Futrzany problem

Tekst: Małgorzata Odyniec

Foto: mat. pras.

Wszyscy wypatrujemy pierwszych oznak wiosny. W stajni możemy ją już zauważyć w lutym, bo wraz z wydłużającym się dniem i stopniowym wzrostem temperatury nasi podopieczni pozbywają się zimowej sierści. Jeśli nasz koń nie był zimą golony, to przez kilka tygodni będziemy mieli tony fruwających wszędzie kłaków.

W usuwaniu zbędnej sierści z pewnością pomoże nam sam koń, jeśli regularnie jest wypuszczany na dwór. Co prawda po kilku sesjach tarzania się wraca do boksu niemiłosiernie brudny, ale za to szczęśliwy. Na przedwiośniu konie uwielbiają się ocierać o różne przedmioty i drzewa. Zadbajmy więc, by w ich zasięgu były tylko takie, o które się nie poranią, lub ich nie zniszczą. Swego czasu smutny los spotkał lusterka w samochodzie, gdy mój koń uznał, że są idealne, by podrapać się nimi tu i ówdzie.

Tradycyjnie by pozbyć się wychodzącej sierści, używamy różnego rodzaju zgrzebeł. Zwykła włosiana szczotka „zapycha” się po kilku ruchach. Oczywiście nie mogą to być zgrzebła metalowe, które z założenia służą do czyszczenia szczotki, a nie konia. Najlepsze będzie gumowe zgrzebło do masażu. Wykonane jest z antypoślizgowej gumy i plastiku. Twarde gumowe kolce nie dość, że delikatnie masują skórę, to jeszcze świetnie wyczesują martwe włosy i kurz, a także rozczesują zaklejki. Cena w zależności od producenta waha się od 19 do 50 zł.

Równie dobrze radzą sobie zgrzebła igiełkowe, ale trudno usunąć z nich sierść i trzeba to robić często. Są one wykonane z twardego plastiku, w szerokiej gamie kolorystycznej. Mają specjalną wypustkę, na której opiera się dolna część dłoni, a górny pasek możemy regulować za pomocą specjalnych zatrzasków. Zakup nie zrujnuje naszego budżetu, bo to wydatek poniżej 10 zł.

Hitem ostatnich kilku lat są furminatory. Metalowe „ostrze” wygląda jak bardzo gęsty grzebień o krótkich zębach. Mocuje się je do silikonowej, specjalnie wyprofilowanej rączki. Furminatorem masujemy skórę konia i usuwamy martwą sierść i podszerstek, gdyż ostrze dociera pod sierść okrywową. Mniejsze modele możemy z powodzeniem stosować u innych mieszkańców stajni: kotów i psów. Ostrza są wymienne. Krótkimi ruchami, miejsce przy miejscu, czeszemy konia i sierść wychodzi całymi płatami. Co ważne, nie fruwa dookoła i nie osadza się na twarzy i ubraniu. Wydatek to 80–220 zł, w zależności od rozmiaru i producenta.

W ofercie jednego ze sklepów internetowych znajdziemy dość prymitywnie wyglądający drewniany trymer. To polski produkt, choć nazwa brzmi obco: Furhedder. Skutecznie usuwa podszerstek, martwe włosy, łupież i brud. Uchwyt jest wykonany z litego drewna, a ostrze z hartowanej stali.  Tak jak przy użyciu furminatora większość sierści opada na ziemię, a nadmiar brudu i włosków usuwamy z ostrza jednym ruchem ręki. Produkowany w dwóch rozmiarach, dopasowanych do damskiej i męskiej dłoni.  Cena wynosi ok. 70 zł.

Jeśli lubimy nowoczesność w domu i zagrodzie, możemy pokusić się o zakup odkurzacza. Gdy konie już przyzwyczają się do wydawanych przez maszynę dźwięków, codzienna pielęgnacja stanie się lekka, łatwa i przyjemna. Te produkowane specjalnie dla koni są ciche. Możemy kupić mniejszy model do noszenia na ramieniu, zaopatrzony w długi, sześciometrowy przewód zasilający i 120-centymetrowy wąż ssący. Kosztuje ok. 650 zł. Większy, metalowy odkurzacz na kółkach jest zaopatrzony w sześciometrowy przewód i czterometrową rurę ssącą. Kosztuje ponad 1000 zł. Wymienne szczotki to wydatek 65 zł. Jeśli na naszym koniu nic nie jest w stanie zrobić wrażenia, to równie dobrze i o wiele taniej można używać do czyszczenia normalnego domowego czy samochodowego odkurzacza. Z tym tylko zastrzeżeniem, że raczej nie posprzątamy już nim w domu, bowiem po wizycie w stajni będzie rozsiewał intensywny aromat naszego ulubieńca.

A jak pozbyć się materaca z sierści z derek, potników i naszych ubrań? Obecnie można kupić świetne gumowe szczotki. Dzięki działaniu elektrostatycznemu skutecznie usuną sierść z czapraka czy fotela samochodowego. Możemy ich użyć również w domu do czyszczenia dywanów i legowisk naszych małych czworonogów. Doskonale nadają się do zamiatania wszelkich podłóg. Po użyciu wystarczy je spłukać wodą. Możemy się zaopatrzyć w nie w specjalistycznych sklepach, na stoiskach w trakcie zawodów jeździeckich, ale i w każdym niemal sklepie z drobnym AGD. Firmy produkujące odkurzacze też wyszły naprzeciw właścicielom zwierząt i mają w swej ofercie różnorodne końcówki przeznaczone właśnie do walki z zalegającymi wszędzie kłakami.

A co zrobić z wyczesaną sierścią? Jeśli nie zawiera chorobowych patogenów lub pasożytów, będzie doskonałą wyściółką gniazd. Wiosną możemy zauważyć różne ptaki, pracowicie zbierające włoski i noszące ich pełne dzioby do swoich domów. Podczas jesiennego czyszczenia budek lęgowych, w gniazdach sikorek czy pliszek, bez trudu rozpoznamy z czyjego grzbietu pochodzi zastosowany tam budulec.