WETERYNARIA
Tężec i botulizm

Tekst: Anna Sałek
Foto: Piotr Filipiuk

Tezec.jpgMimo dużej dostępności szczepień tężec nadal pojawia się w wielu stajniach. Ta zdradliwa choroba często ma bardzo niewinny początek i może być bagatelizowana aż do wystąpienia charakterystycznych objawów. Niestety, tylko szybka reakcja i odpowiednia terapia dają szanse na uratowanie zwierzęcia. Tężec jest ciężką chorobą zakaźną, chociaż nie zaraźliwą, zarówno zwierząt, jak i ludzi. Wśród zwierząt najbardziej wrażliwymi są właśnie konie – psy i koty chorują rzadko. Choroba wywoływana jest przez bakterie – laseczki tężca – powszechnie występujące w środowisku. Z kolei botulizm, czyli zatrucie jadem kiełbasianym nie jest aż tak częstym przypadkiem u koni. Jednak toksyna ta stanowi jedną z najsilniejszych toksyn biologicznych, które są niebezpieczne i dla człowieka, i wielu gatunków zwierząt.

Tężec – identyfikacja wroga

Tężec wywoływany jest przez laseczki tężca (Clostridium tetani), które są bakteriami bezwzględnie beztlenowymi – tzn. żyją i rozmnażają się wyłącznie w środowisku pozbawionym tlenu, a w warunkach tlenowych, niekorzystnych dla tych drobnoustrojów, przechodzą w formę spoczynkową (przetrwalniki) odporną na działanie tlenu. Przetrwalniki mogą całymi latami zachowywać zdolności do inwazji żywego organizmu i w sprzyjających warunkach powracać do formy wegetatywnej – zdolnej do rozmnażania. Przy oglądaniu pod mikroskopem mają charakterystyczny kształt podobny do pręta, często są też porównywane do rakiety tenisowej. W barwieniu metodą Grama barwią się w kolorze ciemnej purpury. Jako główne źródło laseczek tężca uznaje się kał zwierząt. Wyschnięte odchody są łatwe do rozniesienia przez wiatr, dzięki czemu przetrwalniki bez problemu przenoszą się nawet na spore odległości. Są też bardzo odporne na ciepło i suszenia, ale i na wiele środków chemicznych – czasami nawet kilkugodzinne działanie środka do dezynfekcji nie jest w stanie zniszczyć tych mikroorganizmów. Przetrwalniki laseczek tężca do organizmu konia wnikają najczęściej przez rany skóry i błon śluzowych. Problem dotyczy np. ran pooperacyjnych (między innymi po zabiegach kastracji), zakażeń pępowiny u noworodków czy uszkodzenia macicy po porodzie, ale także nagwożdżenia itp.. Bakteria może wniknąć również do organizmu drogą pokarmową, w przypadku gdy uszkodzona jest błona śluzowa jamy ustnej lub innych odcinków przewodu pokarmowego. Najniebezpieczniejsze są głęboko penetrujące skaleczenia – rany kłute np. po gwoździach, ostrych przedmiotach, drutach, siatkach ogrodzenia itp. W tego rodzaju ranach dostępność tlenu jest ograniczona, a przez to panują w nich idealne warunki odpowiednie do rozwoju Clostridium, a dokładnie do przejścia wspomnianych już przetrwalników w formę wegetatywną i produkcji neurotoksyny, czyli toksyny oddziałującej na układ nerwowy. Toksyny wędrują drogą nerwów obwodowych do centralnego układu nerwowego, w którym zaburzają przewodnictwo nerwowe, w wyniku czego dochodzi do ciągłego przepływu sygnałów nerwowych, co z kolei powoduje skurcze mięśni. Co ciekawe, obecnie zidentyfikowano kilka toksyn wytwarzanych przez Clostridium tetani. Niektóre z tych toksyn powodują niszczenie tkanki i zmniejszają dopływ krwi do zakażonej tkanki.

Objawy

Od czasu wniknięcia bakterii do organizmu do produkcji niebezpiecznych toksyn może minąć nawet kilka tygodni. Jednak gdy już dojdzie do wytwarzania toksyn, objawy choroby mogą pojawiać się lawinowo.

Zdarza się, że jednym z pierwszych objawów jest niespecyficzna kolka, jakaś niewielka sztywność w ruchu niewiadomego pochodzenia. Do tego dochodzą coraz bardziej charakterystyczne symptomy choroby: wypadnięcie trzeciej powieki, opadnięcie wargi, porażenie skrzydełek nosowych, ucha, ślinienie się, szczękościsk. Koń ma problem w przeżuwaniu pokarmu, odstawia ogon, a po 24 h od pierwszych objawów obserwuje się porażenie spastyczne dużych partii mięśni. Pojawienie się drgawek, skurczów mięśni może być wywołane przez nagły dźwięk, ruch lub dotyk. Wiele koni będzie zalegać w boksie, bez możliwości wstawania czy przekręcania się z boku na bok. Mięśnie oddechowe, przepona i międzyżebrowe również ulegają porażeniu, co z kolei powoduje pojawienie się niewydolności oddechowej. Konie, które umierają z powodu tężca, zwykle umierają de facto z powodu niewydolności oddechowej.

Leczenie

Skuteczność i rodzaj leczenia związane są ze stopniem zakażenia, ilością wytworzonej toksyny oraz szybkością podjętego leczenia. Przede wszystkim jest to leczenie objawowe plus podanie antybiotyku skutecznego w walce z Clostridium tetani – dobrze sprawdza się tu penicylina, ale i metronidazol. Stosowanie środków uspokajających i leków zwiotczających mięśnie może dać ulgę i nieco zmniejszyć natężenie objawów. Bardzo ważne jest odnalezienie rany i usunięcie uszkodzonych tkanek, opracowanie rany i zabezpieczenie jej.

Jeśli koń nie był szczepiony lub nie znamy jego historii szczepień, należy brać pod uwagę podanie antytoksyny, która ma możliwość wiązania toksyny, zanim dotrze ona do rdzenia kręgowego. Musimy się liczyć także z tym, że koń nie będzie mógł samodzielnie pobierać wody i paszy, co z kolei może wymuszać zastosowanie płynoterapii wzbogaconej np. preparatami witaminowymi, aminokwasowymi itp.

Opieka nad koniem, u którego podejrzewamy tężec

W przypadku podejrzenia wystąpienia tężca, zanim przyjedzie lekarz weterynarii, ważne jest, by koń miał zapewnioną odpowiednią opiekę. Istotne jest, by zwierzę miało ograniczony dostęp do bodźców. Należy pamiętać o:

– umieszczeniu konia w ciemnym, bezpiecznym boksie, co pozwoli wyciszyć zwierzę, warto pomyśleć o zatkaniu uszu, zasłonięciu ścian boksu itp.

– głębokiej, czystej i miękkiej ściółce, która zmniejsza prawdopodobieństwo powstawania urazów u konia, u którego pojawiają się zaburzenia ruchu i zaleganie.

– paszy lekko strawnej, dobrze zbilansowanej, wzbogaconej dodatkami stymulującymi odporność, antybakteryjnymi czy uspokajającymi.

– znalezieniu rany, oczyszczeniu jej i zlikwidowaniu środowiska beztlenowego, co może spowolnić rozwój choroby.

Rokowanie jest dobre, jeśli 1) koń może jeszcze pić; 2) nadal stoi 3) przeżyje więcej niż jeden tydzień po wystąpieniu pierwszych objawów.

Zapobieganie

Jak już wspomniano, konie są bardzo wrażliwe na zakażenie laseczką tężca, z tego względu profilaktyka tej choroby jest niezwykle ważna. Zarówno badania przeprowadzane w ośrodkach naukowych, jak i obserwacje terenowych lekarzy weterynarii jasno pokazują, że odpowiednie szczepienie obniża liczbę przypadków wystąpienia choroby w bardzo dużym stopniu. Najczęściej stosowane są szczepionki skojarzone z antygenami wirusa influenzy. Szczepienie podstawowe polega na dwukrotnym podaniu domięśniowym w odstępie od 4 do 6 tygodni z możliwością wydłużenia tego okresu do maksymalnie 8 tygodni. Trzecie szczepienie powinno się wykonać po 12 miesiącach. Badania naukowe mówią, że taka seria (3 szczepienia) zapewniają odporność na około 8 lat albo nawet do końca życia konia. W praktyce wielu lekarzy zaleca coroczne doszczepianie koni. Są też zwolennicy szczepień co dwa lata. Klacze źrebne zaleca się doszczepiać na 4-6 tygodni przed porodem, tak by zabezpieczone były nie tylko przyszłe mamy, ale i by miały one możliwość przekazania wytworzonych przeciwciał potomstwu. Źrebięta pochodzące od klaczy, u których wykonano wcześniej prawidłowe szczepienia, należy szczepić według schematu: w 6. miesiącu życia 1 iniekcja, w 7. miesiącu druga iniekcja i trzecia w 8. bądź 9. miesiącu. U koni z głębokimi ranami lub w przypadku inwazyjnych zabiegów chirurgicznych należy wykonać dodatkowe szczepienie, jeśli od ostatniego minęły więcej niż 3 miesiące.

Więcj przeczytasz w październikowym numerze miesięcznika "Konie i Rumaki"