Ujeżdżenie do skoków

Tekst: Anthony Paalman
„Jeździectwo – skoki przez przeszkody”
Foto: Piotr Filipiuk

Celowo jako tytuł niniejszego rozdziału wybrałem „ujeżdżenie do skoków”, z nadzieją, że bardziej zainteresuję jeźdźców skoczków włączeniem ćwiczeń gimnastycznych do treningu koni skokowych. Książka ta oczywiście zajmuje się przede wszystkim treningiem skoczków – i koni, i jeźdźców. Musimy jednak poświęcić trochę uwagi ujeżdżeniu, ponieważ nie da się prawidłowo wyszkolić konia skokowego bez zastosowania ujeżdżenia do skoków.

Wielka szkoda, że niektórzy zawodnicy startujący w skokach przez przeszkody uważają, że ujeżdżenie jest nienaturalne. Mówią o nim, jakby była to jakaś dziwaczna forma jeździectwa, zupełnie zbędna przy szkoleniu koni skokowych. Jest to poważny błąd, ponieważ aby szkolić konia w skokach i poprawiać jego osiągnięcia, należy prowadzić systematyczny trening „na płaskim”, czyli ujeżdżeniowy. Ujeżdżenie dla konia skoczka jest jednak inne niż do programów na czworoboku, choć wiąże się z tymi samymi zasadami.

Ujeżdżenie do skoków to długa seria kolejno po sobie następujących ćwiczeń gimnastycznych, rozwijających do najwyższego poziomu ruch konia, jego posłuszeństwo, równowagę i umiejętności skokowe. Dla jeźdźca skoki na takim koniu są przyjemnością, bo błyskawicznie odpowiada on na pomoce jeźdźca. Dlatego też uważam, że żaden skoczek nie powinien pominąć tego rozdziału, twierdząc, że o ujeżdżeniu wie wszystko i chce czytać tylko o skokach.

Mam świadomość, że mówiąc, iż ujeżdżenie do skoków jest skuteczniejsze dla konia skokowego niż klasyczne ujeżdżenie, dotykam delikatnego tematu.

Różnica pomiędzy ujeżdżeniem klasycznym a ujeżdżeniem do skoków jest taka, że w ujeżdżeniu do skoków impuls, uzyskany dzięki zebraniu, wykorzystywany jest do ruchu nie tylko naprzód, ale i w górę, aby pokonać przeszkodę. W ujeżdżeniu klasycznym ta siła napędowa wykorzystywana jest w ruchu naprzód. Kolejna istotna różnica polega na tym, że w skokach koń potrzebuje całkowitej swobody głowy i szyi, aby móc baskilować nad dużymi przeszkodami. Koń skokowy musi umieć płynnie przechodzić od wysokiego zebrania do elastycznego rozciągnięcia się, aby pokonywać szerokie przeszkody. Musi odpowiadać na minimalne pomoce, szybko i płynnie pokonując zakręty oraz mieć wystarczająco dużo inicjatywy i serca, by chcieć pokonywać przeszkody. Dlatego właśnie ujeżdżenie dla konia skokowego nie może być takie samo jak dla konia ujeżdżeniowego. Dosiad Nie wszyscy jeźdźcy mają świadomość faktu, że w różnych dyscyplinach jeździeckich wymagany jest odmienny dosiad. Aby więc osiągać dobre wyniki w szkoleniu koni, jeździec musi przećwiczyć i opanować w bardzo dobrym stopniu te różne rodzaje dosiadu.

Półsiad

Ojcem półsiadu jest nieżyjący kapitan Caprilli. Był on instruktorem w bardzo znanej włoskiej szkole kawalerii w Tor di Quinto pod Rzymem oraz w Pinerolo. System Caprilliego podkreśla znaczenie zachowania naturalnej równowagi konia i jeźdźca. Przed wprowadzeniem półsiadu przez Caprilliego stosowano technikę zupełnie odwrotną, która nie pozwalała koniom wykorzystać pełni ich siły i możliwości skokowych.

Półsiad został po raz pierwszy zademonstrowany w roku 1901 podczas międzynarodowych zawodów w Turynie. Pomimo początkowo silnego sprzeciwu, system Caprilliego stał się objawieniem, a oficerowie kawalerii z całego świata przyjeżdżali do Włoch uczyć się go. Później półsiad został przyjęty przez wszystkie szkoły kawalerii. Niestety sam wielki mistrz zginął w grudniu 1907 r. po upadku z konia.

Nie można skutecznie wyszkolić konia skokowego w ramach naturalnej metody treningowej, jeśli jeździec nie opanuje w stu procentach niezależnego, zrównoważonego półsiadu.

Półsiad stosuje się podczas skoków, podczas jazdy po pochyłościach terenu oraz podczas jazdy przez cavalletti. Wykorzystuje się go we wszystkich trzech chodach. Najlepszymi chodami do ćwiczenia półsiadu (dosiadu odciążającego) są stęp i kłus, szczególnie w trakcie przejeżdżania cavaletti w tych chodach.

Najważniejszym aspektem półsiadu jest to, że siedzenie jeźdźca ma być ułożone tuż nad siodłem, lecz zdecydowanie nie w siodle. Jeździec jedzie na dwóch punktach podparcia, nawet lądując po skoku czy zjeżdżając z górki.

Jest to możliwe tylko wtedy, gdy jeździec trzyma bardzo stabilny kontakt kolanami. Muszą one znajdować się w tym samym miejscu siodła i nie mogą drgnąć. Puśliska należy skrócić o tyle, by jeździec wyraźnie, czuł strzemiona. Łydka jeźdźca spoczywa nieznacznie za popręgiem. Pięta jest dobrze opuszczona, stopa w kostce skierowana lekko na zewnątrz, tak aby patrząc z boku, można było zobaczyć podeszwę buta. Strzemię trzymamy pod najszerszym miejscem stopy, a sama stopa spoczywa po wewnętrznej stronie strzemienia.

Jeśli strzemię trzymamy za blisko pięty, niwelujemy w ten sposób elastyczność naszych stawów skokowych, które nie przylegają do końskiego boku. Dzięki temu, że stopa jest lekko pod kątem, łydka i kolano znajdują się bliżej konia, gwarantując pewny kontakt. Jest on niesłychanie ważny dla utrzymania niezależnego dosiadu w równowadze podczas skoku.

Działamy wewnętrzną stroną łydek. Tylko jeśli koń nie słucha, można zastosować krótkie, aktywne zadziałanie ostrogą. Niektórzy jeźdźcy popełniają błąd, który polega na tym, że dociskają stawy skokowe do boków konia, w wyniku czego muszą zwrócić na zewnątrz kolana i łydki, tracąc w ten sposób kontakt nóg z siodłem i jednocześnie siadając w siodło.

Jadąc zrównoważonym półsiadem, należy zawsze trzymać głowę uniesioną. Opuszczając głowę, zazwyczaj zaokrąglamy ramiona i usztywniamy plecy. Ramiona nie mogą wyjść za daleko przed kolana, ponieważ oznacza to utratę równowagi. Jeśli wyprostujemy ramiona i otworzymy (poszerzymy) klatkę piersiową, osiągniemy prawidłowe ułożenie pleców bez usztywniania ich. Dzięki temu nasz środek ciężkości znajdzie się w pionie nad naszymi kolanami oraz nad środkiem ciężkości konia.

Pewny, stabilny kontakt kolan z siodłem umożliwia niezależne działanie rękoma i wodzami w każdej sytuacji. Rąk nigdy nie opieramy na szyi konia, aby w każdej chwili mogły płynnie i bez zakłóceń podążać za ruchem głowy i pyska konia. Wodze są nieco krótsze niż standardowo, z uwagi na wychylenie tułowia do przodu. Łokcie trzymamy blisko tułowia, a przedramię ma być ułożone w linii prostej od łokcia do pyska konia. Ramiona, łokcie i nadgarstki są rozluźnione, umożliwiając utrzymanie stabilnego, czułego kontaktu z pyskiem konia. Jeźdźcy, którzy nie opanowali takiego półsiadu, twierdzą, że nie da się w nim prawidłowo działać łydkami ani stosować półparad. Opinia taka wynika z tego, że działając łydkami, tracą równowagę i są zmuszeni siadać w siodło. Zaburza to równowagę i rytm ruchu konia. Gdy jeździec opanuje stabilny półsiad, nie będzie miał żadnych problemów z działaniem pomocami we wszystkich trzech chodach bez utraty równowagi.

Nieprawidłowy półsiad

Chociaż nikt nie ma wątpliwości co do tego, że podczas skoków należy jeździć w półsiadzie, często widuje się półsiad nieprawidłowy.

Za długie puśliska

Nierzadko zdarza się, że jeździec traci równowagę w półsiadzie podczas skoku. Częstą przyczyną są za długie puśliska, przy których łydka jeźdźca znajduje się przed popręgiem, palce stóp skierowane są w dół, a pięta jest podciągnięta. Ustawione w złej pozycji kolana nie trzymają pewnego kontaktu,__ przez konia grzbietu i przeniesienie równowagi na zad. W efekcie dużo prawdopodobniej sza jest zrzutka tylnymi nogami, zwłaszcza tylnego drąga przeszkody szerokiej.

Za krótkie puśliska

Brak równowagi w półsiadzie może wynikać również ze zbyt krótkich puślisk. Wówczas podczas skoku łydka jeźdźca ucieka do tyłu i do góry, zmuszając go do przeniesienia środka ciężkości za bardzo na przód konia. Ta nagła zmiana zaburza równowagę konia, a jeździec musi szukać podparcia, opierając ręce na końskiej szyi lub łapiąc za grzywę. W obu wypadkach wypuszcza wodze, tracąc kontakt z pyskiem konia.

Koń traci kontakt z wodzami, a jednocześnie przeszkadza mu nagła zmiana równowagi jeźdźca. W efekcie koń przenosi obciążenie na przód i prawie na pewno robi przodem zrzutkę (najczęściej strąca przedni górny drąg przeszkody).

Dosiad remontowy (odciążający)

Dosiad ten stosowano podczas zajeżdżania i treningu młodych koni. Nazwa „remontowy” pochodzi z terminologii stosowanej w szkołach kawalerii.

W dosiadzie remontowym siedzenie jeźdźca zawsze znajduje się w siodle, w przeciwieństwie do półsiadu, w którym siedzenie jeźdźca nigdy nie powinno znajdować się w siodle, lecz na siodle.

W dosiadzie odciążającym tułów jest pochylony nieznacznie do przodu, a ramiona tuż przed pionową linią biodro – pięta. Miednica jeźdźca jest minimalnie nachylona do przodu, przenosząc więcej obciążenia na uda i strzemiona zamiast na kości kulszowe. W tej postawie jeździec może przenieść własny ciężar bliżej kłębu konia, dzięki czemu słabe i nierozwinięte mięśnie okolicy lędźwiowej konia nie muszą dźwigać nadmiernego ciężaru.

Dosiad remontowy pozwala koniowi na zaokrąglenie grzbietu, należy go więc stosować nie tylko w przypadku młodych koni, ale też koni o wrażliwym grzbiecie, zapobiegając częstemu w tych przypadkach wierzganiu, gdy jeździec dosiądzie konia. W dosiadzie odciążającym jeździec ma krótsze wodze niż w ujeżdżeniowym, ponieważ odległość od dłoni jeźdźca do pyska konia jest krótsza z uwagi na pochylenie tułowia w przód. Dłonie jeźdźca znajdują się nisko po obu stronach kłębu (nie opierając się na nim), aby podążać za ruchem głowy i szyi konia. Ustawienie łydek i długość puślisk są takie same jak w półsiadzie.

Kłus anglezowany

Kłus anglezowany można wykonywać w dwóch różnych dosiadach. Po pierwsze, w dosiadzie odciążającym stosowanym w jeździe na koniach skokowych, młodych oraz podczas ujeżdżenia do skoków. Po drugie, w dosiadzie ujeżdżeniowym. Tę opcję stosuje się tylko w ujeżdżeniu klasycznym oraz na koniach wytrenowanych.

Dosiad pełny – bierny

W biernym pełnym dosiadzie jeździec jest swobodny, a mięśnie ma rozluźnione. Tułów ma wyprostowany, uniesioną głowę, miednicę ustawioną pionowo i siedzi blisko przedniego łęku. Uszy, ramiona, biodra i pięty jeźdźca powinny się znajdować w jednej pionowej linii. Popręg powinien być trochę widoczny przed łydką jeźdźca.

Dosiad pełny – aktywny

W pełnym aktywnym dosiadzie miednica jeźdźca nachyla się nieznacznie do tyłu (należy ją podwinąć). Jednocześnie kości kulszowe wypychane są do przodu, w połączeniu z napędzającym działaniem łydek. Zwiększa to aktywność konia i impuls do ruchu naprzód, wysyłając go do rąk jeźdźca: „jechać od tyłu do przodu” (jeździec wykonuje ruchy do pewnego stopnia takie same jak na huśtawce).

Mimo silnej pracy mięśni jeźdźca podczas działania dosiadem i łydkami, należy siedzieć blisko przedniego łęku. W zakręcie mocniej działamy po wewnętrznej stronie, zewnętrzną łydkę kładąc za popręgiem, aby zapobiec przesunięciu zadu konia na zewnątrz. Tułów jeźdźca jest wyprostowany, tak jak przy biernym dosiadzie pełnym. Nawet napinając mięśnie pośladków i lędźwi, jeździec nie powinien zaokrąglać ani usztywniać pleców.

Ułożenie przedramion jeźdźca zależy od ruchu konia, stopnia zebrania oraz wygięcia szyi konia w łuk. Przedramiona powinny jednak zawsze stanowić linię prostą z wodzami, od łokcia jeźdźca do pyska konia. Rąk nie wolno opierać o szyję konia. Ramiona, nadgarstki i palce muszą być elastyczne, aby płynnie podążać za ruchami głowy i szyi konia.

Puśliska powinny być o mniej więcej trzy dziurki dłuższe niż przy półsiadzie, bo w przeciwnym razie dosiad jeźdźca zostanie zepchnięty za blisko tylnego łęku. Stopy należy trzymać równolegle do ciała konia, opierając je w strzemionach nieznacznie przed najszerszym miejscem stopy. W porównaniu z dosiadem remontowym i półsiadem w dosiadzie pełnym mniej obciążenia przenosi się na strzemiona.

Ćwiczenia gimnastyczne

Ćwiczenia rozwijające umięśnienie i równowagę konia przedstawione zostały w poprzednich rozdziałach, będzie o nich mowa także w dalszej części książki. Równie ważne jest to, aby jeździec przykładał wagę do własnej sprawności fizycznej, w przeciwnym razie nigdy nie nauczy się skakać prawidłowo.

Sztywnemu jeźdźcowi brakuje elastyczności koniecznej podczas skoków i nie jest w stanie wystarczająco szybko podążyć tułowiem za zmianami równowagi konia. Jeździec, który nie jest zgrany z ruchem konia i pozostaje za nim, automatycznie łapie mocniej za wodze, przeszkadzając w ten sposób koniowi. Koń zaczyna odczuwać dyskomfort wynikający z zaburzenia równowagi, zaczyna się denerwować i staje się trudny we współpracy.

Niżej opisane ćwiczenia gimnastyczne wywodzą się z europejskich szkół kawaleryjskich, gdzie nazywano je „musztrą fizyczną”. W tamtych czasach rekruci musieli uczestniczyć w tej musztrze w ramach treningu, lecz starsi rangą kawalerzyści często do nich dołączali z własnej woli.

Trening ten był przygotowany tak, by wyćwiczyć sprawność i elastyczność mięśni jeźdźca, poprawić jego równowagę i niezależność pomocy oraz wzmocnić jeźdźca na tyle, by był w stanie znieść wysiłek całodziennej jazdy. Nacisk kładziono nie tylko na siłę, ale również na kontrolę i koordynację pracy mięśni. Taki trening kawaleryjski miał dać rekrutowi ducha kawaleryjskiego, wyczucie i odruchy oraz „ułańską pewność w siodle”. Gdy na przykład młody człowiek wstępował do kawalerii, mógł być niezdarny, mieć zaokrąglone plecy i nie wiedzieć, jak trzymać sylwetkę. Po podstawowym treningu fizycznym ten sam młody człowiek chodził wyprostowany, wyglądał szczupłej oraz umiał kontrolować pracę własnych mięśni.

Niektórzy jeźdźcy nie tylko siedzą w siodle oklapnięci, ale również chodzą w ten sposób. Dlatego też uważam, że konieczne jest przypomnienie musztry kawaleryjskiej, aby dzisiejsi jeźdźcy mogli z niej skorzystać.

Jedną z podstawowych zasad jest prawidłowe oddychanie – w każdych okolicznościach.

Co się dzieje, gdy oddychamy? Wdychamy tlen, jedną z najważniejszych substancji dla naszego organizmu. Tlen jest siłą napędową wszystkich naszych procesów fizycznych i mentalnych. Bez wody nie jesteśmy w stanie funkcjonować dłużej niż przez trzy dni, bez jedzenia – przez trzy tygodnie, lecz bez tlenu – maksymalnie trzy minuty.

Wdech należy zawsze brać przez nos. Większość lekarzy twierdzi, że to, jak oddychamy, jest ważniejsze od tego, jak głęboko to robimy. Naprawdę nie ma potrzeby wypinać piersi i wciągać brzucha niczym starszy sierżant, ale jeśli nie będziemy trzymać prawidłowej sylwetki, nie będziemy w stanie prawidłowo oddychać.

Zła postawa, zgarbione ramiona i sztywne plecy zakłócają naturalny proces oddychania. Przypomina ono wtedy raczej wysysanie pomarańczy przez zagiętą rurkę. Prawidłowe oddychanie obniża produkcję adrenaliny, której poziom się podnosi, gdy się zdenerwujemy, co może zaburzać oddychanie.

Na zawodach bardzo wielu zawodników zużywa zdecydowanie za dużo energii nie dlatego, że podczas skoków muszą tak ciężko pracować, tylko po prostu dlatego, że nie oddychają prawidłowo. Ich normalna szybkość oddychania może się całkowicie zmienić. Pod wpływem napięcia i zdenerwowania wstrzymują oddech lub oddychają za szybko, w efekcie dostając zadyszki i fundując sobie niedobór tlenu. U niektórych problem ten pojawia się, zanim jeszcze przejadą pierwszą połowę parkuru (którego przejechanie rzadko trwa dłużej niż dwie minuty). Są też jeźdźcy tak bardzo przeżywający start, że jeszcze przed wjazdem na parkur praktycznie tracą oddech lub cierpią z powodu hiperwentylacji. Nie trzeba dodawać, iż jeździec w takim stanie wpływa na swojego konia. Para, w której jest tyle napięcia, nie jest w stanie pokazać harmonijnego przejazdu.

Jeździec, który nie oddycha prawidłowo, traci elastyczność mięśni, a jego środek ciężkości nie współgra z naturalną równowagą konia we wszystkich ruchach. Również jego ręce tracą elastyczność i nie pozwalają koniowi pracować szyją i baskilować nad przeszkodami. Powoduje to opór konia i niechęć do słuchania poleceń jeźdźca.

Wszystkich tych problemów można uniknąć – wystarczy wykonywać ćwiczenia gimnastyczne. Poniżej opisałem kilka przydatnych. Należy je wykonywać przynajmniej trzy razy w tygodniu po mniej więcej 30 min.

Do ćwiczeń należy zawsze brać spokojnego konia, któremu dla bezpieczeństwa zakładamy gog do lonżowania (jestem z zasady przeciwnikiem stosowania wypinaczy). Dobrze jest wziąć gumowe wędzidło. Końcówkę wodzy należy przypiąć do paska od napierśnika, aby koń nie nadepnął na nie, gdy wyciągnie szyję do ziemi.

Wszystkie opisane ćwiczenia gimnastyczne najpierw należy wykonywać, gdy koń stoi, a później również we wszystkich trzech chodach.

Najważniejsze jest ułożenie łydki, szczególnie podczas wykonywania tych ćwiczeń bez strzemion. Kolana i łydki należy przyłożyć do siodła w takiej samej pozycji jak podczas jazdy w strzemionach: pięty mocno w dół, a palce w górze. Dzięki tej pozycji mięśnie będą się wzmacniać do tego stopnia, że umożliwią jazdę z równą łatwością jak w strzemionach, nawet w kłusie anglezowanym. Korzyści z tego wynikające pojawią się później, gdy podczas zawodów ucieknie nam strzemię i trzeba będzie skakać bez niego.

Są jeźdźcy, którzy z różnych przyczyn często gubią strzemiona. W takim przypadku zaleca się przywiązanie cienkiej gumy do strzemion i wokół stóp jeźdźca. W ten sposób nie będzie on gubił strzemion, a ryzyka nie ma, bo w razie upadku gumka łatwo się zerwie.

Jednak jeśli dobrze wyszkolony jeździec zgubi strzemię czy nawet oba, to nie sprawi mu to żadnej różnicy, ponieważ ma on odpowiednio rozwinięte mięśnie, które zapewniają stabilny dosiad. Dlatego właśnie jestem tak przeciwny tym ośrodkom jeździeckim, gdzie uczy się jazdy bez strzemion, zaniedbując naukę prawidłowego ułożenia łydki i stopy.

W takich ośrodkach uczniowie jeżdżą z nogami luźno zwisającymi od bioder w dół, wskutek czego muszą nachylić miednicę do przodu i siedzieć w siodle częścią znajdującą się przed kośćmi kulszowymi. Jeźdźcy tacy nigdy nie osiągną prawidłowego, niezależnego i zrównoważonego dosiadu. Powtórzę, że zgarbione ramiona i usztywnione plecy prowadzą do nieprawidłowego oddychania.

Shopping Cart
Przewiń do góry