WYWIAD
Marzy mi się udział w olimpiadzie

Z dresażystką Natalią Organistą, zawodniczką i członkinią kadry narodowej seniorów, rozmawia Michał Bylicki, Dressage.pl.

Foto: Paula Bartkowiak Fotografia

 

Organista.JPGKim jest Natalia Organista?

Oprócz bycia zawodniczką, na co dzień jestem studentką zarządzania na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu, uśmiechniętą, szczerą i ambitną.

Konie i studia. Łatwo połączyć oba światy?

Do tej pory nie miałam większych problemów z połączeniem koni z nauką. Szczerze mówiąc, trudniej było w liceum i gimnazjum, kiedy zajęcia były 5 dni w tygodniu, ciągłe sprawdziany i kartkówki… Na studiach nauczyłam się lepiej organizować swój czas i udaje mi się wyrobić z codziennymi planami.

Liceum, gimnazjum... Kiedy zaczęłaś jeździć?

Od najmłodszych lat ciągnęło mnie do koni. W pierwszej klasie podstawówki, czyli mając 7 lat, zaczęłam jeździć w szkółce. Wtedy też był pierwszy upadek i złamana ręka. Moja mama miała nadzieję, że to mnie zniechęci i dam spokój z końmi (strasznie się ich boi). Jednak ja następnego dnia chciałam jechać do kucyka, zapytać dlaczego mnie zrzucił. Tak naprawdę to był właśnie początek. Rok później miałam już własnego konia.

Opowiedz o nim...

Interna – tak miał na imię mój pierwszy koń – to siwa klacz rasy wielkopolskiej. Na niej uczyłam się jeździć, zaczynając od lonży. Treningi prowadziła moja kuzynka, która skutecznie zaraziła mnie pasją do koni. Początkowo próbowałam skakać, jednak po kilku upadkach moi rodzice nie zgodzili się na kontynuację tej dyscypliny. Pomyślałam sobie wtedy, że ujeżdżenie też może być fajne. Podstaw dresażu uczyłam się właśnie na Internie, startując w zawodach towarzyskich i regionalnych.

Trenowałaś w Poznaniu? Kto wprowadził Cię głębiej w świat czworoboków?

Tak, początki nauki były w Poznaniu. Poznałam Grażynę Chorobowicz, z którą współpracowałam przez 5 lat. W międzyczasie wyjeżdżałam na treningi do Niemiec, a także brałam udział w klinikach w Polsce. Później poznałam swoją obecną trenerkę – Dominikę Kraśko-Białek, przez co dużo czasu zaczęłam spędzać w Warszawie.

Jak długo już razem pracujecie?

Zaczęło się od kliniki, która odbyła się w Poznaniu na początku 2013 r. Bardzo spodobały mi się wspólne treningi i już w maju wyjechałam z Wento do Warszawy. Wspólnie przygotowywałyśmy się do Mistrzostw Europy Młodych Jeźdźców w Campiegne 2013.

Jak wspominasz udział w tych zawodach? Czym różnią się od organizowanych w Polsce CDI?

Były to jak na razie najważniejsze zawody, w jakich brałam udział. Przede wszystkim atmosfera wśród zawodników była wyjątkowa. Pomagaliśmy sobie nawzajem i kibicowaliśmy. Bardzo miło wspominam ten wyjazd. Jeśli chodzi o CDI organizowane w Polsce, to warunki oraz poziom sędziowania są na podobnym poziomie co na ME. Największa różnica to przede wszystkim poziom zawodników, a także atmosfera pomiędzy startującymi, szczególnie jeśli chodzi o Polaków, ciężko jest dostrzec kibicowanie sobie nawzajem jako reprezentantom tego samego kraju.
Kiedy zaczynałaś jeździć, marzyłaś o udziale w takich zawodach?

Oczywiście, że tak. Kiedy zaczynałam startować, moim marzeniem było wziąć udział w mistrzostwach Polski, a co dopiero w mistrzostwach Europy.

Czyli marzenia się spełniają. Tymczasem wiele osób obawia się rozpoczęcia przygody z ujeżdżeniem. Jest czego?

Uważam, że jeśli się coś kocha, to zawsze warto próbować. Ujeżdżenie nie jest łatwą dyscypliną, wymaga dużego poświęcenia i cierpliwości. Ale na pewno nie ma się czego bać.

Twoja rada dla tych, którzy chcieliby zacząć, ale trochę się boją?

Być twardym i nie poddawać się. Początki zawsze są trudne.

Jesteś z Poznania, znasz środowisko. Możesz kogoś polecić osobom zainteresowanym rozpoczęciem treningów ujeżdżeniowych?

Owszem, znam środowisko, ale są to osoby, które trenują skoki. Niestety, Wielkopolsce bardzo daleko do Warszawy, gdzie ujeżdżenie świetnie się rozwija. Brakuje dobrych trenerów oraz ośrodków, które umożliwiłyby progres zawodników. Aktualnie Wielkopolska „skacze”, ale mam nadzieję, że kiedyś uda się to zmienić.

Czy to znaczy, że będzie można w przyszłości skorzystać z treningów z Tobą?

Już teraz trenuję kilka osób i sprawia mi to przyjemność. Lubię patrzeć, jak podopieczni oraz ich konie robią postępy i coraz lepiej współpracują ze sobą.

Tobie współpraca z Twoim koniem, Wento, też idzie coraz lepiej. Od kiedy razem pracujecie?

Od 2009 r. Zaczynaliśmy od konkursów klasy P. W 2010 r. po raz pierwszy wyjechaliśmy do Niemiec, gdzie startowaliśmy w konkursach regionalnych klasy M. W kolejnym roku kontynuowaliśmy starty zagraniczne.

Czy treningi w Niemczech różnią się od tych w Polsce? W jakiej rangi zawodach brałaś udział?

Kiedy pojechałam do Niemiec po raz pierwszy, był to dla mnie inny świat. Wysoki poziom trenerów oraz zawodników, inne metody treningowe. Teraz w Polsce jest już znacznie wyższy poziom szkolenia i nie odczuwa się różnicy. Polacy uczą się za granicą i swoją wiedzę przekazują podopiecznym w naszym kraju. Nie jesteśmy już odcięci od Zachodu. Ujeżdżenie w Polsce rozwija się, na co wskazują coraz wyższe wyniki naszych zawodników na arenie międzynarodowej.

Co do zawodów, w których brałam udział – były to zawody na poziomie regionalnym.

Całość przeczytasz w styczniowym numerze miesięcznika "Konie i Rumaki"