okresie wakacyjnym. Jednakże nie oznacza to, że nad Wisłą nie ma problemu koni niechcianych czy niepotrzebnych. Po prostu, polskie społeczeństwo nie jest jeszcze na tyle zamożne, aby posiadanie prywatnego wierzchowca, wynikające z prawdziwej pasji do tych zwierząt czy też z tymczasowej zachcianki, było powszechne. Decyzji o nabyciu zwierzęcia nie wolno podejmować pochopnie – szczególnie jeśli chodzi o konie, których utrzymanie jest kosztowne a opieka czasochłonna. Warto zadać sobie pytanie, czy będziemy w stanie je utrzymać w przypadku utraty pracy czy choroby. Samochód czy motocykl można sprzedać albo wstawić do garażu, natomiast zwierzę z jego potrzebami i emocjami zostanie przez nas po prostu skrzywdzone.

Pozytywną zmianą, którą możemy zaobserwować w ostatnich latach, jest zgłaszanie się do fundacji niosących pomoc koniom oraz innym zwierzętom, zarówno prywatnych właścicieli, jak i klubów z prośbą o przejęcie konia- -emeryta. Coraz częściej także właściciele starają się zapewnić we własnym zakresie „emeryturę” koniom niemogącym więcej pracować. Zjawisko to niestety rzadko występuje na prowincji, gdzie bezlitosnym standardem pozostaje sprzedaż na rzeź za granicę zwierzęcia, które całe życie służyło człowiekowi. Tutaj zmiany w postrzeganiu konia jako istoty czującej i traktowaniu go z należnym mu szacunkiem niestety przebiegają bardzo wolno.

W Polsce, pomimo faktu że od lat istnieją pensjonaty dla zwierząt a wiele hoteli przyjmuje gości z czworonożnymi pupilami, nadal istnieje ogromny problem porzucania psów i kotów. Pozostawione przy drodze, często stają się ofiarami przejeżdżających samochodów lub zostawione w lesie, przywiązane do drzewa – umierają z głodu i wycieńczenia. Tak więc zamiast pocieszać się faktem, że nie jesteśmy drugą Irlandią i polskie konie nie są porzucane przez nieczułych, nowobogackich właścicieli, przyjrzyjmy się problemom naszych domowych czworonogów na własnym „podwórku”.

Shopping Cart
Przewiń do góry