Zapytaj eksperta

Redaguje: Jaśmina Bielewicz
Foto: Dreamstime

Z koniem na spacer

Jeżdżę już prawie rok w szkółce jeździeckiej. Ostatnio instruktorka zgodziła się wreszcie przydzielić mi jednego konia pod moją opiekę. Jestem teraz odpowiedzialna za to, żeby w „moje dni” był zawsze wyczyszczony. Od razu bardzo się polubiliśmy. Chciałabym jednak zabierać go na spacery, na co nie zgadza się instruktorka. Nie mogę jeździć za każdym razem, kiedy jestem w stajni, więc chciałabym się chociaż z nim przespacerować. Jak przekonać instruktorkę, żeby pozwoliła mi oprowadzać konia samodzielnie?

Czy instruktorka powiedziała dlaczego się nie zgadza? Pamiętaj proszę, że koń to nie pies i z pewnością nie będzie tak grzecznie szedł z tobą na uwiązie, jak pies na smyczy. Konie są zwierzętami uciekającymi, ważącymi 500 kg i więcej, więc jeśli twój pupil się czegoś wystraszy, najpewniej nie dasz rady utrzymać go na kantarze ani na ogłowiu. W najlepszym przypadku będziecie wracać do domu osobno. Dodatkowo oprowadzanie konia na otwartej przestrzeni jest trudne (czyli na łące czy po alejkach w parku), ponieważ koń bardzo ekscytuje się całą sytuacją.

Jeśli dodatkowo stajnia znajduje się w miejscu chętnie uczęszczanym przez spacerowiczów czy rowerzystów – swobodnie galopujący (uciekający) koń może stanowić ogromne zagrożenie dla ludzi. Dlatego odradzam Ci chodzenie z koniem na spacer. Jeśli chcesz zrobić przysługę swojemu podopiecznemu, lepiej wypastuj porządnie ogłowie, nie będzie gniotło go w pysk albo wymyj mu wiadro, a będzie mógł się napić czystej wody. Natomiast przy czyszczeniu możesz pobawić się z koniem, proponując mu ćwiczenia rozciągające szyję. Potrzebny Ci tylko przysmak, jak mały kawałek marchewki czy jabłka, za którym podążał będzie koński pysk. Skieruj przysmak do boku, tak żeby skręcał szyję na prawo, a potem na lewo. Następnie poproś konia, żeby dotknął pyskiem klatki piersiowej między przednimi nogami. Takie proste ćwiczenia powtarzane codziennie znakomicie uelastyczniają zwierzaka i wzmacniają mu mięśnie. Ważne tylko, aby nie dawać dużych kawałków jedzenia, gdyż koń ma koncentrować się głównie na zabawie, a nie na jedzeniu całej marchewki. Ćwicz więc codziennie stretching. Taka zabawa dodatkowo pozwoli Ci spędzić z pupilem więcej czasu.

Samodzielna jazda

Jak długo powinno się ćwiczyć na lonży, zanim rozpocznie się samodzielną jazdę? Jestem już po kilkunastu, nietanich, indywidualnych lekcjach jazdy konnej i osobiście zastanawiam się, czy ośrodek specjalnie nie przedłuża mi lekcji na lonży, ponieważ są one droższe od jazdy w grupie. Jakie powinno się więc posiąść umiejętności przed próbami samodzielnej jazdy?

Nauka jazdy konnej jest trudną sztuką i wymaga czasu, aby ją opanować. Nie da się jednoznacznie określić, jak długo trwa, ponieważ każdy człowiek uczy się w swoim tempie. Pocieszający jest natomiast fakt, że nauczyć się jeździć może każdy, kto ma do tego szczere chęci oraz systematycznie pracuje. Jednakże są osoby, które do jazdy mają predyspozycje i tym nauka przychodzi znacznie łatwiej. Lonża jest znakomitym wprowadzeniem do jazdy konnej i to w tym czasie wyrabiają się nasze pierwsze pozytywne zachowania w siodle. To jak będziemy siedzieć, w jakiej równowadze, w jakiej postawie czy w jakim rozluźnieniu – zależy od pierwszych lekcji na lonży. Dla wielu początkujących jeźdźców jazda na lonży zdaje się czymś wstydliwym. Nic bardziej mylnego. Wielu sportowców (np. ujeżdżeniowcy) wykorzystuje ćwiczenia na lonży w codziennym treningu, aby móc do perfekcji korygować ustawienie swojego ciała.

Jeśli instruktorka nie proponuje samodzielnej jazdy, a lekcje wciąż wprowadzają nowe zadania i utrwalają pozytywne zachowania, nie należy się spieszyć. Lekcja w kółku, sama w sobie, według zasady: koń za koniem, nieszczególnie uczy prawidłowo jeździć, gdyż nie ma czasu na poprawianie błędów każdego jeźdźca oddzielnie. Nie chodzi nam przecież o to, żeby jeździć samemu, na zupełnie luźnych wodzach lub co gorsza – szarpiąc zwierzę za pysk, mówiąc żargonowo „walcząc o życie”, jadąc w kierunku wybieranym przez wierzchowca, bez kontroli toru jazdy. Dlatego podstawową umiejętnością, jaką trzeba posiąść na lonży, jest równowaga co najmniej w stępie i kłusie. Przy czym w kłusie, nogi nie powinny wisieć bezwładnie, ruszając się jak wahadło w przód i w tył, ale pozostawać w stałym kontakcie z bokami konia, w jednym Następnie ręce, nie mogą już trzymać się siodła, lecz powinny działać niezależnie od całego ciała. Można to sprawdzić, puszczając wodze i ustawiając dłonie tak, aby imitowały ich trzymanie. Jeśli w takim przypadku ręka podnosi się w czasie anglezowania w górę i w dół, to nie jesteśmy jeszcze gotowi do samodzielnego kierowania wierzchowcem. Dobrze ćwiczyć na lonży także samo działanie pomocy, czyli przejścia. Jeździec powinien potrafić samodzielnie zakłusować oraz przejść z powrotem do stępa. W dobrym tonie jest umieć jeździć także kłusem ćwiczebnym, inaczej wysiadywanym (chociaż kilkanaście kroków) oraz anglezować na tzw. dobrą nogę, czyli na końską zewnętrzną, odciążając jego wewnętrzną stronę.

Kiedy zaczynamy już jeździć samodzielnie, kolejne kroki warto również stawiać przy asekuracji lonży, np. przy nauce galopu. Jest to znacznie bezpieczniejsze dla jeźdźca, bo może on wielokrotnie zaczynać, asekurując się trzymaniem za siodło czy za pasek z napierśnika. Ważne jest to, aby najpierw pracować nad własnym dosiadem i równowagą, a potem dopiero łączyć to w całość, z wysyłaniem koniowi sygnałów o rodzaju chodu oraz tempie jazdy.

Pysk konia jest bardzo wrażliwy i rzeczą świętą jest, by w trakcie nauki minimalizować ryzyko zadawania zwierzęciu bólu. Warto nauczyć się jazdy przyjemnej także dla konia i spędzić więcej godzin indywidualnie z trenerką, gdyż ta wskaże prawidłowe zachowania. Złe nawyki trudniej usunąć, niż nauczyć się prawidłowych zachowań od początku.

Koszty utrzymania konia

Ile kosztuje utrzymanie konia? Moja córka marzy o własnym koniu, a ja zastanawiam się, jakie są koszty związane z posiadaniem takiego zwierzęcia oraz czy bardziej opłacalna jest dzierżawa, czy zakup?

Głównym kosztem utrzymania konia, bez względu na to, czy jest własny, czy dzierżawiony, jest oczywiście – pensjonat (czyli boks z wyżywieniem). Jego wysokość zależy w dużej mierze od województwa, w jakim usytuowana jest stajnia oraz od jej standardu i renomy. Różnice wynikające z lokalizacji są sprawą dość oczywistą, natomiast wyposażenie ośrodka, takie jak np. przestronna stajnia z obszernymi boksami, kryta ujeżdżalnia, lonżownik, myjka, solarium czy karuzela – także generują dodatkowe koszty. Od ceny pensjonatu uzależniony jest również rodzaj paszy, jaką podaje się naszemu zwierzakowi, jej zróżnicowanie (np. dodatkowo podawana marchew czy lucerna) czy jej jakość. A ponadto – rodzaj opieki, jaką otoczony jest koń. Niektóre stajnie pobierają dodatkową opłatę za puszczanie konia na padok czy zakładanie ochraniaczy stajennych/padokowych, zmiany derki, zapięcie w karuzeli itd., a inne – mają to w standardzie. Dlatego warto od razu pytać, co konkretnie jest w cenie oferty. Cóż z tego, że pensjonat kosztuje nas przykładowo 400 zł, kiedy dopłacić trzeba za puszczanie na padok, dodatkową paszę i witaminy? Jeśli natomiast przyjrzymy się górnej granicy, może to być koszt rzędu 1500-2000 zł i więcej za luksusowe, głównie nowe ośrodki jeździeckie z wszelkimi wygodami. Do kosztów pensjonatu należy też doliczyć kowala (ok. 200 zł co sześć tygodni), weterynarza (nie tylko w razie choroby, ale przy okresowych szczepieniach czy odrobaczaniu) oraz koszty treningu córki i konia, ponieważ po zakupie własnego rumaka dziecko nadal powinno jeździć wyłącznie pod nadzorem instruktora (koszt od 30 do 100 zł za godzinę jazdy bądź ustalona stawka za cały miesiąc). To jednak nie koniec. Warto założyć sobie także kilkadziesiąt złotych miesięcznie na sprzęt jeździecki, który z czasem się zużywa, zarówno dla konia, jak i dla córki. Sprzęt kosztuje niemało, więc lepiej miesięcznie odkładać sobie wyznaczoną sumę, aby potem móc kupować akcesoria wysokiej jakości, które posłużą nam dłużej.

Tyle podstawowych kosztów, jeśli chodzi o jazdę rekreacyjną, ponieważ wyjazdy na zawody to już zupełnie inna historia. Opłata za transport konia, za start zawodnika, pomoc trenera… W praktyce oznacza to, przy regularnych startach, przynajmniej drugie tyle co koszty podstawowego utrzymania.

W rozważaniach na temat zakupu bądź dzierżawy konia, trudno jest wybierać, kierując się kosztem utrzymania. Po pierwsze, dzierżawiony koń z reguły jest oddawany na podstawie umowy, w zamian za koszty utrzymania oraz opiekę. Jednak w przypadku bardzo dobrze wytrenowanego wierzchowca, który ma uczyć jeźdźca, np. skoków przez przeszkody czy też nauki nowych elementów albo spokojnych wyjazdów na zawody, dzierżawa jest wyższa i zawiera, poza kosztami utrzymania, dodatkową „prowizję” dla właściciela. Po drugie, konia można wydzierżawić na konkretny czas, np. okres wakacji czy całego lata.

Najważniejszą jednak sprawą jest odpowiedź na pytanie, czy córka jest już fizycznie i psychicznie gotowa do codziennej i rozsądnej opieki nad tak dużym zwierzęciem, jakim jest koń. Czy będzie miała możliwość swobodnego dojazdu do stajni oraz czy zabawa w jeździectwo nie będzie odbywała się kosztem gorszych wyników w nauce. Jeśli te pytania nie dają jednoznacznych odpowiedzi, bezpieczniej jest zacząć od kilkumiesięcznej dzierżawy, z prawem pierwokupu, zanim podejmie się tę najważniejszą decyzję.

Shopping Cart
Przewiń do góry