Przewodnik rajdowy cz.I

Tekst: Ewa Szarska
Foto: Mateusz Jaworski

Większość osób pasjonujących się jeździectwem nie zdaje sobie sprawy, że już od początku XXI w. endurance riding, czyli dyscyplina rajdów, zajmuje w FEI drugie miejsce pod względem popularności dyscyplin jeździeckich. W Polsce typową reakcją na słowo rajdy jest wzruszenie ramion i komentarz, że to przecież zwykła jazda w terenie. Wydaje się, że już najwyższy czas, aby tę niesprawiedliwą ocenę zmienić. Dystans mistrzowski to 160 km, które aktualnie, przez najlepszych jeźdźców, jest pokonywany ze średnią prędkością 25 km/h. Trudno nazwać to spacerem do lasu. Jest to ogromny wysiłek zarówno dla konia, jak i dla jeźdźca i wymaga odpowiedniego wytrenowania.

W Europie pierwsze sportowe rajdy były rozgrywane od połowy ubiegłego wieku. W roku 1979 patronat nad rajdami objął ELDRIC (European Long Distance Ride Conference) i z tej o funkcji wywiązywał się znakomicie. Na corocznych konferencjach rozwiązywano różne problemy młodej dyscypliny i szkolono sędziów i lekarzy weterynarii. Polska włączyła się do ELDRIC w 1980 r., a w 1998 byliśmy gospodarzami konferencji ELDRIC. W 1983 r. w FEI powstała Podkomisja Rajdów, ale jej znaczenie było niewielkie. Warto jednak podkreślić, że zasługą Komisji było wprowadzenie rozgrywania mistrzostw świata i mistrzostw kontynentalnych w dyscyplinie rajdów. Pierwsze mistrzostwa Europy odbyły się w 1984 r. we Florac we Francji, a mistrzostwa świata w 1986 r. w Romel we Włoszech. W obecnym stuleciu rajdy przeszły pod patronat FEI, które początkowo współpracowało z ELDRIC, ale ostatecznie całkowicie go wyeliminowało. Na przełomie stuleci obserwujemy gwałtowny wzrost popularności rajdów. Przełomową datą w historii dyscypliny był rok 1998, w którym mistrzostwa świata w rajdach nie odbyły się razem z innymi dyscyplinami we Włoszech, a zostały rozegrane w Dubaju. Od tego momentu można powiedzieć, że rajdy stały się niemal sportem narodowym w krajach Zatoki Perskiej, a równocześnie szejkowie arabscy sponsorowali wszystkie imprezy rangi ME i MŚ. Skończył się okres, gdy zwycięzca rankingu Eldric Trophy dostawał rower, a rozpoczęły się mistrzostwa z najnowszym modelem samochodu terenowego oczekującym na zwycięzcę. Przez cały okres europejskiej zimy w każdy weekend, a czasem i częściej, w krajach Zatoki Perskiej rozgrywane są zawody rajdowe. Startują tam zawodnicy z całego świata, jedni przyjeżdżają ze swoimi końmi na zaproszenie organizatorów, inni na koszt własny, a często także zawodnicy z Europy są zapraszani do startu na koniach organizatora.

Ze względu na ciągły wzrost szybkości pokonywania tras rajdów, słowa endurance rides są często zastępowane przez endurance races. Najbardziej charakterystyczne cechy dyscypliny to:

▶ pokonywanie trasy w odcinkach nie dłuższych niż 40 km i zakończonych bramką weterynaryjną, na której koń jest wszechstronnie badany przez komisję weterynaryjną. W większości konkursów koń musi być przedstawiony do badania w ciągu 20 minut (im szybciej, tym lepiej) od momentu ukończenia odcinka trasy, a jego tętno nie może być wyższe niż 64 uderzenia/ minutę. Komisja zezwala na kontynuację rajdu lub eliminuje konia z dalszego udziału w zawodach. Najczęstsze przyczyny eliminacji to kulawizny lub zaburzenia metaboliczne wywołane głównie przez odwodnienie.

▶ Każda para koń – jeździec ma swój serwis, który pomaga na trasie w tzw. punktach serwisowych oraz na bramce weterynaryjnej.

▶ W żadnej innej dyscyplinie jeździeckiej nie jeździ się wyczynowo nocą. W naszej strefie klimatycznej, kiedy dzień jest już krótszy, zawodnicy często startują w kompletnej ciemności, jak też często niektórzy docierają do mety, gdy już jest ciemno. Natomiast w krajach o gorącym klimacie, np. w Malezji, start do rajdu odbywa się w godzinach popołudniowych, a następnie zawodnicy kontynuują rajd nocą, aby uniknąć upałów.

W przypadku najdłuższych dystansów, tj. 120 i 160 km, zwykle w dwie godziny po finiszu zwycięzcy odbywa się konkurs Best Conditio, który w Ameryce nazywa się Haggin Cup. Nieco upraszczając zasady tego konkursu, można powiedzieć, że jest to wyłonienie najlepiej prezentującego się i najmniej zmęczonego konia z grupy finiszującej w ciągu pierwszej godziny, licząc od czasu zwycięzcy.

Do najbardziej znanych rajdów na świecie można zaliczyć Tevis Cup w Ameryce i Florac we Francji. Rajd Tevis Cup jest rozgrywany od 1955 r. i jest uważany za najtrudniejszy na świecie. Na trasie 100 mil (160 km), rozciągającej się od jeziora Tahoe, poprzez góry Sierra, aż do Auburn, zawodnicy pokonują łącznie 5486 m podjazdów i 6705 m zjazdów, startując na wysokości ok. 2200 m i finiszując ponad 1800 m niżej. Najdłuższy odcinek biegnie przez okolice kompletnie wyludnione i dzikie, które pokonać można tylko pieszo, helikopterem lub konno. Rajd rozpoczyna się w sobotę o 5 rano, a bramka jest zamykana w niedzielę o 5 po południu na stadionie w Auburn. Miłośnikom mocnych wrażeń polecam artykuł Grażyny Polak „Tevis Cup w pigułce” na stronie www.endurance.com.pl, w którym rajd opisany jest przez jednego z uczestników – pasjonująca lektura. Na stronie internetowej www.teviscup.org zegar odmierza czas do kolejnego rajdu, który odbędzie się 4 sierpnia 2012 r.

W mijającym roku mistrzostwa Europy były rozgrywane we Florac, a sponsorem tej imprezy było królestwo Bahrajnu. Obecnie w Europie właśnie Francuzi są potęgą rajdową. Nie tylko są znakomitymi trenerami koni rajdowych, w które zaopatrują się u nich arabscy szejkowie, ale także są świetnymi hodowcami. Francja była pierwszym krajem, w którym wyodrębniono linie arabów rajdowych i wyścigowych. Zarówno jedne, jak i drugie uzyskują znakomite rezultaty w swoich specjalnościach. Chociaż pokrojem francuskie araby wyścigowe bardziej przypominają pełną niż czystą krew, a także nie grzeszą urodą, to rezultaty osiągają znakomite. Prace nad oceną wartości hodowlanej koni rajdowych prowadzone są przez INRA (Institute Nationaux Recherche Agronomique). Koniem, który stworzył podwaliny francuskich sukcesów w rajdach, był ogier Persik urodzony w Tiersku w 1969 r. Pozostawił on po sobie ok. 300 sztuk potomstwa, w tym 98 koni sklasyfikowanych w rajdach CEI i CEN na dystansach równych i powyżej 100 km, 18 zwycięzców rajdów CEN i CEI, 26 ogierów mających w rankingu DRE (ocena konia na podstawie użytkowości potomstwa) trzy gwiazdki i 11 mających cztery gwiazdki.

W latach 90. XX w. największym problemem dyscypliny było zwiększenie medialności tego sportu. W tym okresie najdłuższe rajdy były rozgrywane na bardzo rozległym terenie, żaden odcinek trasy nie był powtarzany, a jedynie start i meta były w tym samym miejscu. Było to ogromnie niewygodne zarówno dla zawodników, jak i ich serwisów, gdyż wymagało przejechania wielu kilometrów samochodem przed rajdem w celu poznania trasy oraz dojazdów do kolejnych bramek i punktów serwisowych. Podczas trwania rajdu, gdy zawodnicy rozciągnęli się na trasie, wielkim problemem organizatora było zapewnienie odpowiedniej liczby osób oficjalnych na kolejnych bramkach weterynaryjnych. Dla fanów tej dyscypliny pokonywanie tak dużych odległości także było uciążliwe. W tej sytuacji w prasie jeździeckiej było stosunkowo niewiele informacji o rajdach, gdyż tylko absolutni pasjonaci bywali na zawodach rajdowych i o nich pisali. Trafionym rozwiązaniem okazało się zlokalizowanie bramki weterynaryjnej w jednym miejscu oraz to, że trasę stanowi kilka pętli, które zaczynają się i kończą w tym samym miejscu. To rozwiązanie znacznie zwiększyło atrakcyjność zawodów. Istotnym elementem jest kompetentny spiker, który informuje o sytuacji na trasie, wyjaśnia zasady badania koni na bramce weterynaryjnej, a przy okazji przypomina publiczności zasady rozgrywania konkursów. Dodatkową atrakcją dużych imprez są telebimy, na których można obserwować przebieg zmagań. Po kolejnych odcinkach rajdu zwykle dostępne są wydruki wyników z aktualną kolejnością zawodników i uzyskiwanymi przez nich prędkościami. Znacznym udogodnieniem, a jednocześnie popularyzacją dyscypliny, jest możliwość śledzenia najważniejszych imprez on-line w internecie.

Shopping Cart
Przewiń do góry