Kopyta doskonałe

Wielu z nas zostało nauczonych oceniać kopyta w momencie, kiedy koń stoi wszystkimi czterema nogami na betonie, bez zastanowienia się, jak kopyto funkcjonuje w ruchu po podłożu, po którym zwykle koń się porusza. W rzeczywistości w zróżnicowanym terenie KAŻDY fragment kopyta może chwilowo przenosić zwiększone obciążenia.

Tekst: lek. wet. Jakub Gołąb Foto: Paulina Dudzik

Pamiętajmy, że w naturze liczy się wyłącznie funkcja! Kopyto może być „nieładne” dla naszego oka, ale musi funkcjonować prawidłowo. To, jak kopyto wygląda, kiedy koń stoi czterema nogami na betonie, nie ma żadnego znaczenia. Istotne jest, jak się zachowuje, uderzając o ziemię i przenosząc ciężar. Oczywiście kształt będzie poniekąd wyznacznikiem funkcji. Przy złym punkcie przełamania, nieprawidłowych proporcjach itp. niemożliwe jest poprawne funkcjonowanie.

Nie działa to jednak w drugą stronę. Możemy wystrugać kopyto o idealnym kształcie, które nie będzie funkcjonować.

Do dziś rozpowszechnione jest przekonanie, że główną strukturą odpowiedzialną za przenoszenie ciężaru są ściany kopyta, wystające ponad podeszwę, a koń „zawieszony” jest na nich poprzez połączenie listewek tworzywo–róg. Jak jednak wynika z badań [R.M. Bowker], koń absolutnie nie jest „zaprojektowany” do tego, żeby „wisieć” na połączeniu listewek rogu z tworzywem ściennym, jak dzieje się w przypadku, kiedy to ściany kopyta niosą ciężar. Bezpośrednie oparcie kości kopytowej na podłożu poprzez podeszwę, strzałkę i ściany wsporowe jest konieczne, żeby zapobiec nienaturalnemu, nadmiernemu obciążeniu tego połączenia, które w końcu prowadzi do jego osłabienia i uszkodzenia. Jest to zresztą dość logiczne – żadne zwierzę nie chodzi na paznokciach. Dodatkowo peryferyjne obciążenie ścian powoduje dramatyczny spadek perfuzji (wypełnienia krwią) naczyń włosowatych tworzywa, co prowadzi nie tylko do gorszej amortyzacji, ale też do „głodowania” komórek i upośledzenia produkcji rogu [rys. 6].

Spójrzmy na ślad, jaki zostawia prawidłowe kopyto w miękkim gruncie. Widać wyraźnie, że odbijają się wszystkie części spodu kopyta, a więc wszystkie przenoszą ciężar [fot. 28a]. Dodatkowo, w naturalnym środowisku koń nigdy nie stąpa po równym – każdy fragment spodu kopyta może chwilowo przenosić ciężar większy niż cała reszta.

Podeszwa.

Powierzchniowo zajmuje największą część spodu kopyta. Studia nad kopytami koni żyjących dziko, przemierzających po kilkanaście–kilkadziesiąt kilometrów dziennie po częstokroć bardzo trudnym terenie, pozwoliły zauważyć, że zgrubiała i zbita podeszwa jest główną strukturą wchodzącą w kontakt z podłożem i przenoszącą ciężar.

Na podłożach niestabilnych (typu żwir) i miękkich podeszwa jest cieńsza i bardziej wklęsła, bo siły powodujące odkształcenia są mniejsze, a podłoże poddaje się i wchodzi w kontakt z podeszwą [rys. 7]. Na terenie twardym, niepoddającym się podeszwa jest zdecydowanie grubsza (bo poddawana większym obciążeniom) i mniej wklęsła, tak aby jak największą powierzchnią wejść w kontakt z niepoddającym się gruntem.

Strzałka.

Strzałka to przekształcona opuszka palcowa. Podobnie jak u innych zwierząt, to właśnie ona jest strukturą, na której koń chodzi. W prawidłowym kopycie duża, rozbudowana strzałka (czasem nawet wystająca powyżej poziomu ścian) nie tylko przyjmuje główny impet uderzenia kopyta o ziemię, ale też przenosi znaczną część ciężaru konia w pierwszej fazie kroku (do momentu pełnego podparcia) [fot. 29a].

Kąty wsporowe.

Kąty wsporowe wraz ze strzałką przyjmują impet uderzenia i niosą ciężar do momentu przełamania, działające na nie obciążenia i „rozpychanie” przez strzałkę powodują rozszerzenie się kopyta w momencie uderzenia o ziemię.

Ściany wsporowe.

Chociaż dotykają podłoża nieco później niż kąty wsporowe i strzałka (w miarę jak kopyto się rozszerza), w momencie podparcia biorą udział w przenoszeniu największych obciążeń na chrząstki kopytowe.

Ściany.

Ściana jest strukturą, która opakowuje, chroni i trzyma wewnętrzne struktury kopyta. Nie znaczy to wcale, że nie przenosi ona ciężaru. W kopytach „dzikich” koni ściany jednak bardzo rzadko wystają ponad poziom podeszwy, a ich udział w przenoszeniu ciężaru nie przekracza 15%.

Flara

Z sytuacją, w której połączenie tworzy woróg ścienny jest nadmiernie obciążane, mamy do czynienia nie tylko w przypadku zbyt długich ścian czy kopyt okutych, ale także podczas długiej pracy na równej niepoddającej się powierzchni (asfalt, beton), kiedy podeszwa wchodzi w niewystarczający kontakt z podłożem. Prowadzi to w końcu do utworzenia się flary. Flara to takie uszkodzenie połączenia tworzywo-róg ścienny, które skutkuje oderwaniem rogu od tworzywa pokrywającego kość kopytową [rys. 8]. Oderwana ściana rogowa wywija się na zewnątrz tworząc „kapcia”; w mniej zaawansowanych przypadkach zmiana kąta ściany (czyli miejsce, od którego jest oderwana) jest łatwa do wyczucia opuszkami palców czy zauważenia gdy patrzymy na stojące kopyto z poziomu gruntu z różnych stron [fot. 30]. Długotrwała flara spowodowana przewlekłym ochwatem / LGL (…) lub długotrwałym stresem mechanicznym często zaczyna się wysoko; zmiana kąta narastania ściany jest tak blisko koronki, że jest trudna lub prawie niemożliwa do zauważenia [fot. 31].

Jako że róg oderwany jest od kości kopytowej, flara równoznaczna jest z uszkodzeniem („rozlezieniem”) linii białej. Patrząc na kopyto od strony podeszwy, linia biała w miejscu flary jest brudna, poszarpana lub tworzy rowek [fot. 32].

Oderwany róg ściany nie ma żadnej możliwości przy rosnąć z powrotem do tworzywa. Jedyna tymczasowa, mocno ograniczona możliwość naprawy to wypełnienie luki przez „róg naprawczy” produkowany przez listewki tworzywa. Pełne odtworzenie połączenia ściana-tworzywo możliwe jest wyłącznie poprzez narastanie z góry (od korony) zdrowego, poprawnie połączonego z tworzywem rogu, podobnie jak dzieje się z ludzkim paznokciem – jeśli go oderwiemy, nie przyrośnie on, musi wyrosnąć nowy.

Flary są bolesne. Tworzywo jest bardzo dobrze unaczynioną i unerwioną strukturą, ból spowodowany odrywaniem ściany jest porównywalny ze zrywaniem ludzkiego paznokcia. Powoduje on oczywiście mniejszą lub większą kulawiznę – flary, obok zbyt cienkiej podeszwy, są główną przyczyną dla której, jak często słyszymy, „bose konie nie chcą chodzić”. W ekstremalnych przypadkach koń chcąc uciec przed bólem, będzie przyjmował „postawę ochwatową” – maksymalnie obciążał tył kopyta.

Część badaczy uważa, że tworzenie się flar jest mechanizmem przystosowawczym do mokrych pór roku z bujną wegetacją roślinną. Miękkie podłoże nie pozwala wtedy na poprawne ścieranie rogu, który mógłby wyrastać nadmiernie. Na skutek jednak diety bogatszej w węglowodany (…) i zwiększonej wilgotności integralność połączenia tworzywo-róg zostaje naruszona – tworzy się flara, a oderwana ściana pod wpływem naprężeń łupie się utrzymując odpowiednią długość, co zapewnia poprawne działanie kopyta dopóki nie powróci sucha pora roku.

U koni domowych flary są częste. Przyczyn jest wiele: mechaniczne (noga nie jest wyważona nad kopytem, nieprawidłowa postawa, zbyt długie odstępy między struganiem, punkt przełamania za bardzo z przodu […]), żywieniowe (nadmiar węglowodanów niestrukturalnych, zatrucia), leki, infekcje linii białej. Ich tworzeniu się sprzyjają warunki panujące w wilgotnych porach roku.

Większość flar spowodowanych mechanicznym odrywaniem się zbyt długiej ściany zaczyna się pojawiać od dołu, gdzie jej uderzenia o grunt stopniowo rozrywają połączenie tworzywo- róg. Flary mające swe źródło w żywieniu najczęściej zaczynają się wysoko – uszkodzenie obejmuje cały obszar połączenia tworzyworóg [rys. 9]. U wielu koni domowych połączenie to uszkodzone jest na całym obwodzie, a skutkiem tego jest opuszczenie się kości kopytowej wewnątrz puszki w dół (puszka odrywa się i wypychana jest do góry pod wpływem sił działających na ściany przy uderzeniu o ziemię), co najlepiej widać po opuszczeniu się wyrostka wyprostnego kości kopytowej poniżej korony kopyta.

Shopping Cart
Przewiń do góry