Żeby chciało się chcieć jesienią

Tekst: Marzanna Herzig
Foto: Piotr Filipiuk

Od wielu lat psychologowie coraz intensywniej i z coraz większym niepokojem zwracają naszą uwagę na szkodliwe skutki poddawania się presji wynikającej z pełnionych funkcji społecznych, uczestniczenia w realizacji ambitnych projektów czy bycia członkiem jakiejś grupy społecznej. Faktem jest, że niemal z roku na roku wymagania wobec każdego z nas się zwiększają i to niezależnie od wieku, płci i zawodu. Media karmią nas obrazami gigantów przedsiębiorczości, sylwetkami herosów wytrzymałości, fabularyzowanymi biografiami ludzi, którzy każdą minutę swojego życia wykorzystują na pożyteczne działania i którzy zawsze są zmotywowani, niezależnie od wieku, pory roku czy pory dnia. Podziwiamy tych „doskonałych” – zarówno pod względem fizycznym, jak psychicznym – na zdjęciach i w tekstach czytanych gazet i czasopism. Oglądamy ich w programach telewizyjnych, są bohaterami rozlicznych filmów, w których osiągają życiowe sukcesy. My, widzowie, podziwiamy, jak to robią i zaczynamy wierzyć, że my też tak możemy. Ich historie stają się dla nas wzorami i stymulują nas do stałego utrzymywania się w pełnej dyspozycji. W naszych dążeniach pojawia się motyw: działać tak, jak oni, mieć zawsze 100% motywacji, bo to droga do sukcesu! To zrozumiałe pragnienie. Bowiem któż – zwłaszcza w sporcie – nie pragnie sukcesu?

Okazuje się jednak, że w realnym, codziennym życiu sportowca niezwykle trudno jest przedzierzgnąć się w takiego herosa motywacji. W wielu sportach, w tym w jeździectwie, zwłaszcza jesienna rzeczywistość daleko odbiega od świetlanych wizji utrzymywania niezniszczalnej motywacji. Realne są różne trudności, które dopadają kończących sezon startowy zawodników. Jak możemy opisać tę jesienną rzeczywistość w sporcie jeździeckim? Co się na nią może składać? Zobaczmy. Końcówka sezonu letniego.

▶ W siedzeniu, plecach, nogach, w każdej kości i każdym mięśniu ciała pozostały ślady setek przeskoczonych przeszkód czy przejechanych w czworoboku figur. A co jest tego naturalnym efektem? Normalne fizyczne zmęczenie.

▶ Tysiące kilometrów przejechanych po Polsce i nie tylko, z zawodów na zawody. Nie zawsze wystarczający standard kwater i żywienia podczas zawodów. Nie zawsze dogodna odległość między kwaterami a miejscem zawodów. Rezultat? Także fizyczne wyczerpanie spowodowane może nie ekstremalnymi, ale za to licznymi i długotrwałymi wysiłkami.

▶ Zebrane doświadczenia. Nie wszystkie wg życzeń, np. gorsze, od zamierzonych, starty; gorycz odniesionych porażek; kontuzje własne lub wierzchowca i inne. Tutaj? Dochodzi wyczerpanie psychiczne, które jest wynikiem przeżywanych: rozczarowań, bólu, strachu, różnorodnych napięć, konieczności trzymania się w ryzach czy znajdowania wyjścia z sytuacji.

▶ Wspaniałe doświadczenia: wygrane konkursy, zdobyte trofea i nagrody, osiągnięte rezultaty, zagrane konie, zrobione postępy i inne radosne przeżycia. Tak, zgadza się, takie przeżycia dodają energii, pobudzają do działania! Ale przecież w którymś momencie może u kogoś pojawić się jednak… taka chęć… potrzeba, takie pragnienie – niemalże wstydliwe! – aby… spocząć na laurach! Nie mobilizować się do działania. Po prostu „pobyć sobie” i pocieszyć się swoimi osiągnięciami! Posiedzieć w domu w stanie zmniejszonej energii. Już nic nie musieć.

▶ Weryfikacja snutych w trakcie startowania planów i zamierzeń. Przyglądanie się swoim marzeniom. Jaką ich część zrealizowałam/łem? Czy potrafię planować, czy ulegam mrzonkom, „napalam się”, a potem głupio się czuję? Czy może zaniżam swoje możliwości, a potem z rozczarowaniem patrzę, jak ktoś inny osiąga to, czego ja tak naprawdę pragnę? Czy moje marzenia mają szansę na urzeczywistnienie się? Takie rozliczenia z samym sobą to intensywna praca zarówno umysłowa, jak emocjonalna. Ta praca jest kosztowna energetycznie i dlatego może także prowadzić do poczucia zmęczenia lub wyczerpania.

▶ Tysiące przyjaznych spotkań i ciekawych kontaktów towarzyskich, ale też: starć, konfliktów, aktów współdziałania, nieporozumień itd. itp., czyli: funkcjonowanie podczas sezonu startowego w społeczności jeździeckiej. Realizowanie swoich potrzeb, celów i zamierzeń wśród innych jeźdźców, którzy w tym samym miejscu i czasie także starają się zrealizować swoje potrzeby, cele i zamierzenia. Po wielu miesiącach takiego funkcjonowania można odczuwać pewien stopień wyczerpania czy wyeksploatowania emocjonalnego.

▶ Jesień. To prawda: żyjemy w takim właśnie klimacie, który nie składa się tylko z wiosny i lata, ale w którym co roku przychodzi jesień, a po niej zima. Od urodzenia to odczuwamy i nie ma co narzekać, bo zmienność pór roku to przecież ciekawa różnorodność wrażeń i doświadczeń. Zgoda. Nie znaczy to jednak, że niektórzy nie mogą mocniej od innych odczuwać i gorzej znosić zmian, które przyszły wraz z jesienią. Końca ciepłych, długich dni. Nastania okresu długo trwających szarości, a potem ciemności, pomimo których trzeba rankiem pójść do stajni. Ciemności poranka, którą odczuwa się zwłaszcza wtedy, gdy jest to sobota lub niedziela i ma się świadomość, że wszyscy inni – domownicy i znajomi „niekoniarze” – smacznie śpią aż do rozjaśnienia się nieba. Zimna, które objęło rządy w siodlarni, w stajni i na hali. Wrażenia, że – gdyby siodło nie było ze skóry – to przymarzłaby do niego dłoń, jeśli uchwyciło się je bez rękawiczki. I innych tego typu emocji.

Jeśli Czytelnik w powyższym zestawieniu rozpoznał jakieś własne doznania, to być może – w kontekście rozpoczynającego ten artykuł wizerunku idealnego funkcjonowania – poczuł, że dzieli go od niego ogromna odległość. No bo ideał przecież jest wolny od takich niedoskonałości! Jemu się zawsze chce! Czy jednak takie ideały istnieją? Ważniejsze od rozstrzygania takiego odległego od nas problemu wydaje się znalezienie odpowiedzi na – bliskie jesienną porą – pytanie: jak radzić sobie z jesiennym osłabieniem motywacji, poczuciem wyczerpania i zanikiem codziennej jeździeckiej radości?

  1. Przede wszystkim zaakceptuj siebie w tym stanie. Najgorszym możliwym sposobem na poradzenie sobie z jesiennym brakiem sił jest złość na siebie, że nie jest się kimś innym i bezwzględne wymuszanie na sobie aktywności. Zaakceptowanie nie oznacza bezwolnego poddania się i rezygnacji z wysiłku. Oznacza poszukanie innej niż siłowa drogi odzyskania motywacji. Ta droga będzie bardziej zgodna z własną naturą, a przez to z większą pewnością zaprowadzi Cię do celu.
  2. Daj sobie kilka, kilkanaście dni na odpoczynek: złagodź wymagania treningowe, zafunduj sobie zabiegi regenerujące, spędź trochę czasu na zagłębianiu się w miłych wspomnieniach z minionego sezonu. Pobądź ze znajomymi umiejącymi rozmawiać na lubiane przez Ciebie tematy.
  3. Zajrzyj do zdjęć z początków Twojej przygody z jeździectwem. Przypomnij sobie różne cudowne chwile, które wiążą się z Twoimi pierwszymi kontaktami z końmi i jeździectwem. Przywołaj do pamięci także różne – zabawne już teraz – błędy, potknięcia, niemądre postępki, jakieś historyjki. Daj się ponieść tym wspomnieniom, odczuj ich klimat i – chociaż na kilka chwil – poczuj znowu to dziecięce zauroczenie cudownym zwierzęciem i radość płynącą z odkrywania możliwości, jakie daje jeżdżenie na nim.
  4. Uruchom wszystkie zmysły w kontakcie z końmi: napawaj się ich zapachem, ruchem, sylwetką.
  5. Powieś nad swoim biurkiem (lub w innym miejscu, w którym będziesz tę kartkę z łatwością zauważać) jakąś krótką sentencję, która będzie Ci przypominała, dlaczego jeździsz konno.
  6. Przejrzyj swoje trofea i spróbuj przypomnieć sobie przy każdym z nich, jak zostało zdobyte. To bardzo ważne, gdyż z czasem, zgromadzone dyplomy, flo i inne nagrody pokrywają się kurzem, stojąc zapomniane na półkach. Zrób to, bo wspominanie pięknych chwil zwycięstwa napawa radością i przywraca poczucie sensowności wkładanego w trening wysiłku.
  7. Spraw sobie jakiś nowy drobiazg związany z jeździectwem (np. jakiś ozdobny albo wyprodukowany przez dobrą firmę element rzędu). To prosty, ale zawsze dobry sposób, aby nieco ubarwić codzienność.

Te rady nie wyczerpują wszystkich możliwych sposobów wydobywania się z jesiennego poczucia wyczerpania. Wiele sposobów ma bardzo indywidualny charakter, dlatego ich liczba jest nieokreślona i nie da się ich wymienić. Warto jednak ich poszukiwać, zwłaszcza wtedy, gdy jest się nie tylko zawodnikiem, ale instruktorem lub trenerem i te sposoby mają służyć nie tylko pobudzeniu własnej motywacji, ale także motywacji podopiecznych.

Shopping Cart
Przewiń do góry