Zapytaj eksperta

Redaguje: Jadwiga Bielewicz Foto: Piotr Filipiuk

Sprzedaż konia przez internet

Znajomy, u którego jeżdżę, poprosił mnie o pomoc przy sprzedaży swojego konia, ponieważ od dłuższego czasu nie potrafi samodzielnie się do tego zabrać. Myślałam o wystawieniu konia w internecie na darmowych portalach sprzedażowych. Jak jednak wyróżnić swoje ogłoszenie od innych oraz o czym powinno się pamiętać w całym procesie sprzedażowym?

Po pierwsze trzeba zastanowić się nad ceną, ale w taki sposób, aby odpowiadała wartości konia. Oczywiście starą prawdą jest, że każdy koń kosztuje tyle, ile chce zapłacić za niego kupiec, ale na rynku jest sporo zwierząt i dlatego warto go najpierw dokładnie rozpoznać. Wartość konia w znaczącym stopniu warunkuje udokumentowane pochodzenie, szczególnie pod kątem przeznaczenia użytkowego zwierzęcia. W przypadku koni sportowych ważne są całe linie hodowlane, które wpłyną na oczekiwane wyniki treningowe. Poza tym istotne cechy to także wiek, stan zdrowia oraz stopień ujeżdżenia. Znaczenie mają także: pokrój i maść konia, charakter, zachowanie wobec człowieka czy jego zdyscyplinowanie. Wszystkie te czynniki zebrane w całość będą decydowały o cenie. Ponadto, jeśli koń tka czy łyka, to powinno się o tym powiadomić potencjalnego kupca już w ogłoszeniu. Dla niektórych bowiem nie będzie to stanowiło problemu, dla innych zaś są to czynniki wykluczające możliwość zakupu. W przypadku zatajenia takich faktów kupujący może prawnie domagać się zwrotu pieniędzy oraz przyjęcia konia.

Prawidłowe ogłoszenie powinno zawierać więc nazwę konia oraz imię jego ojca i matki, a także ojca matki (czyli dziadka od strony matki). Następnie podaje się wiek konia oraz podstawowe dane, jak płeć (klacz, wałach, ogier), wzrost, umaszczenie oraz przeznaczenie. Następnie w opisie szczegółowym dobrze jest zawrzeć stopień ujeżdżenia konia, osiągnięcia (np. starty w zawodach, z podaniem klasy), indywidualne cechy. Takie ogłoszenie powinno być dostosowane do grupy klientów, którzy mogą być zainteresowani naszym zwierzęciem. W przypadku ogiera podaje się więcej informacji, jak np. bonitacja, licencja, jeśli ją posiada, czy utytułowane potomstwo, jeśli takowe wystąpiło.

Następna kwestia to wizualizacja naszego ogłoszenia. Podstawą powinny być zdjęcia tzw. zootechniczne, czyli całej sylwetki konia w stój. Najlepiej wykonać je na równym podłożu (np. na ulicy), na gładkim, jednolitym tle. Dobrze pokazać także zdjęcia samej głowy konia oraz ujęcia w ruchu luzem i pod siodłem, w trzech podstawowych chodach. Jeśli koń ma być przeznaczony do skoków, to warto wykonać także zdjęcia w skoku luzem i pod jeźdźcem. Na ich podstawie potencjalny kupiec będzie mógł ocenić technikę skoku konia. Trzeba dołożyć wszelkich starań, aby zdjęcia były możliwie jak najlepszej jakości. Prezentowany koń powinien być czysty, z umytymi kopytami i wyszczotkowanym ogonem, z zadbaną grzywą. Koń łapiący „za oko” prędzej znajdzie nowego właściciela. Poza tym sprzęt, jak kantar czy prezenterka, powinny być czyste i schludne. Kto by chciał kupować zaniedbanego konia, tonącego na zdjęciach w padokowym błocie. Od razu nasuwa się myśl, że zwierzę jest zaniedbane, a więc i może z jakąś kontuzją, wadą fizyczną czy psychiczną wpływającą na użytkowanie. Jeździec na zdjęciach także powinien być porządnie ubrany. Bierzmy przykład z ogłoszeń profesjonalnych stajni polskich czy niemieckich. Tam prezentowane zdjęcia są niemalże katalogowe. Pierwsze wrażenie jest bardzo ważne i może decydować o otwarciu takiego ogłoszenia obok innych na stronie internetowej i przyjrzeniu mu się z bliska.

Jeśli mamy natomiast możliwość wykonania dodatkowo krótkiego filmiku obrazującego konia luzem oraz pod siodłem, to zawsze takie ogłoszenie zyska na wartości. Wiele prostych aparatów posiada przecież funkcję nagrywania, a najprostszy program do obróbki filmów, dodający np. imię konia i muzykę, znajduje się w standardowym pakiecie Windows. Na końcu ogłoszenia podaje się kontakt do sprzedającego w postaci numeru telefonu i adresu stajni, co na tym etapie nie jest konieczne. Warto jednak podać nazwę województwa, z którego się pochodzi, ponieważ koszty transportu koni decydująco zawężają pole poszukiwań kupujących. Następnie pozostaje czekać na telefony zainteresowanych i zapraszać ich na spotkania poglądowe. Trzeba być wtedy przygotowanym na przyjazd kupca, tzn. koń powinien być idealnie wyczyszczony oraz dobrze, gdy o umówionej porze dysponuje się dobrym jeźdźcem, który pokaże przed kupcem możliwości konia oraz jego umiejętności. Najczęściej kupcy chcą takiej prezentacji konia, którą nagrywają na swoje kamery, a następnie sami wsiadają na konia. Dzięki takim nagraniom mogą potem w domu na spokojnie porównać wszystkie konie, jakie oglądali i dopiero wtedy zadecydować o zakupie, często w porozumieniu ze specjalistami, którzy nie mogli dojechać z nimi, bądź ich usługi i czas są dodatkowo, nierzadko słono, płatne.

Ciężka sztuka zaplatania koreczków

Jak się robi szyte koreczki? Wiem, że używa się do tego igły i nici, ale w którym momencie się szyje i jak?

Szyte koreczki są nieco inne od tych zaplatanych przy użyciu gumek. Są bardziej okrągłe i zazwyczaj mniejsze. Ich wykonanie nie jest bardzo trudne, wymaga jedynie, jak większość czynności – wprawy. Są jednak zdecydowanie bardziej pracochłonne, ale z uwagi na mocne trzymanie włosia można wykonać je z samego rana, będąc pewnym, że utrzymają się cały dzień, a najpewniej i dwa.

Potrzebna będzie igła z szerokim oczkiem i mocna, gruba nitka. Będzie ją widać, więc najlepiej użyć takiej w kolorze odpowiadającym maści konia. Po pierwsze dobrze jest lekko zmoczyć grzywę gąbką, ponieważ znacznie łatwiej jest ją zaplatać, kiedy jest wilgotna. Następnie należy oddzielić równą część grzywy, najlepiej za pomocą grzebyka do przerywania, na całą jego szerokość. Przy czym istotny jest sam przedziałek. Musi być idealnie równy, w przeciwnym razie koreczki nie będą miały swojego efektu. Następnie spinką do włosów (tzw. raczek czy klamerka) oddzielamy resztę grzywy, aby nie przeszkadzała przy zaplataniu. Teraz zaplatamy normalny warkoczyk, nie zaciskając mocno od samej góry, ale dopiero po drugim, trzecim splocie, aby nie naciągać koniowi skóry. Następnie przy samym końcu trzymamy resztę grzywy zaplecionego warkoczyka jedną ręką, a drugą zaczynamy go szyć. Przeciągamy nitkę od dołu, przez środek do góry, aż zatoczymy pętlę w prawo. Dalej przez środek w górę i pętla w lewo. Powtarzamy czynność, aż koreczek będzie podwójnie zszyty dwiema pętlami w prawo i w lewo. Następnie zawijamy do środka resztkę włosów i oplatamy nitką na około cały warkoczyk i zaciskamy pętlę poprzez przeciągnięcie nitki wszerz warkoczyka. Na tym etapie warkoczyk nie ma prawa już się poluzować czy rozplątać. Następnie składamy warkoczyk w pół, a jeśli koreczek byłby za długi, to wtedy lepiej zawinąć go na trzy: końcem do połowy, a następnie całość w pół. Teraz należy igłą przeszyć powstały koreczek kilka razy od środka z góry na dół, aż całość będzie się ładnie trzymała. Końcówkę nitki ucinamy.

Jeśli mimo opisu cała sprawa wydaje się zbyt skomplikowana, można podglądać, jak to robią zawodowcy, wyszukując w Internecie filmiki poglądowe. Mimo że większość z nich jest w języku angielskim, to jednak samo oglądanie obrazu wyjaśni nam większość kwestii. Szycie koreczków ma dodatkową zaletę – nie niszczy końskiej grzywy i nie łamie włosia tak jak tradycyjna gumka.

A jak wykonać koreczki zaplatane za pomocą szydełka?

Bardzo podobnie jak koreczki szyte za pomocą igły z nitką, jednak osobiście uważam to za znacznie prostszą metodę, o podobnych efektach końcowych. Wybieramy szydełko o dużym oczku i tym razem mulinę, najlepiej początkowo w kolorze grzywy konia, ponieważ będzie ona widoczna, a dopiero gdy dojdzie się do pewnej wprawy, można poeksperymentować z kolorami, które dodatkowo uatrakcyjnią koreczki. Rozdzielamy grzywę identycznie jak za pierwszym razem i zaczynamy zaplatać warkoczyk. Tym razem w dwóch trzecich długości wplatamy mulinę w warkoczyk i zaplatamy całą grzywę do końca, bez pozostawiania końcówki. Wykańczamy warkoczyk, łapiąc palcami końcówkę, a drugą ręką wykonujemy pętelkę na około i zaciskamy. Powinien powstać pętelkowy supełek wokół warkoczyka. Przy czym mulina powinna być na tyle długa, aby pozostało nam w tym momencie sporo opadającej części. Teraz bierzemy cały warkoczyk i robimy z niego pętelkę wokół palca, a końcówkę z muliną przeciągamy przez środek, z dołu do góry. Powinien powstać nam koreczek z kawałkiem warkoczyka wystającym od góry. Następnie od góry przy nasadzie grzywy przekładamy szydełko w dół i łapiemy końcówkę muliny, przekładając ją i wiążąc ręcznie na dwa supełki. Powinien wyjść nam okrągły koreczek..

 

Shopping Cart
Przewiń do góry