Z Wiadrowa do Pardubic

Tekst: Jan Piotrowski
Foto: Jarosław Zalewski

Babie_Lato_1.jpgW niewielkiej miejscowości Wiadrów na Dolnym Śląsku znajduje się mała stadnina, z której w wielki wyścigowy świat wyszedł koń o imieniu Ronino – efekt myśli hodowlanej Adama Suchorzewskiego. W październiku tego roku był drugi w Wielkiej Pardubickiej – gonitwie z przeszkodami uważanej za najtrudniejszą na świecie.

- Już sam start w tym wyścigu byłby spełnieniem marzeń – przyznaje Adam Suchorzewski. – Drugie miejsce nawet mi się nie śniło.

Stadnina w Wiadrowie koło Jawora nie tylko jest mała (obecnie dwie klacze hodowlane, w najlepszym okresie pięć), ale też bardzo młoda. Powstała w roku 1997 – wówczas Wrocław nawiedziła pamiętna powódź tysiąclecia i kupione dwa lata wcześniej dwie klacze pełnej krwi trzeba było w trybie pilnym ewakuować z coraz bardziej zalewanych Partynic. Przewiezione do Wiadrowa – gdzie Maciej Suchorzewski, ojciec Adama, prowadzi duże gospodarstwo rolne – dały początek stadninie.

Adam Suchorzewski hodowcą koni został trochę przez przypadek – nie miał ani tradycji rodzinnych, ani specjalistycznego wykształcenia. Końmi „zaraził się” od swojego przyjaciela Roberta Świątka, który na Wrocławskim Torze Wyścigów Konnych „Partynice” był najpierw jeźdźcem, a potem trenerem.

- Na początku przychodziłem na tor, bo wypadało przyjść i zobaczyć, jak przyjaciel jedzie – wspomina Adam Suchorzewski. – Z czasem zaczęło mi się to podobać i kiedy pojawiły się ku temu odpowiednie warunki, żeby kupić konie, postanowiłem je kupić. Ale od razu z myślą o tym, żeby była z tego potem stadnina.

To, co najbardziej go interesuje w hodowli, to studiowanie rodowodów, które stanowią bazę w pracy hodowlanej. Zaczął również bywać na warszawskim Służewcu, żeby oglądać w akcji konie, których pochodzenie wcześniej poznał, i zweryfikować swoje wnioski. Rodowody zawierają dużo ciekawych i cennych informacji mogących być podstawą przy doborze ogiera i klaczy.

- Szczególnych emocji dostarcza sytuacja, kiedy zrodzona na podstawie analizy rodowodów koncepcja znajduje odzwierciedlenie w uzyskanym potomku, np. w sensie pokroju – przyznaje Adam Suchorzewski. – Nie mówiąc już o kwestii wyścigowej, bo to jest bardziej skomplikowane: więcej cech musi zagrać, żeby koń dobrze biegał.

Stadnina w Wiadrowie od samego początku ukierunkowana była na hodowanie koni pełnej krwi angielskiej. Jej właściciel bowiem zainteresowany jest wyścigami, a do tego stworzone są folbluty. Jak sam mówi, w kwestii hodowli jest samoukiem, ale zaraz dodaje, że w 1999 r. odbył pięciomiesięczny kurs hodowlany w Irish National Stud w Irlandii (stadnina zlokalizowana jest w miejscowości Tully, niecałą godzinę jazdy od Dublina), gdzie bardzo dużo się nauczył, szczególnie od strony praktycznej.

- Zasada w Irlandzkiej Stadninie Narodowej jest taka, że w każdym jej dziale przebywa się przez tydzień – wyjaśnia Adam Suchorzewski. - Dla mnie najważniejsze było praktyczne doświadczenie zdobyte na porodówce. Bardzo pożyteczny był również czas spędzony z weterynarzem.

Więcej przeczytasz w grudniowym numerze miesięcznika "Konie i Rumaki"