Termografia
Nowoczesne narzędzie diagnostyczne

Tekst: Maria Soroko
Foto: Paulina Dudzik

Zastosowanie techniki termograficznej w diagnostyce weterynaryjnej nie jest niczym nowym. Została ona wprowadzona do świata koni ponad 50 lat temu. Jej pierwsze użycie w weterynarii określa się oficjalnie na połowę lat 60. XX w. Wyniki pierwszych badań z wykorzystaniem termografii w diagnozowaniu stanu zdrowia koni opisali naukowcy amerykańscy. W oparciu o wiedzę zdobytą w termografii medycznej wykazali przydatność tej techniki w wykrywaniu stanów zapalnych, które równocześnie były potwierdzone diagnozą radiologiczną. W tym też czasie po raz pierwszy doceniono jej przydatność w wykrywaniu wczesnych stanów zapalnych w obszarze dolnych partii kończyn, do 14 dni przed ujawnieniem widocznego stanu zapalnego. Termogram wykazywał zwiększoną ciepłotę, mimo braku radiograficznego obrazu zmian tkanek. Stwierdzono, że może być ona przydatna w zapobieganiu wystąpienia kulawizny u koni wyścigowych. Jednak ówczesne ograniczenia tej techniki, takie jak niska czułość kamery oraz brak wykwalifikowanych fachowców z zakresu zastosowania, wykonywania i interpretacji zdjęć, były źródłem wielu błędów diagnostycznych, przyczyniając się do zarzucenia tej techniki w praktyce weterynaryjnej. Dopiero od przełomu lat 80. i 90. nastąpił bardzo znaczący postęp technologiczny aparatury i ponowne nią zainteresowanie w świecie jeździeckim. Pojawia się zatem pytanie, dlaczego nastąpił powrót zainteresowania tą diagnostyką?

 

Rynek sportowy koni

 

Rynek koni, zarówno w świecie, jak i w Polsce, przechodzi w ostatnich latach ogromne zmiany transformacyjne. Wiele środków finansowych przeznacza się na budowanie ośrodków sportowych i rehabilitacyjnych. Znaczących nakładów wymaga też zakup i utrzymanie koni. Przeciętna wartość młodego konia (3-latka) niezajeżdżonego i przeznaczonego na cele sportowe średniej klasy, wynosi ok. 20-30 tys. zł. Po trwającym 3-4 lata treningu, przygotowującym konia do zawodów, jego wartość może wzrosnąć 3-4-krotnie. Roczne koszty utrzymania konia wynoszą minimum 20 tys., wliczając w to opłatę za stajnię, wyżywienie, trening oraz uczestnictwo w zawodach. Zatem przychody przy sprzedaży konia zrównują się z kosztami jego utrzymania. Przy pojawieniu się kontuzji dochodzą również dodatkowe koszty leczenia oraz nieoczekiwana przerwa w treningu na określony czas. W przypadku koni startujących w zawodach, niezależnie od rodzaju kontuzji, będzie to przeciętnie strata jednego sezonu. Generuje to zatem poważne straty finansowe.

Wysoki koszt utrzymania, treningu i leczenia koni oraz czasochłonny trening sprawiają, że zdrowie oraz kondycję fizyczną koni stawia się bezwzględnie na pierwszym miejscu. Potrzeba regularnej diagnozy aparatu ruchu konia spowodowała zapotrzebowanie na najnowsze i najlepsze urządzenia diagnostyczne koni, ze szczególnym uwzględnieniem ich bezpieczeństwa i nieinwazyjności względem badanego zwierzęcia.

 

 

 

Naturalne potrzeby konia i jego kontuzje

 

Koń, ze względu na swoją naturę: instynkt ucieczki, łatwość nudzenia się, ogromną ilość energii, wzrastające wymagania fizyczne i budowę ciała predysponującą do ciągłego poruszania się, ma dużą łatwość w nabywaniu kontuzji, gdy jego naturalne potrzeby psychiczne i fizyczne nie są zapewniane. Pod opieką człowieka ich realizacja została ograniczona poprzez zmniejszenie codziennego ruchu jedynie do kilku godzin na pastwisku czy wybiegu.

Uszkodzenie aparatu ruchu może mieć różny charakter, np. nieszczęśliwego wypadku, jak poślizg na pastwisku, kopnięcia przez drugiego konia czy skaleczenia o ostre narzędzie. Kontuzje koni mogą być związane z naturalnie zachodzącymi z wiekiem zmianami w organizmie, jak np. zwyrodnienia stawów.

Niestety, w większości przypadków do schorzeń aparatu ruchu konia dochodzi z powodu zaniedbania ludzkiego, poprzez niewłaściwe prowadzenie konia w treningu, niedopasowany rząd lub inne błędy jeździeckie. Do schorzeń tych należą m.in.:

 

• zapalenie ścięgien, więzadeł, szczególnie dolnych partii kończyn,

• zapalenie kręgosłupa odcinka szyjnego, piersiowego, lędźwiowego,

• naciągnięcie stawów biodrowo-krzyżowych,

• przestawienie kręgów,

• zapalenie mięśni przykręgosłupowych,

• złamania,

• problemy z kopytami związane z kuciem lub niewłaściwym struganiem,

• naciągnięcie mięśni, ścięgien i więzadeł.

 

Pojawienie się u konia tych objawów powoduje jego niezdolność do pracy. Efektem towarzyszącym jest głównie proces zapalny, związany z lokalnie zwiększonym ukrwieniem, odczuwalnym przy dotyku na powierzchni skóry w miejscu wystąpienia urazu. Obecnie dostępne urządzenia diagnostyczne, takie jak radiografia czy ultrasonografia są metodami, które opisują zmiany w tkankach zaistniałe na skutek wystąpienia stanu chorobowego. Technika termograficzna, w przeciwieństwie do powyższych metod, ma możliwość zdiagnozowania wczesnych stanów zapalnych nawet do dwóch tygodni przed pojawieniem się widocznych oznak kontuzji. Jest to urządzenie, które w sposób nieinwazyjny odczytuje mapę rozkładu temperatur na powierzchni ciała, obrazując „pracę” tkanek całego organizmu. W wielu pracach dowiedziono jej przydatność w diagnozowaniu schorzeń ortopedycznych kończyn oraz kręgosłupa. Metoda ta obrazuje również pracę tkanek miękkich: mięśni, ścięgien i więzadeł, które pracując nierówno podczas poruszania się konia, są niesymetrycznie obciążone. Wywołuje to napięcia tkanek miękkich, co prowadzi do braku zbalansowania ciała zwierzęcia odczuwanego podczas treningu. Może to też stanowić źródło pojawienia się poważnej kontuzji w przyszłości. Przy interpretacji zdjęć termograficznych ważna jest znajomość ukrwienia zdrowego organizmu całego zwierzęcia. Jest to punkt wyjściowy do zlokalizowania asymetrycznie zwiększonych temperatur powierzchni ciała. Jedynym utrudnieniem oceny stanu zdrowia na podstawie rozkładu temperatur jest pojedynczy kręgosłup.

Więcej o możliwościach wykorzystania termografii przeczytasz w listopadowym numerze "Koni i Rumaków".