Wrzesień pod znakiem TREC PTTK

Tekst i foto: Marzena Józefczyk

Trec.jpgTegoroczny wrzesień był dowodem na to, że dyscyplina TREC, o której pisaliśmy już wielokrotnie na łamach „Koni i Rumaków”, rusza w Polsce z kopyta dosłownie i w przenośni. Kilka ważnych imprez odbyło się w ostatnich tygodniach, z tego jedna o randze ogólnopolskiej. Wszystko wskazuje na to, że Polska już wkrótce dołączy do struktur FITE (Międzynarodowej Organizacji Turystyki Jeździeckiej) i zacznie uczestniczyć w rozgrywkach TREC na poziomie europejskim i światowym. A tymczasem bawimy się w TREC pod flagą PTTK i mamy z tego dużo frajdy.

Cały urok TREC-u, czyli „wszechstronnego konkursu konia turystycznego", polega na tym, że łączy on ze sobą rywalizację i dobrą zabawę. Nie bez powodu dyscyplina bywa określana stadium pośrednim pomiędzy jeździectwem rekreacyjnym a rywalizacją sportową. Z jednej strony pozwala na wszechstronne sprawdzenie umiejętności koni i jeźdźców, z drugiej – ponieważ gra nie toczy się o wielkie pieniądze – wszystko odbywa się w miłej atmosferze spotkań towarzyskich. Pewnie dlatego zyskuje sobie popularność w kręgach tych koniarzy, którzy stronią od zawodowego sportu. Konkurencja jest otwarta zarówno dla zawodników w stylu angielskim, jak i west; nie ma też ograniczeń dotyczących ras koni czy rodzajów rzędu. To, co się naprawdę liczy w zawodach TREC PTTK, to podstawy ujeżdżenia oraz obycie jeźdźca i konia z jazdą w terenie. Zawody składają się z trzech faz, które rozgrywane są w dwa dni. Pierwszego dnia zwykle odbywa się faza POR, czyli bieg na orientację w terenie. Drugiego dnia rozgrywana jest faza MA (kontrola tempa), polegająca na pokonaniu korytarza o długości 150 m jak najwolniejszym galopem (w jedną stronę) i jak najszybszym stępem (z powrotem). Najbardziej widowiskowa jest faza PTV, czyli próba terenowa rozgrywana na specjalnie do tego celu przygotowanym torze. Szczegółowe regulaminy przeszkód znajdują się na stronach GTJ PTTK, w zakładce TREC (http://trec.pttk.pl). Przeszkody na torze do próby terenowej często przypominają te ze ścieżek huculskich – kładki, mostki, bramki, strome podjazdy, niewielkie przeszkody. Czasami wykorzystuje się naturalne kłody i gałęzie w terenie, ale coraz częściej przeszkody stawiane są na terenie ośrodka jeździeckiego. Dzięki temu jeźdźcy mogą częściej ćwiczyć, a podczas zawodów najbardziej widowiskowe manewry odbywają się w jednym miejscu, na oczach publiczności. Miejscem wyjątkowym pod tym względem jest profesjonalny tor TREC w Gniazdowie, nieopodal Koziegłów (więcej o torze przeczytać można na oficjalnej stronie projektu: http://www.szlaki-konne.com.pl). Właśnie na nim odbyły się Mistrzostwa Seniorów TREC PTTK oraz drugi już Festiwal Miłośników Koni i Muzyki „Z Kopyta", wraz z mnóstwem imprez towarzyszących.

Całe wydarzenie powstało na fali sukcesu projektu unijnego „Budowa międzygminnego szlaku konnego – orężem turystyki w gminach Koziegłowy, Poraj i Żarki". Jedną z akcji promocyjnych były regionalne zawody TREC oraz festiwal „Z Kopyta" we wrześniu 2015 roku. Na fali sukcesu całej imprezy burmistrz Jacek Ślęczka podjął decyzję o jej kontynuacji. Zawody z rangi regionalnej awansowały na ogólnopolskiej, imprez towarzyszących i pokazów przybyło, przybyło także gwiazd w ramówce programu Festiwalu. W efekcie w pierwszy weekend września na torze w Gniazdowie i wokół niego bawiło się kilka tysięcy osób – zarówno mieszkańców gminy Koziegłowy i sąsiednich, jak i gości z całej Polski, przybyłych specjalnie na tę okazję. Zawodnicy zaczęli zjeżdżać się już w piątek, 2 września, ponieważ w cenie wpisowego mieli możliwość uczestniczenia w krótkich warsztatach poprowadzonych przez Aleksandra Jarmułę, utytułowanego zawodnika w stylu western. Starty w fazie POR rozpoczęły się w sobotę, 3 września, wcześnie rano, gdyż zawodnicy mieli do pokonania trzydziestokilometrową trasę w słoneczny, niemalże upalny dzień. W czasie gdy w ramach fazy POR błądzili po koziegłowskich lasach, na torze trwały przygotowania do koncertów i pozostałych imprez. Szczególnie duże wrażenie na publiczności zrobiły historyczne pokazy jeździeckie w wykonaniu m.in. Sandomierskiego Ośrodka Kawaleryjskiego, Grupy Konnej Dextrarius oraz Jurajskiego Szwadronu Kawalerii. Sobotnie popołudnie i wieczór minęły w atmosferze letniego festynu, przy dźwiękach muzyki Tomasza Szweda, Gangu Marcela i Urszuli. W niedzielę rozegrano fazy MA oraz PTV. Kontrola tempa była prawdziwym testem spokoju koni i opanowania jeźdźców, bo duże utrudnienie stanowili kręcący się wzdłuż toru liczni kibice. W tak trudnych warunkach Kamilowi Górze na Dolly udało się pokonać trasę spokojnym, wolnym galopem w czasie 40,4 sekundy, co było najlepszym wynikiem w tej fazie. Podczas pokonywania toru przeszkód (faza PTV) największym wyzwaniem okazał się skok przez przeszkodę. Do najciekawszych przeszkód zaliczyć można wprowadzanie konia do przyczepy, pozostanie konia w miejscu na żądanie oraz schody i wysoki zeskok – elementy toru TREC w Gniazdowie. Ze wszystkimi fazami najlepiej poradził sobie Marcin Kaszyca na koniu My Broady Pine, przed Grzegorzem Grodzickim na Sterze i Anną Szwerthalter na Orli. Wręczenie nagród miało wyjątkową oprawę, ponieważ dokonał go przebrany za króla Jana III Sobieskiego Daniel Olbrychski, w towarzystwie organizatora Festiwalu, burmistrza Jacka Ślęczki, przewodniczącego Komisji GTJ PTTK Witolda Rosy, przewodniczącego podkomisji ds. TREC PTTK Aleksandra Jarmuły oraz prowadzącego (i współorganizatora), Marcina Musiała z Rancho Rosochacz. Po ceremonii publiczność zachwycały kolejne pokazy historyczne, a muzyczną gwiazdą niedzielnego wieczoru był zespół IRA (relację z imprezy można obejrzeć na stronie http://www.festiwalzkopyta.pl oraz na facebookowym wydarzeniu: Festiwal Miłośników Koni i Muzyki „Z Kopyta" w Koziegłowach).

Więcej przeczytasz w październikowym numerze miesięcznika "Konie i Rumaki"