Wiosenna udręka – owady, roztocza i pajęczaki

Tekst: Anna Sałek
Foto: Piotr Filipiuk

Owady.jpgOkres wiosenny to czas, kiedy konie powoli wracają na pastwiska i częściej korzystają ze spacerów na zewnątrz, a jeźdźcy chętniej wyruszają w teren, przemierzają leśne dukty czy spacerują po łąkach. Coraz większa odporność na insektycydy, ale i zmieniające się warunki klimatyczne sprzyjają pojawianiu się ataków nie tylko ze strony owadów. Ci mali przedstawiciele królestwa zwierząt potrafią skutecznie uprzykrzyć życie nie tylko jeźdźcowi, ale i koniom. Wiele z nich może powodować alergie, a także przenosić wiele niebezpiecznych (często nawet śmiertelnych) chorób zakaźnych.

Owady (muchy, gzy, osy, pszczoły, szerszenie, meszki itp.), pajęczaki i roztocza potrafią uprzykrzyć życie koniowi i jego opiekunowi. Zarówno u ludzi, jak i u naszych wierzchowców mogą wywoływać niebezpieczne choroby zakaźne. Dodatkowo u coraz większej liczby koni obserwuje się gwałtowne reakcje na ukąszenia owadów. Czasami są to tylko pojedyncze, swędzące bąble, którym może towarzyszyć silne pobudzenie związane z uporczywymi atakami owadów w trakcie wypasu, pracy czy odpoczynku. Zdarza się jednak, że atak meszek, osy, szerszenia czy kleszcza może być związany z wystąpieniem chorób zakaźnych, alergii, dawać objawy w odległej przyszłości, które mogą powodować duży dyskomfort dla zwierząt. Niestety, musimy się także liczyć z możliwością śmierci zwierzęcia. Z tego powodu bardzo ważne są profilaktyka w walce z małymi pasożytami zewnętrznymi, regularna kontrola stanu zdrowia zwierząt, które są narażone na ich obecność, i umiejętność szybkiego rozpoznania, tak by jak najszybciej wezwać lekarza weterynarii.

Lipcówka jest chyba najbardziej znaną miejscową reakcją alergiczną skóry związaną z ukąszeniami owadów: komarów (Culicoides spp.) oraz meszek (Simulium). Charakterystycznym objawem towarzyszącym tej chorobie jest bardzo silny świąd, zwłaszcza w okolicach grzywy i ogona, ale także na podbrzuszu. Problem ten dotyczyć może koni każdej rasy (choć naukowcy sugerują, że może być to problem związany z genami i częściej obserwuje się go u koni fryzyjskich, shire i niektórych kuców, np. walijskich, islandzkich). W miejscu ugryzień przez komary pojawiają się grudki i bąble. Co ciekawe, u koni, które nie są wrażliwe, może nie dochodzić do pojawiania się żadnych objawów, z kolei u tych najbardziej wrażliwych choroba będzie miała bardzo ostry przebieg i oprócz objawów miejscowych może dojść do pojawienia się objawów ogólnych: pogorszenia kondycji i stanu ogólnego, apatii lub rozdrażnienia, spadku masy ciała, niechęci do ruchu itp. Wiele koni, u których świąd jest duży, będzie się drapać albo ocierać o wszystko, co będzie dostępne. W tym przypadku może dochodzić do bardzo niebezpiecznych samookaleczeń i powstawania wtórnych zakażeń bakteryjnych prowadzących do trudnych w leczeniu stanów zapalnych skóry i miejscowych zakażeń okolicznych tkanek (tkanki podskórnej). Musimy mieć też świadomość, że w sytuacji gdy mamy do czynienia z licznymi ugryzieniami, dochodzi do przemieszczania dużej ilości płynu z łożyska naczyniowego, co może negatywnie wpływać na układ sercowo-naczyniowy i prowadzić nawet do wstrząsu i śmierci zwierzęcia. Diagnostyka to przede wszystkim badanie kliniczne i wywiad, ale także możliwość wykonania badania metodą ELISA i wykrycie przeciwciał znajdujących się w surowicy konia z alergią. Leczenie polega głównie na zapobieganiu kontaktom z owadami powodującymi alergię oraz prowadzeniu terapii antyalergicznej. W przypadku nadmiernego świądu podawane są specjalne leki zmniejszające go. Jeśli dojdzie do bakteryjnego zakażenia, niestety konieczne będzie wprowadzenie antybiotykoterapii. Bardzo ważne jest odpowiednie zabezpieczenie konia przed owadami – w tym celu stosujemy specjalne derki, maski, kołnierze, środki odstraszające owady.

Ukąszenie pszczoły nie jest wcale rzadkim przypadkiem, z jakim mamy do czynienia u koni wypasanych na łąkach. Wśród naukowców istnieje pogląd, że zapach końskiego potu działa na pszczoły pobudzająco i może wywołać u nich agresję. Owad ten wytwarza specjalną toksynę (apitoksynę). Substancja ta odpowiedzialna jest m.in. za uszkodzenie i rozpad krwinek czerwonych, a także upośledza pracę wielu enzymów. Po ukąszeniu przez pszczołę i wprowadzeniu toksyny do organizmu dochodzi też do obniżenia ciśnienia krwi i przyspieszenia akcji serca. Po ukąszeniu przez pszczołę bardzo niebezpieczne są objawy miejscowe. Najniebezpieczniejsze wydają się pogryzienia w okolicy gardła, tchawicy, nozdrzy. Powstający obrzęk w tych miejscach może skutecznie utrudniać albo uniemożliwiać oddychanie. Również ukąszenie w okolicy gałki ocznej może być bardzo niebezpieczne. Musimy sobie zdawać sprawę, że toksyny pszczelego jadu oprócz obrzęku w miejscu ukąszenia mogą powodować bardzo dużą bolesność, ale i martwicę okolicznych tkanek. W przypadku ataku na końskie oko zaobserwujemy nadmierne łzawienie, zaciskanie powiek, owrzodzenie rogówki, zapalenie ciała rzęskowego, a nawet postępującą ślepotę. Natomiast z objawów ogólnych opiekun zauważy przyspieszenie oddechu, wzrost tętna, drżenia mięśni, przekrwienie błon śluzowych. Takie zmiany obserwuje się u koni nadwrażliwych na jad pszczół lub pokąsanych przez grupę owadów. W tym przypadku interwencja lekarza i podanie leków są niezbędne. Czekając na lekarza, powinniśmy przeprowadzić konia w zacienione, spokojne miejsce, najlepiej do jego boksu, gdzie będzie z dala od bodźców, niepotrzebnych gapiów itp. Jeśli w miejscu ukąszenia znajduje się jakiś sprzęt jeździecki (ochraniacze, kalosze, czaprak, popręg itp.), należy je jak najszybciej zdjąć. Zmniejszyć obrzęk możemy poprzez stosowanie chłodzących okładów (np. ręcznik zamoczony w lodowatej wodzie, okład z mrożonki, wkładów do lodówki itp.).

Kurza sprawa – o ptaszyńcu

Wiele koni trzymanych jest w miejscach, do których mają dostęp ptaki. Nie chodzi tu tylko o dzikie ptaki, które budują gniazda w stajni czy mają swoje siedliska blisko pastwisk i korzystają z dobrodziejstwa, jakim są różnego rodzaju ziarna, owady i inne dodatki związane z obecnością koni. Duży problem stanowi drób. Kury, kaczki i indyki, które śmiało przechadzają się po placu/ korytarzu stajni czy zaglądają do boksów w poszukiwaniu smakowitych pasz, są nosicielami pasożytów zewnętrznych, które mogą być niebezpieczne dla koni. Wśród najbardziej znanych jest ptaszyniec. Ten malutki pasożyt przed zaatakowaniem ofiary jest szarożółty, a po napiciu się krwi staje się czerwony. Gdy ptaszyniec zrani swoją ofiarę, szybko wydziela ślinę zawierającą toksyczne substancje i wprowadza ją do organizmu zwierzęcia. Roztocz pobiera krew zwierzęcia, powodując wyniszczanie i osłabienie organizmu. Jest to szczególnie niebezpieczne, jeśli mamy do czynienia z silną inwazją dużej liczby pasożytów i osłabionym np. chorobą lub nieprawidłowym żywieniem żywicielem. Szkodniki te chętnie zamieszkują w szparach w podłogach, ścianach i wszelkiego rodzaju zakamarkach. Często znajdziemy je także w gniazdach tak popularnych w stajniach jaskółek, szpaków, wróbli i gołębi. W dzień rzadko są widoczne, gdyż żerują właściwie tylko w nocy. Co ciekawe, ptaszyńce potrafią też zaatakować ludzi. Ich ugryzienia powodują powstawanie bolesnych, swędzących zmian na skórze. U koni i innych zwierząt ptaszyńce wywołują na skórze zmiany podobne do tych powstających przy wszawicy lub świerzbowcu. Cechą charakterystyczną są rozległe, płatowate przerzedzenia lub nawet wyłysienia. Skóra staje się zgrubiała, słoniowata, pokryta zaschniętym surowiczym wysiękiem. Ranki, jakie powstają, dość łatwo ulegają zakażeniom, powodują duży dyskomfort (swędzenie). Opieka nad takim koniem powinna przede wszystkim sprowadzać się do likwidacji źródła ptaszyńców i zabezpieczenia ran przed zakażeniem oraz zmniejszenia świądu. Lekarz, który przyjedzie obejrzeć konia, może zaordynować specjalne leki do stosowania miejscowego przez opiekuna konia, jak i podać leki ogólne.

Więcej przeczytasz w kwietniowym numerze miesięcznika "Konie i Rumaki"