Zapytaj eksperta

Redaguje: Jaśmina Bielewicz Foto: Paulina Dudzik

Wysyłam moje dziecko pierwszy raz na obóz jeździecki. Co powinnam zapakować mu do torby, żeby miało wszystko, co będzie potrzebne? Córka ma już swój kask i bryczesy, w których jeździ w szkółce, ale co poza tym powinna mieć ze sobą? Proszę o rady.

Jeśli córka jedzie na obóz organizowany przez ośrodek jeździecki, w którym jeździ podczas roku szkolnego, to najlepiej zorientowaną osobą będzie instruktorka lub instruktor jazdy konnej ze szkółki. To ona czy on odpowiedzialny będzie za dzieci podczas wyjazdu. Taka osoba najlepiej zorientowana jest w programie wyjazdu oraz najpewniej zna już warunki, jakie panują w ośrodku, do którego pojadą mali wczasowicze. Jest jednak kilka stałych punktów, jakie muszą być uwzględnione przez każdego rodzica. Po pierwsze – dziecko potrzebuje porządnego stroju jeździeckiego, czyli butów za kostkę, wygodnych spodni (a najlepiej bryczesów, nawet tych tańszych – z łatkami na kolanach), kasku lub toczka na głowę, rękawiczek do jazdy oraz nieprzemakalnej kurtki. Wodoodporna odzież przyda się nie tylko na jazdę, ale też do stajni czy do lasu podczas gier terenowych i spacerów. Kolejna istotna kwestia to wygodne spodnie na zmianę, najlepiej od dresu oraz drugie buty. Przydadzą się także kalosze. A jak już jesteśmy w temacie obuwia – to warto zapakować także dziecku klapki i zaznaczyć, aby nie kąpało się pod prysznicem w bosych nogach. Nawet do czystych łazienek przyjeżdżają różne osoby i lepiej zawczasu chronić się przed chorobami stóp. Kolejna kwestia to ciepła piżama, a do tego wygodna, tak aby dziecko nie krępowało się chodzić w niej przy całej grupie. Nie ma potrzeby pakowania wielu ciepłych bluz czy polarów, bo i tak większość czasu dziecko przechodzi w jednej czy dwóch ulubionych rzeczach. Warto za to spakować więcej T-shirtów, bo one będą zmieniane co najmniej dwa razy dziennie (rano jeden i po jeździe kolejny). Podobnie będzie też ze skarpetkami i bielizną. Na obozy jeździeckie znacznie lepiej sprawdzają się ciemniejsze rzeczy, takie, które potem będą możliwe do doprania z błota i stajennego kurzu. Niekoniecznie te najlepsze. Dobrze spakować też dziecku strój kąpielowy, czapkę na słońce (i koniecznie olejek do opalania z wysokim filtrem UV) oraz coś, co sprawdzi się na imprezach animacyjnych, jak dyskoteki itp. Dobrze jest pozwolić samo – dzielnie wybierać córce ubrania na wyjazd, a ponadto sugerować jej kilka praktycznych części garderoby. W przyszłym roku to ona będzie narzucała, co potrzebne w walizce, a co zbędne.

Mój koń odkąd chodzi na padok, bardzo mało pije wody w stajni. Czy to normalne? Czy powinnam się zacząć martwić i zrobić mu jakieś podstawowe badania, typu wyniki krwi itd.?

W sezonie pastwiskowym zupełnie naturalnym sygnałem jest mniejsze zapotrzebowanie koni na wodę. Szczególnie, jeśli zwierzęta wypuszczane są z rana, kiedy trawę pokrywa jeszcze rosa. Latem sama zielonka też jest bardzo bogata w wodę, jak również podajemy koniom więcej świeżych warzyw. Taka zmiana diety zmniejsza więc pragnienie koni, ponieważ ich organizm nawadniany jest na kilka sposobów, nie tylko za pomocą wody. Warto jednak pamiętać, aby wszystkie zwierzęta przebywające na pastwisku przez całe dnie zawsze miały dostęp do czystej wody, szczególnie w upalne dni, ponieważ długie przebywanie na słońcu może doprowadzić do odwodnienia organizmu, które jest tak samo niebezpieczne dla zwierząt, jak i dla ludzi. Do przechowywania wody znakomicie nadają się stare wanny, balie czy plastykowe pojemniki. W sklepach dostępne są także specjalne wiadra do montowania w oponach. Ważne jest tylko, aby co kilka dni dokładnie wymyć pojemnik, ponieważ stojąca w nim woda i słońce są znakomitą pożywką dla glonów, które swoim szybkim wzrostem w mig zazielenią wodę, czyniąc ją niezdatną do picia. Nie ma natomiast konieczności mycia zbiornika z wodą po burzy, ponieważ tzw. deszczówka jest uważana za najzdrowszą wodę do pojenia, a i konie najchętniej ją piją, o ile nasz padok nie graniczy z trasą szybkiego ruchu czy innymi zanieczyszczeniami. Dodatkowo konie chętnie korzystają na padoku z wody niekoniecznie do picia, ale do moczenia łba czy zwykłej zabawy.

Co to dokładnie znaczy, że koń „bilarduje” i czym jest to spowodowane? Czy taka cecha u konia wyklucza go ze sportu?

Bilardowanie jest uważane za wadliwy ruch konia, polegający na wyrzucaniu kończyn kolistymi ruchami na zewnątrz, a nie jak być powinno – po linii prostej. Może dotyczyć zarówno przednich, jak i tylnych nóg. Bilardowanie spowodowane jest uwarunkowaniami genetycznymi. Ponadto niektóre rasy koni, jak konie hiszpańskie, Lusitano, były specjalnie hodowane tak, aby poruszały się w określony sposób, efektownie wyrzucając kończyny do zewnątrz. Generalnie nie ma żadnych przeciwwskazań do jazdy na bilardującym koniu, o ile stopień wady nie wpływa na kontuzje, np. obciążając zanadto trzeszczki. Widuje się konie bilardujące, które z powodzeniem startują w konkurach skoków czy WKKW. Jedynie w przypadku, gdy planujemy karierę w dresażu, przy wyższych konkursach bilardowanie u konia może być przyczyną odejmowania punktów. Z bilardowaniem nie da się wygrać, chociaż istnieją teorie, które zakładają, że odpowiednie werkowanie konia we wczesnych latach może zmniejszyć stopień jego wady. Natomiast sama jazda na koniu, który bilarduje, jest inna w odczuciu dla jeźdźca, ponieważ szczególnie w kłusie koń zamiast naturalnie wybijać jeźdźca w górę, delikatnie kołysze go na boki. Może być więc wygodniejszy do siedzenia niż tradycyjny chód.

Shopping Cart
Przewiń do góry