Po co marznąć zimą?

Tekst: Jadwiga Bielewicz Foto: Piotr Filipiuk, mat. producentów

Jak ubrać się na jazdę zimą, żeby ani nie zmarznąć, ani się nie przegrzać? Z pewnością nie za ciepło – zasada im więcej, tym lepiej się tu nie sprawdza, bo spocone plecy, tak samo jak zmarznięte stopy i uszy, to pierwszy krok do przeziębienia. I chociaż pogoda była dla jeźdźców bardzo łaskawa w tym sezonie, to synoptycy ostrzegają, że zima nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa! Poza tym luty jest najlepszym okresem do zakupów zimowego sprzętu dla jeźdźca i konia, ponieważ zaczynają się wszechobecne wyprzedaże, które pozwalają na zakupy ekskluzywnego sprzętu po bardzo atrakcyjnych cenach. Trzeba tylko mieć rękę na pulsie i wypatrywać okazji. Podstawa ubioru, jaką jest kurtka jeździecka, nie musi być wcale kupowana z „końską” metką, bo firmy narciarskie czy górskie mają znakomitą odzież specjalistyczną – kurtki, bluzy, czy kamizelki. Podobnie bielizna termoaktywna: getry, skarpety czy cienkie bluzki – znakomicie spiszą się na treningu, ponieważ ogrzeją nam ciało, a nie pozwolą się spocić. To, w co jednak powinien zainwestować każdy jeździec zimową porą, to odpowiednie bryczesy oraz zimowe buty. Każdy, kto miał okazję porównać jazdę w takim jeździeckim zimowym zestawie, z tradycyjnymi, letnimi bryczesami i butami, nie da się nigdy przekonać do powrotu do starych nawyków. I chociaż trzeba w to trochę zainwestować, to szybko okaże się, że jazda w teren zimową porą może sprawić znacznie więcej frajdy niż kiedykolwiek. Zimowe bryczesy zużywają się też znacznie wolniej, ponieważ zimowych miesięcy w stosunku do całego roku jest znacznie mniej.

Ocieplane bryczesy i ciepłe spodnie do jazdy konnej

Zimą mamy do wyboru dwa rozwiązania w kwestii spodni do jazdy. Są to ciepłe bryczesy wykonane z nowoczesnych materiałów oraz grube, ocieplane spodnie jeździeckie, często z pełnym lejem, zakładane na cieńsze bryczesy lub getry.

Bryczesy są znacznie popularniejsze i wygodniejsze w siodle, ponieważ mogą być zakładane do nich tradycyjne oficerki czy krótkie buty ze sztylpami. Bardzo często producenci oferują na sezon jesień–zima ocieplone wersje tradycyjnych krojów bryczesów. Zmienia się zatem jedynie materiał, z jakiego są uszyte, na grubszy, cieplejszy, nieprzepuszczający wiatru i wody, ale oddychający, jak softshell czy tactel. Czasami takie bryczesy są pokryte innowacyjnymi warstwami, które nie tylko odbijają wodę (a nawet olej!), ale też brud, jak np. teflon, sprawiając, że spodnie długi czas wyglądają jak nowe. Bardziej zaawansowane modele chronią także przed śniegiem. Porządne zimowe bryczesy nie powinny krępować ruchów jeźdźca, a więc warto sprawdzić w składzie materiału, czy jest jakaś elastyczna domieszka. Cieplejszym materiałem, choć bardziej jesiennym, jest także tradycyjny sztruks stosowany z innowacyjnymi domieszkami.

Większość zimowych bryczesów jest wyposażona w pełny lej, wykonany z syntetycznego lub naturalnego zamszu lub syntetycznej skóry. Naturalna skóra się nie sprawdza z uwagi na złe reagowanie z wodą i problemy z praniem. Ponadto co lepsze modele ocieplanych bryczesów mają miękkie podszycie od wewnętrznej strony, wykonane z polaru lub miękkich materiałów ogrzewających ciało. Innowacją są niewątpliwie bryczesy bezszwowe, przeznaczone dla najdelikatniejszej skóry, wycinane i klejone laserem. Ocieplenie natomiast jest wszyte w postaci dodatkowej podszewki. Takie nowinki zaprezentowała firma GPA w wersji damskiej i męskiej na sezon zimowy.

W samym kroju damskich zimowych bryczesów można zaobserwować, że wiele modeli ma lekko podwyższony stan lub zdecydowanie wysoki, z charakterystycznym wycięciem w „V” dla lepszego dopasowania do talii. Jest to bardzo praktyczne rozwiązanie, ponieważ takie bryczesy chronią także nerki amazonki. Bryczesy zimowe z reguły powinny być kupowane trochę większe, gdyż z uwagi na nieco sztywniejszy materiał wypadają mniejsze niż pokazuje nam standardowa rozmiarówka. Popularnym rozwiązaniem na zimę są także bryczesy typu jodhpury (oczywiście w ocieplanej wersji), czyli takie z rozszerzaną nogawką, z pełnym lejem aż do samej kostki. Są niezwykle eleganckie i stylowe, jednak można ich używać jedynie z krótkimi butami lub szerokimi termobutami, gdyż nie mieszczą się w oficerkach, a więc nie każdemu dobrze się w nich jeździ, w szczególności tym, którzy preferują skoki. Zimowe spodnie jeździeckie to znakomity wybór dla jeźdźców ceniących sobie naprawdę ciepłe rozwiązania. Są to bowiem spodnie z grubym wypełnieniem, wykonane z materiału wiatro i w pełni wodoodpornego, nieprzepuszczającego chłodu i śniegu. Znacznie lepiej potrafią też utrzymać ciepło, jednak kosztem obszerniejszego kroju, mniejszego dopasowania i słabiej trzymającego w siodle leja, wykonanego z materiałów syntetycznych. Wprawdzie bardziej zaawansowane modele posiadają wszywane gumy nad pośladkami dla lepszego przylegania czy dość wąskie nogawki, ale w siodle nie dorównują komfortowi jazdy ocieplanym bryczesom. Zimowe spodnie jeździeckie są jednak znakomitym wyborem na długie wycieczki w terenie, szczególnie w połączeniu z termobutami. To także dobry sposób na rozgrzanie mięśni w stajni czy w połączeniu z klasycznymi bryczesami – przed treningiem czy przed startem na zawodach, gdyż większość modeli posiada odpinane zamki na całej długości nogi, co pozwala na ściągnięcie spodni bez zsiadania z konia.

Ciepłe stopy – buty i termobuty

Nie ma nic bardziej nieprzyjemnego podczas jazdy niż zmarznięte nogi i ból przy każdym ruchu. Dlatego zimowe buty jeździeckie powinny być prezentem, jaki sprawi sobie każdy już w chłodnym okresie jesiennym. Wybór jest spory, dlatego można swobodnie przebierać zależnie od potrzeb i posiadanych zasobów finansowych. Najtańsze są klasyczne termobuty, czyli mocne, wodoodporne, wysokie buty, o bardzo dobrych właściwościach termoregulacyjnych. Ich niewątpliwą zaletą jest stałe utrzymywanie ciepła dzięki materiałowej części na łydce oraz całkowita ochrona przed śniegiem i wodą w gumowej części buta z antypoślizgową podeszwą. Jednak osoby o szczupłych łydkach mają dość duży problem ze znalezieniem odpowiedniego rozmiaru. Podobnie osoby z grubszą łydką, a o niewielkim wzroście. Kończy się to zwykle jeżdżeniem w zbyt krótkich butach, które zahaczają o tybinkę siodła, co ściąga but i jest niezwykle irytujące. Dzieje się tak, ponieważ termobuty najczęściej są produkowane jako uniseks, z rozmiarówką od dziecięcej, przez damską, aż do męskiego rozmiaru 45, z dopasowaną do tego wysokością i szerokością w łydce. Ponadto termobuty są dość mocno rozbudowane w stopie, więc zajmują znacznie więcej miejsca w strzemieniu, co zwiększa niebezpieczeństwo zakleszczenia się stopy w razie upadku, a także na ogół nie dają możliwości wpięcia ostróg z tegoż samego powodu. Wielu jeźdźców skarży się także na znacznie gorsze „czucie konia łydką” w takich butach. Dlatego co lepsze modele termobutów posiadają o wiele cieńszy, a tak samo ciepły i mocny materiał oraz rozmiar regulowany nie tylko w stopie, ale także w szerokości łydki, z zapinaniem na zamek, a nie na rzep. Daje to możliwość lepszego dopasowania buta i bardziej opływowego kształtu. Niektóre modele, mimo iż są zapinane na zamek, dodatkowo stosują sznurowanie z przodu dla lepszego przylegania do stopy. Istnieją także krótkie termobuty, czyli jeździecka wersja popularnych śniegowców, o nieco podwyższanej cholewie, gumowanej części buta i w pełni wodoodpornym materiale z grubym wypełnieniem. Jednak z reguły używa się ich bardziej do pracy w stajni i przy koniu niż do samej jazdy, chyba że do zimowych spodni jeździeckich.

Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom wymagającego jeźdźca, producenci tworzą zimowe oficerki, które łączą w sobie najlepsze cechy klasycznych oficerek i termobutów. Zwykle wykonane są ze skóry o obniżonej nasiąkliwości – bydlęcej lub woskowanej nubukowej. Zapięcie jest najczęściej podwójne, tj. zamek z tyłu oraz przednie sznurowanie dla większego komfortu zakładania, przy jednoczesnym ciasnym dopasowaniu. Nogę grzeje wypełnienie buta – futerko syntetyczne albo w droższych wersjach – naturalne futro owcze o właściwościach antybakteryjnych i przeciwuczuleniowych. Podeszwa buta jest antypoślizgowa i nieprzemakalna. Porządne skórzane buty, odpowiednio zapastowane, latami posiadają swoje właściwości wodoodporne, a jak już skóra dopasuje się do nogi, są wygodne jak żadne inne. Oficerki zdecydowanie najlepiej trzymają jeźdźca w siodle, pozwalając komfortowo trenować zimową porą. Poza tym wysokie buty są najbardziej eleganckie i dopełniają cały strój. Zimowe oficerki, w przeciwieństwie do termobutów, mogą być z powodzeniem zakładane na zawody.

Tańszą wersją zimowych oficerek są krótkie sztyblety z wypełnieniem albo z syntetycznego futerka, albo naturalnej owczej wełny. Także są wykonane ze skóry o obniżonej nasiąkliwości lub materiału imitującego skórę. Znakomicie sprawdzą się na zimowe treningi w połączeniu ze sztylpami i zimowymi bryczesami lub z samymi ocieplanymi jodhpurami. Nowoczesne krótkie buty mogą być wykonywane z innowacyjnych materiałów, całkowicie odpornych na wodę i śnieg, z antypoślizgową podeszwą i designerskim wyglądem, przy zachowaniu wysokich właściwości termoregulujących. Takie buty są ponadto bardzo łatwe do utrzymania w czystości, dlatego mogą być z powodzeniem używane zarówno na trening, jak i do stajni, jednak ich cena jest nierzadko dwukrotnie wyższa w stosunku do skórzanych odpowiedników.

Zimno ucieka przez uszy!

Kaski jeździeckie, w przeciwieństwie do kasków narciarskich lub snowboardowych, są tak wykonane, że uszy pozostają stale odsłonięte. Rzadko kiedy uda się włożyć dodatkowo pod kask nawet lekką czapkę, a więc mimo ciepłego stroju wychładzamy się przez uszy. Jest to także częsta wymówka jeźdźców jeżdżących zimą bez kasku, ale za to w czapce, że zwyczajnie zimno im w uszy, a trening kilku koni byłby nie do wytrzymania. Dlatego niektórzy producenci kasków proponują dokupienie nauszników wpinanych do kasku do mechanizmu mocującego zapinanego pod brodą. Takie wkładki są nie tylko bardzo ciepłe, ale dodatkowo odpowiednio regulują temperaturę i jednocześnie nie tłumią dźwięków. Jednak przed zakupem należy zawsze sprawdzić, czy dany model nauszników pasuje pod nasz kask.

Dla prawdziwych zmarzluchów polecam także kominiarki zakładane pod kaski, osłaniające nie tylko twarz, ale także szyję. Można zakupić zarówno wykonane z bawełny, wełny, jak i polaru. A jeśli kask jest bardzo mocno dopasowany i nie ma już miejsca na dodatkową warstwę, to można kupić kominiarkę, która u góry wykonana jest z bardzo cienkiej siateczki, a dopiero od uszu rozpoczyna się ocieplający materiał. Co bardziej ekskluzywne kominiarki czy ocieplacze twarzy są wykonane z nowoczesnych materiałów, bardzo cienkich i jednocześnie ciepłych, z osobnym otworem na oczy i na usta. Nie polecam natomiast używania szalika, ponieważ w razie upadku istnieje ryzyko zaplątania się go wokół szyi i podduszenia człowieka. Jeśli kominiarka nie grzeje dostatecznie szyi, to lepiej wybrać tzw. komin, czyli zszyty materiał, jak krótki szalik, który można kupić, jeśli nie w sklepie jeździeckim, to z pewnością w sklepie ze sprzętem do uprawiania sportów zimowych.

Zimowy zestaw – termobryczesy lub spodnie jeździeckie, porządne buty i osłonięte uszy – wykończą ciepłe rękawiczki. Na trening sprawdzą się nie za grube neoprenowe z wypełnieniem np. thinsulate lub z materiału softshell. Najlepiej, aby miały dodatkowe, antypoślizgowe wzmocnienia w miejscach trzymania wodzy i zapewniały pewny chwyt. Natomiast superciepłe rękawiczki to te grube polarowe czy puchowe, a zwłaszcza z trzema palcami – umożliwiające trzymanie wodzy na tyle, aby komfortowo pojeździć rekreacyjnie czy ucieszyć się zimowym terenem.

Shopping Cart
Przewiń do góry