Upal.jpgUdar słoneczny i cieplny

Tekst: lek. wet. Agnieszka Bestry
Foto: Paulina Dudzik

Wraz z nastaniem cieplejszych i pogodnych dni zarówno jeźdźcy, jak i konie spędzają więcej czasu na otwartej przestrzeni. Do tego okres urlopowo-wakacyjny sprzyja planowaniu całych dni w towarzystwie swojego podopiecznego. Część osób wybierze jazdy w terenie, inni natomiast skoncentrują się na treningach i zawodach. Zważając na pojawianie się coraz bardziej ekstremalnych zjawisk pogodowych, należy pamiętać o niebezpieczeństwie związanym z potencjalnym narażeniem na działanie czynników atmosferycznych, tj. promieni słonecznych oraz wyładowań atmosferycznych w postaci piorunów.

Szkodliwość oddziaływania promieni słonecznych zarówno na jeźdźców, jak i konie jest równie duża, z tą różnicą, że zwierzęta zwykle uzależnione są od człowieka i jego empatii bądź jej braku. Ponieważ lato z temperaturami dochodzącymi do 40°C staje się powoli normą, niezwykle ważna jest świadomość zagrożenia, jakie niesie ze sobą słoneczna aura. To właśnie podczas upałów najczęściej dochodzi u koni do udarów. W zależności od warunków pogodowych, jakie doprowadziły zwierzę do takiego stanu, wyróżnia się udar słoneczny i udar cieplny.

Udar słoneczny

Powstaje w wyniku długotrwałego narażenia na działanie promieni słonecznych. Dzieje się tak najczęściej podczas zawodów, zwłaszcza na rozprężalni, kiedy po rozgrzewce zawodnik czeka na wjazd na parkur albo oczekuje na wyniki z pierwszego przejazdu. Dodatkowo jasne podłoże na parkurze i rozprężalni odbija promienie słoneczne, potęgując ich działanie. Poza tym na udar słoneczny narażone są źrebięta przebywające z klaczami całymi dniami na pastwisku, które nie zapewnia wystarczającej ilości cienia. Problem dotyczy również koni dorożkarskich oraz tych pracujących w polu, np. przy zwożeniu siana.

Czym się to objawia?

Początkowo koń staje się apatyczny, czyli osowiały i spowolniały. Jest chwiejny na nogach i nie reaguje na bodźce. W bardziej zaawansowanym stadium może osuwać się na nogach. Długotrwałe przebywanie na słońcu ostatecznie doprowadza do utraty przytomności. Myląca dla niektórych może okazać się temperatura ciała konia, gdyż pomimo iż jest on rozpalony (zwłaszcza w okolicach głowy), to temperatura rektalna w większości przypadków jest nieznacznie niższa od temperatury fizjologicznej (37,5-38,5°C). Poza tym dochodzi do przyspieszenia liczby oddechów (fizjologicznie 8-16/min) i tętna (24-42/min fizj.).

Barbarzyńska metoda przynosząca ukojenie

Przy nasilających się objawach udaru słonecznego pierwszą czynnością, jaką może zrobić właściciel, jest umieszczenie konia w zacienionym, chłodnym miejscu i obłożenie jego głowy zimnym ręcznikiem, najlepiej z lodem albo, jeśli jest to możliwe, ciągłe polewanie go zimnym strumieniem z węża. Oczywiście jeśli przypuszczamy, że jego stan jest dość poważny, należy wezwać lekarza weterynarii. Pomimo iż w XXI wieku większość osób uzna tę metodę za barbarzyństwo, to najskuteczniejsze jest upuszczenie krwi żylnej. Wykonuje się je, zakładając długi kateter (wenflon) w żyle szyjnej jarzmowej. U koni gorącokrwistych o wadze ok. 600 kg upuszcza się maksymalnie 8 l krwi, natomiast u koni zimnokrwistych nawet do 12 l.

Więcej na temat udaru słonecznego, a także równie niebezpiecznego udaru cieplnego przeczytasz w lipcowym numerze "Koni i Rumaków"