Holsztyn 2011 witał gości z całego świata!

Tekst: Wioletta Kosicka, dr Andreas Kosicki
Foto: Wioletta Kosicka

Wbrew wszelkim dotychczasowym tradycjom, w tym roku bezdyskusyjnym zwycięzcą uznania 2,5-letnich ogierów w Związku Holsztyńskim został ogier o umaszczeniu kasztanowatym. We wszystkich związkach hodowli koni na całym świecie nikogo by to nie zdziwiło. W Holsztynie jednak od wielu dziesiątek lat kasztany nie są mile widziane. Wręcz maść ta była, czy po części jeszcze jest, uważana za handicap. W Holsztynie nie chcą kasztanów!

W tym roku komisja w składzie: Hans Joachim Ahsbahs, dr Mathias Goerbert, Michael Gonell, Jens Hauschildt, Achaz von Buchwaldt i dr Thomas Nissen zdecydowała inaczej i zburzyła mity mające wieloletnie tradycje, proklamując zgodnie z tytułem piosenki Heleny Majdaniec o rudym rydzu, pięknego kasztana COSITINO po Cosido, z matki po Libertino I – Tin Rocco – Polarfuerst (traken). Hodowcą Cositino jest Hermann Blohm. Aby sprawiedliwości stało się zadość, w premiowanej szóstce znalazł się kolejny kasztan BARACUDA po Baloubet du Rouet, z matki po Contender – Constant – Cinzano (hodowca: Frank Gillen), tak więc jest szansa, że w następnych latach nielubiane kasztany będą mogły w pełni konkurować ze swoimi siwymi czy gniadymi kolegami.

Zanim jednak stawka 74 wybranych ogierów, ich hodowcy i właściciele mogli poszczycić się miejscem w grupie elitarnych ogierów z rocznika 2009 i otrzymać bilet na listopadowe uznanie do Neuműnster, musiała ona przejść proces kwalifikacji. Związkowa komisja przez prawie dwa miesiące w wytypowanych stajniach (co roku inne) oglądała i weryfikowała setki kandydatów. Obok wymogów podstawowych, jak badanie weterynaryjne i wzrost (minimum 162 cm), oceniane są cechy zewnętrzne, jak pokrój i ruch ogiera w trzech chodach. Wszystkie ogiery poddane są ocenie na płycie (twarde podłoże) oraz w ruchu w ręku na trójkącie (stęp i kłus). Ostatnim elementem oceny podczas kwalifikacji jest ocena „wolnych” skoków i ruch „luzem” (galop). Podczas tak głębokiej selekcji tylko ok. 10% co roku prezentowanych aspirantów ma szansę na kwalifikację. A jeśli uwzględnimy, że w tym roku ze stawki zakwalifikowanych tylko 22 ogiery otrzymały licencje, wynosi to ok. 3% zgłoszonych przez hodowców, tj. mniej więcej 0,5% całego rocznika. W Neuműnster były najlepsze, choć wszyscy wiemy, że proces kwalifikacji jest oceną subiektywną i zawiera elementy polityki związkowej. Tak więc członkowie komisji uznaniowej, mimo przestrzegania w pełni zasad obiektywizmu, uwzględniają aspekty mające pozytywny wpływ na rozwój hodowli związkowej w przyszłości, wprowadzenie nowej, świeżej krwi, poprawy cech eksterierowych czy genetycznych.

W porównaniu do lat ubiegłych, w tegorocznej stawce przestały znacząco dominować ogiery po wybitnych i sprawdzonych od lat reproduktorach z linii CAPITOLA (Cassini I, II, Calato, Clearway), były „tylko 3 po Cassini I”, czy z linii COR DE LA BRYERE SF (Caretino, Contender, Corrado I…). Największą liczbą potomków mógł się pochwalić, obarczony w ostatnich latach wieloma sukcesami sportowymi, syn Caretino CASALL (7 potomków), potem CALIDO po Cantusie (3), CASSINI I po Capitol I (3), CLARIMO po Clearway (3), CONTENDER po Calypso II (3), Corrado I po Cor de la Bryere SF (3), SINGULORD JOTER AUS po Singular Joter II AUS (3), CARETINO po Caletto II (2), CATOKI po Cambridge (2), CORNET OBOLENSKY BWP po Clinton (2), DIAMANT DE SEMILLY SF po Le Tot de Semilly SL (2), DIARADO po Diamant de Semilly (2), HERMES D’AUTHIEUX AA po Ithurel AA (2), IBISCO XX po Royal Sold XX (2), LARIMAR (2). Pozostałe to potomkowie przede wszystkim młodych, mniej znanych ogierów, ale także takich sław, jak: Baloubet du Rouet (premiowany) – pierwszy uznany syn po słynnym Baloubet du Rouet w Związku Holsztyńskim, Caspar (Eurocommerce Berlin) – zwycięzca turnieju CSIO w Aachen czy For Pleasure HAN.

Podczas czwartkowej prezentacji na płycie i trójkącie można było zauważyć, że holsztyn znacznie poprawił stęp i galop. Kłus nadal nie należy do mocnych stron ogierów holsztyńskich, tym bardziej że sami hodowcy tłumaczą sobie, że hodują konie skokowe. W piątkowym, perfekcyjnie zorganizowanym pokazie wolnych skoków, młode holsztyny pokazały swoje predyspozycje. Cascola po Cassini I, Cornet de Lux po Cornet Obolensky, Cascadello po Casall oraz Baracuda po Baloubet du Rouet należały do najlepszych.

W przerwie wolnych skoków zaprezentowane zostały konie sportowe (3-6-latki) pod siodłem. Mimo stosunkowo młodego wieku, stan ich wyszkolenia był bardzo wysoki, co potwierdziły wyniki finansowe sobotniej aukcji.

Po krótkiej nocy i wymianie wielu ciekawych doświadczeń z „koniarzami” całego świata, sobota zaczęła się uznaniem najlepszych i proklamacją zwycięzców. Czempionem został COSITINO, I wiceczempionem CASCADELLO po Casall – Clearway – I Love You A.N. i II wiceczempionem CALIDO-BLUE po Calido I – Quidams Rubin – Carthago. Premiowane: BARACUDA po Baloubet du Rouet, CACHASSINI po Cachas – Cassini I – Cor de la Bryere SF i FRENCH FASHION po For Fashion WPN – Corleone – Gonzales.

Integralną częścią uznania holsztyńskiego są aukcje uznanych i nieuznanych ogierów, jak również koni sportowych. Tegoroczna aukcja, mimo wszechstronnie dyskutowanego kryzysu, przekroczyła oczekiwania wszystkich. COSITINO został sprzedany do Brazylii za 180 tys. €, CASCARILLO do Holandii za 107 tys. € czy Cornet de Lux do USA za 95 tys. €. Najwyższą cenę w historii aukcji Związku Holsztyńskiego osiągnął CASCADELLO, sprzedany został do Bawarii za 600 tys. €. Średnia cena uznanych ogierów wyniosła ponad 121 tys. €. Do Polski zostały sprzedane – uznany ogier NUMBER ONE po Numero Uno – Corofino I – Lord za 110 tys. € oraz nieuznane: CHRISTOBALDI po Cassiano – Carthago – Othello A.N. za 10 tys. €, LUNATIC po Lightning – Lothringer – Latus II za 22 tys. € i QUINTMAN po Quintero – Lordano – Calato za 18 tys. €.

Także aukcja koni sportowych należała do udanych. CHANTILLY, 4-letnia klacz, po Casall – Acobat I – Cantus została sprzedana do Szwajcarii za 160 tys. €, a wałach COLOURFUL po Caretino – Corrado I – Alcatraz pozostał w Niemczech za 135 tys. €. Sprzedano 34 konie sportowe, ich średnia cena wyniosła ponad 46 tys. €.

Wieczorna, kończąca 3-dniowe uznanie ogierów holsztyńskich, gala, należała – jak co roku – do bardzo udanych. Dobra muzyka, wiele interesujących informacji, fantastyczne widowisko i perfekcyjna organizacja zapraszają już dziś na rok następny.

Breido Graf zu Rantzau, ur. 25.10.1949 r. w Breitenburg (Niemcy)

Od 2005 r. sprawuje funkcję prezesa Federacji Jeździeckiej w Niemczech (FN); hodowca koni, wcześniej aktywny zawodnik w skokach przez przeszkody i ujeżdżeniu. Doświadczenie związkowe:

▶ 1986-2007 prezes Związku Hodowców Koni Holsztyńskich,

▶ od 1999 r. wiceprezes Światowej Federacji Hodowców Koni Sportowych (WBFSH),

▶ 2001-2005 wiceprezes Sekcji Sport Federacji Jeździeckiej w Niemczech,

▶ 2001-2005 przewodniczący Niemieckiego Komitetu Olimpijskiego w Jeździectwie (DOKR).

Przyszłości nie widzę aż tak negatywnie

Podczas Uznania Ogierów Holsztyńskich w dn. 3-5 listopada 2011 r. w Neuműnster (Niemcy), na temat kryzysu w europejskim jeździectwie, z Breido Graf zu Rantzau, byłym jeźdźcem, aktywnym hodowcą, poprzednim szefem Związku Holsztyńskiego i obecnym prezesem Niemieckiej Federacji Jeździeckiej, rozmawia dr Andreas Kosicki.

Andreas Kosicki: Co sądzi Pan po ostatnich wydarzeniach gospodarczych w Grecji, Włoszech czy Portugalii, o kryzysie w niemieckim czy europejskim jeździectwie? Jak widzi Pan przyszłość sportu jeździeckiego w następnych latach?

Breido Graf zu Rantzau: Niemcy są krajem sportu konnego i zawsze nim będą! Jednak jeśli chodzi o liczbę organizowanych zawodów i ich znaczenie, uważam, że osiągnęliśmy zenit. Musimy zmienić nasze podejście i w porównaniu z innymi dyscyplinami sportu – musimy walczyć o narybek. Ze względu na globalny wzrost zainteresowania jeździectwem, perspektywy są bardzo pozytywne. W Chinach powstaje wiele szkół jazdy konnej. Indie zainteresowane są sportem konnym na najwyższym poziomie. Wzrost stopy życiowej w wielu rozwijających się krajach powoduje zwiększenie zainteresowania naszym sportem. Choć nasi hodowcy są sfrustrowani, bo mają problemy ze sprzedażą źrebaków, myślę, że najtrudniejszy czas już minął. Dobre konie są bardzo poszukiwane, ale muszą być wyszkolone.

AK: Niemcy jako kraj sportu konnego w dużym stopniu eksportują swoje konie. Hodowcy, którzy żyją ze sprzedaży koni, sprzedali swoją najlepszą krew. Do tego dochodzi coroczny znaczący spadek pokryć oraz bardzo wysokie koszty treningu koni. Nie ma Pan obaw, że któregoś dnia będziemy świadkami wielkiego spadku? BGR:

Faktycznie, szkolenie koni w Niemczech jest bardzo kosztowne. Tym bardziej ważna jest wczesna selekcja i decyzja, w którego konia warto inwestować, a którego sprzedać zaraz po zajeżdżeniu. Ten problem musimy rozwiązać poprzez szukanie nowych metod i nowych rynków zbytu – na dobre konie zawsze był popyt. Dziś w krajach rozwijających się jest duże zapotrzebowanie na trenerów i szkoleniowców. Dzięki naszemu wsparciu nawiązywane są nowe kontakty i otwierają się nowe rynki zbytu. Tej przyszłości nie widzę aż tak negatywnie.

AK: W ostatnich miesiącach i latach wielu renomowanych sponsorów zrezygnowało ze wspierania jeździectwa. Co Pan sądzi o przyszłości zawodów i ich organizacji?

BGR: Sponsorzy przychodzą i odchodzą. Jedne turnieje przestają istnieć i w tym samym momencie powstają nowe. Obecnie mamy kilka przykładów z Francji, gdzie niektóre imprezy zostały definitywnie zakończone, a na ich miejsce powstały nowe. Innym, dla nas większym, problemem jest walka z ludźmi, którzy zajmują się ochroną zwierząt. Nie chcą zrozumieć, że celem naszej hodowli jest koń sportowy, a nie pociągowy.

AK: A propos ochrony zwierząt – czy widzi Pan jeszcze szansę na utrzymanie palenia koni?

BGR: Tak, szanse nadal są. Złożyliśmy petycję i tysiące podpisów. Obecnie kwestia jest dyskutowana w Ministerstwie Rolnictwa.

AK: Ostatnie pytanie – pochodzę z Polski, mieszkam w Polsce i reprezentuję tutaj w Neuműnster polskich hodowców koni holsztyńskich. Jak widzi Pan naszą integrację w Związku Holsztyńskim?

BGR: Tak dalekiej integracji jak Hanower w Związku Holsztyńskim nie przewidujemy. Naszym nadrzędnym celem jest troska o hodowców z naszego obszaru, czyli Holsztyna. Co oczywiście nie znaczy, że nie będziemy w przyszłości wspierać polskich hodowców. Wierzę, że nawet jeśli to będzie ograniczone wsparcie, to hodowla koni holsztyńskich w Polsce będzie atrakcyjna i fascynująca.

AK: Bardzo dziękuję za rozmowę.

Shopping Cart
Przewiń do góry