Zestaw do ćwiczeń – kawecan, lonża, bat i pas

Tekst: Jadwiga Bielewicz
Foto: www.krzywastajnia.cba.pl

Lonżowanie koni jest stosowane zarówno przez jeźdźców rekreacyjnych, jak i sportowych. Świetnie sprawdza się na początek treningu dla młodych koni w celu nauki posłuszeństwa, podstawowych komend czy wzmocnienia muskulatury. Natomiast dla wszystkich koni jest to dobra metoda na pracowanie nad konkretnymi partiami mięśni czy poprawianie jakości chodów. Lonżowanie często jest także stosowane przed jazdą, dla „rozluźnienia wesołych koni”, czy w dzień wolny od jazdy, dla rozprostowania kości. Lonżuje się także konie przy nauce jazdy młodych wiekiem lub duchem adeptów sztuki jeździeckiej. Podstawy sprzęt, jaki będzie nam potrzeby do lonżowanie konia, to w zasadzie jedynie lonża, bat i pas do lonżowania lub siodło (jeśli to nauka jazdy), a także ogłowie, do którego przypniemy lonżę, a jeszcze lepiej, zamiast niego – kawecan.

Różne bowiem spotyka się sposoby na lonżowanie koni i na mocowanie samej lonży. Jedni zakładają ogłowie z nachrapnikiem i lonżę przypinają do wędzidła lub do tzw. mostka, który łączy oba kółka wędzidłowe. Inni zaś preferują poganianie koni przypiętych do kantara, co w zasadzie z prawdziwym lonżowaniem nie ma wiele wspólnego. Stara szkoła poleca jednak jeszcze inne rozwiązanie – kawecan. Jest to system pasków skórzanych lub taśmowych, który w części nosowej posiada pierścienie do mocowania lonży. Z reguły przypomina ogłowie, przy czym standardowo nie posiada paska policzkowego do wędzidła. Natomiast popularne są podwójne paski podgardlane, na wysokości ganaszy oraz drugi – niżej. Spotyka się także podwójne paski naczółka, dla możliwości większej regulacji. Ponadto część nosowa (nachrapnik) powinna być szeroka i miękko podszywana. Wszystko po to, aby kółka z ich mocowaniem nie działały zbyt mocno na pysk i nie powodowały obtarć. Same kółka powinny być natomiast wykonane z materiału nierdzewnego lub z mosiądzu, w kształcie litery O lub w droższej wersji – litery D. Najczęściej spotyka się kawecan z trzema kółkami na nachrapniku. Standardowo dopinamy lonżę do środkowego kółka, pozostawiając jednakowe wypięcie także przy zmianie kierunku. W lepszych wersjach kawecan posiada także miękkie podszycie pod paskiem potylicznym. Jest to bowiem drugie najostrzejsze miejsce, po nachrapniku, ze względu na siłę nacisku na skórę konia. Bardziej rozbudowane wersje kawecanu posiadają dodatkowy pasek do przypięcia wędzidła, które posłuży nam do patentu. Jest on albo dopinany do części nachrapnikowej, albo bezpośrednio do paska potylicznego. Kawecan skórzany jest dość sporym wydatkiem, ale jeśli uda nam się zakupić taki, by miał możliwie szeroki zakres regulacji, to z pewnością posłuży nam wiele lat na różne konie. Natomiast kawecany parciane niosą ze sobą znacznie większe ryzyko obtarcia wrażliwej skóry konia, szczególnie przy upalnych dniach lub przy intensywnych treningach.

W praktyce kawecan to niedoceniona i znakomita pomoc do lonżowania. Jest najlepszym sposobem nauki chodzenia w koło dla młodego konia, ponieważ nie zniechęca zwierzęcia poprzez ciągnięcie go za pysk, ale delikatnie pokazuje drogę. Natomiast na późniejszych etapach pracy pozwala koniowi lepiej skupić się na komendach lonżującego czy na działających patentach, nie absorbując zanadto pyska samym chodzeniem w koło i związanym z nim ciągnięciem lonży. Wbrew pozorom porządny kawecan pozwala lonżującemu utrzymać dużą kontrolę nad koniem, nawet w sytuacji ponoszenia czy brykania, szanując jednocześnie pysk. Dzieje się to głównie za pomocą części nosowej, która wywiera nacisk na kość. Jednak aby kawecan działał prawidłowo, musi być dobrze i ciasno dopasowany, tak by nie było możliwości przekręcania się pasków na głowie. W tym celu starsze kawecany posiadały jeszcze dodatkowy rzemień biegnący przez środek głowy. Obecnie zamiast niego stosuje się raczej podwójny i szeroki pasek podgardlany, który także całkiem dobrze utrzymuje całość na miejscu. Kawecan można używać w połączeniu z ogłowiem, do którego dopina się np. gogue. Zakładamy wtedy ogłowie na kawecan, wyciągając nachrapnik. W takim modelu prowadzimy konia po kole na samym kawecanie, a gogue działa jedynie na wędzidło i potylicę konia.

Drugi niezbędny sprzęt do lonżowanie to sama lonża. Z reguły jest to miękka, szersza od wodzy taśma, o długości 5 do 8 m, zakończona z jednej strony karabińczykiem do wędzidła, a z drugiej – rączką do trzymania. Droższe wersje posiadają dodatkowo krętlik, czyli mechanizm, który przekręca karabińczyk, a nie samą lonżę, a więc zapobiega jej zwijaniu się podczas lonżowania. Dodatkowe udogodnienia, jakie możemy spotkać, to np. lonża parciana lub skórzano-parciana, ze stoperami, identyczna jak przy wodzach. Jest znacznie wygodniejsza od klasycznych przy prowadzeniu konia na dwóch lonżach, ale kosztuje też co najmniej dwukrotnie więcej.

Przy wyborze lonży dobrze kierować się własną wygodą, ponieważ przykładowo miękka lonża bawełniana nie leży tak dobrze w dłoniach jak taśmowa, ale za to nie parzy rąk przy wyrwaniu się konia. Jednakże bez względu na rodzaj materiału, z jakiego wykonana jest lonża, zawsze powinno się mieć ubrane rękawiczki. Poprawiają chwytność i chronią ręce przed otarciami. Poza tym w razie nieposłuszeństwa konia łatwiej będzie go utrzymać, mając na sobie rękawiczki, bo lonża nie będzie się wyślizgiwała z dłoni, a konsekwencje ucieczki konia wypiętego w patent mogą być bardzo poważne. I choć stosuje się specjalne lonżowniki (czyli okrągłe i zamknięte miejsca przeznaczone do lonżowania koni), to większość ośrodków może o nich tylko pomarzyć. Dodatkowo lonża nie powinna być zbyt ciężka, a same okucia powinny być wykonane z materiału nierdzewnego. Lonża ma to do siebie, że jest tego samego rodzaju sprzętem co kantar, który szybko się brudzi, dlatego trzeba założyć, że będzie często prana.

Bat do lonżowania jest kolejnym niezbędnym narzędziem do prawidłowego lonżowania. Nie tylko popędza konia, gdy ten nie reaguje na komendy głosowe, ale przede wszystkim wskazuje mu drogę i promień koła. Bat do lonżowania powinien być przede wszystkim możliwie lekki, aby nie ciążył w dłoni przez 30-60-minutowe lekcje, a jego końcówka nie nasiąkała wodą przy deszczowej pogodzie. Ważne jest także, aby był prawidłowo wyważony, tzn. równo rozkładał ciężar, dając możliwie najwyższy komfort dla lonżującego i umożliwiając mu precyzyjne działanie. W droższych wersjach spotykamy baty składane lub teleskopowe. Bat składany posiada w połowie mechanizm, który umożliwia rozkładnie. Natomiast bat teleskopowy niejako zwija cały trzon bata. Takie modele mogą zostać zwinięte tak, że mieszczą się do standardowej, konkursowej paki jeździeckiej. Jednakże oba rodzaje batów powinny mieć bardzo porządny mechanizm, aby nie popsuł się po kilkunastu razach i nie zaczął się sam składać czy rozkładać.

Baty mogą być wykonane z różnych materiałów, ale popularne to wszelkie materiały syntetyczne, PCV czy z włókna szklanego. Wszystkie są następnie pokryte tkaniną lub splotem. Sam rzemień natomiast jest zazwyczaj parciany, jednak w wyższych modelach spotykamy rzemień cienki i okrągły. Rączka bata do lonżownia jest zazwyczaj gumowa, gumowana lub z PCV. Porządny bat poznamy jednak, biorąc go w dłonie i próbując wydać charakterystyczny świst. Jeśli nie ciąży, dobrze leży i pozwala precyzyjnie kierować rzemień, to jest on zdecydowanie wart uwagi.

W przypadku lonżowania z użyciem patentów, czyli różnego typu sprzętów wymuszających na koniu określoną pracę mięśni, do ich mocowania niezbędny jest pas do lonżowania, zwany także obergurtem. W zasadzie zawsze składa się z dwóch części: pasa oraz popręgu. Ekonomiczny pas do lonżowania jest wykonany z taśmy, niekiedy podszywanej na grzbiecie sztucznym futerkiem lub wzmacnianej neoprenem. Natomiast lepsze modele są anatomicznie profilowane do grzbietu i kłębu, z dużymi poduszkami na grzbiecie, wykonane z wysokiej jakości materiałów, a nawet naturalnej skóry. Podobnie popręg może być profilowany, niekrępujący ruchów. W tańszych pasach niewątpliwym minusem są parciane przystuły, które dość szybko się zużywają i same popręgi – niewygodne do zapinania i słabe. Dlatego w ekonomicznej wersji lepiej dokupić sobie osobno popręg ujeżdżeniowy, nawet z drugiej ręki, a znacznie podniesie się jakość naszego pasa.

Kolejną opcją warunkującą cenę pasa są pierścienie do mocowania patentów. Do wyboru mamy owalne oraz w kształcie litery D, które sprawdzają się znacznie lepiej, ponieważ się nie okręcają. W profesjonalnych pasach pierścienie są ułożone w dwóch rzędach, a ich liczba dochodzi od kilkunastu sztuk. Dobrze, gdy pierścienie są umieszczone także na popręgu po bokach. Ułatwia to wypięcie pessoa w niskim ustawieniu oraz pracę z ziemi. Jednak można z powodzeniem dokupić same nakładki na przystuły z pierścieniem. Koszt waha się w graniach 16 zł za sztukę. Niektóre pasy mają dodatkowo doszyte uchwyty dla jeźdźca, aby mogły być z powodzeniem używane także do oprowadzania czy w hipoterapii. Natomiast typowe pasy do woltyżerki są podobnej budowy, ale brak im pierścieni do patentów oraz zazwyczaj sporo ważą.

Z pewnością najlepszy pa,s jaki można wybrać do lonżowania, to pas skórzany, np. bydlęcy, podszywany miękką skórą, profilowany do grzbietu konia, z wieloma pierścieniami po bokach i także skórzanym, miękkim popręgiem. Dobrze, kiedy posiada dodatkowo pierścień umiejscowiony w połowie popręgu między nogami konia, ponieważ pozwala przepinać patenty bez konieczności odpinania popręgu. Jednak ceny nowych pasów tej jakości są dość spore i wahają się w granicach 300 zł. Dlatego warto szukać takiego pasa także na rynku wtórnym, nawet bez popręgu, ponieważ o niego znacznie łatwiej.

Dodatkiem do całego pakietu do lonżowania konia może być specjalnie wykrojony czaprak pod pas do lonżowania. Ma on kilka podstawowych zalet nad zwykłym czaprakiem – nie zwija się, nie przesuwa na grzbiecie i jest znacznie łatwiejszy do wyprania niż pełny czaprak. Taki pad może być bawełniany, ale spotyka się także modele z tworzywa, które dodatkowo amortyzują i zapewniają równy nacisk na całej jego powierzchni. Natomiast dla wrażliwych koni produkowane są podkładki pod pas do lonżowania wykonane z futerka jagnięcego. Poza tym, że chronią przed otarciami, to jeszcze znakomicie amortyzują. Ponadto naturalne futro ma właściwości antygrzybiczne i antyseptyczne. Pochłania pot i nieprzyjemny zapach. Jednak cena takiej podkładki dochodzi do prawie 300 zł, a warto by było w zestawie wybrać od razu płyn do prania futra jagnięcego.

Przy wyborze sprzętu do lonżowania warto wziąć pod uwagę kilka kryteriów warunkujących poszczególne sprzęty po kolei oraz budżet, jakim dysponujemy na zakupy. Po pierwsze, w przypadku pasa – na ile koni będzie on używany, czy te konie są tej samej wielkości, jak często lonżujemy konia i na jakich patentach. Według tego wybierzemy rodzaj materiału, który dobrze nam posłuży oraz rozmieszczenie pierścieni. Podobnie będziemy oceniać poszczególne kawecany dostępne na rynku. Jednak z drugiej ręki znacznie łatwiej wyszukać porządny pas niż kawecan, szczególnie taki ze starszych modeli, ale robionych przez rymarzy, a więc z porządnej, naturalnej, bydlęcej skóry. Natomiast lonża przydaje się w każdej stajni nie tylko do samego lonżowania, ale także do wyjścia z koniem na trawę czy jako pomoc przy ładowaniu do przyczepki. Dlatego z pewnością szybciej się zużyje i nie ma potrzeby wydawania na nią wielkich pieniędzy. Bat do lonżowania można mieć zawsze na pół ze znajomą osobą albo przy koleżeńskiej atmosferze w stajni – jeden na kilka osób, trzymany w ogólnej siodlarni. Wtedy porządny pad będzie kosztował śmieszne pieniądze. Podobnie zresztą jeden pas dla wszystkich.

Przed samym rozpoczęciem lonżowania warto pamiętać o tym, aby dać koniowi możliwość spokojnej rozgrzewki, a dopiero potem zapiąć go w patent, wymuszając określone pozycje i zaangażowanie całego aparatu ruchu. Jednak szczególnie młode konie mają ogromny problem ze spokojnym staniem podczas lonżowania i przepinaniem czegokolwiek w trakcie lekcji. Dlatego lepiej cały sprzęt dopasować na konkretne długości już w stajni, aby potem jednym ruchem zapiąć sprzączki jak trzeba. Przy czym przykładowo, jeśli decydujemy się na użycie gogue, to w każdej „luźnej” jego pozycji trzeba bardzo uważać, aby koń nie zaplątał się w poszczególne paski przed wypięciem, szczególnie w stępie! W tym chodzie najczęściej zdarzają się niekontrolowane podskoki czy obniżanie głowy w dół, co jeszcze wydłuża paski. Dodatkowo, jeśli koń będzie pierwszy raz pracował na danej pomocy, to lepiej zaczynać od bardzo lekkiego wypięcia, skracając go po jednej dziurce, nawet w trakcie jazdy, niż walki od pierwszej minuty. Niczego w pracy ze zwierzęciem nie osiągnie się na skróty i szybkim czasie.

Shopping Cart
Przewiń do góry