Slide, Bump, Glide – tajemnice Equine Touch

Tekst i foto: lek. wet. Aleksandra Mucha
Współpraca: lek. wet. Anna Piróg-Komorowska

Equine_Touch.jpgPod koniec marca w pięknej scenerii Kotliny Rabczańskiej w Ośrodku Jazdy Konnej „Bór” Toporzysko odbył się pierwszy w Polsce kurs bazowy Equine Touch. Uczestniczki (tak się złożyło, że przyjechały same kobiety) przez 3 dni uczyły się i praktykowały metodę Equine Touch™ (ET) pod okiem Lyn Palmer z Wielkiej Brytanii. Organizacji spotkania podjęła się lekarz weterynarii Alina Palichleb.

Historia ET jest wprawdzie stosunkowo krótka, ale metoda już podbija kolejne kraje i zdobywa nowych orędowników. Nie wymaga ona specjalistycznej wiedzy i jest tak opracowana, by po kursie bazowym mogli ją stosować „zwykli” właściciele koni. Jest bardzo pomocna w procesie treningu konia, bo uwalnia napięcie mięśniowe, relaksuje i przywraca równowagę zarówno ciała, jak i umysłu, wspomaga procesy diagnostyczne i terapie. Metoda ta buduje więź i wzmacnia zaufanie pomiędzy koniem a człowiekiem. Pomaga w codziennej relaksacji i poprawia wzajemne relacje.

Co ciekawe, postępowanie dotyczy nie tylko koni – pierwszą metodą, opracowaną przez założyciela ET Jocka Ruddocka, jest metoda pracy nad ciałem ludzkim. Początkowo, kiedy Jock Ruddock w 1996 r. zakończył karierę profesjonalnego zapaśnika (wrestling), zaczął rozwijać i stosować metodę pracy nad ciałem, która dotąd pomagała jemu i jego kolegom sportowym dochodzić do siebie po ciężkich walkach. Metoda uzyskała nazwę Vibromuscular Harmonization Technique (VHT) i wkrótce stała się tak popularna, że Jock zaczął uczyć innych ludzi pracy jego metodą. Jeden z jego studentów, zapalony koniarz, zaproponował mu sprawdzenie tej metody na koniach i, ku swojemu zaskoczeniu, Jock stwierdził: „Equine Touch to coś, co stało się i rozwija, czyniąc świat koni prostszym, bo po prostu tam działa”. W 1998 r. Jock Ruddock pojawił się z wykładami dla lekarzy weterynarii z całej Europy w Czechach. Tu poznał (i wkrótce potem poślubił) młodą lekarz weterynarii Ivanę, która dodała jego bezimiennej i intuicyjnej metodzie pracy podwaliny naukowe oraz formę i ramy edukacyjne. Tym sposobem powstał Equine Touch, a parę lat później Ivana Ruddock dostosowała metodę do organizmu psiego i stworzyła Canine Touch™ (CT). Trzy odłamy jednej metody: Vibromuscular Harmonization Technique (VHT), Equine Touch (ET) i Canine Touch (CT) są obecnie propagowane i wykładane przez instruktorów na całym świecie, a pieczę nad nimi sprawuje The Equine Touch Foundation (http://uk.theequinetouch.com/).

Tyle historii. Teraz szczegóły. Equine Touch jest to niediagnostyczna, nieinwazyjna metoda pracy z ciałem konia za pomocą serii specyficznych, delikatnych, wywołujących wibrację tkanki miękkiej ruchów palców dłoni. Pierwszym celem „obiegnięcia” dłońmi ciała konia, jest zamknięcie go w całość, poznanie go i stworzenie swoistej mapy. Holistyczne podejście do anatomii, fizjologii i indywidualnej natury konia to klucz do całego zagadnienia. Każda część ruchu wykonana w harmonii pomaga uwolnić niepożądane napięcie układu mięśniowo-ścięgnowego, poprawić krążenie krwi i limfy, a co za tym idzie – zresetować układ motoryczny, zaktywizować układ nerwowy – zarówno centralny, jak i obwodowy. W odróżnieniu od innych metod, np. masażu, który skupia się na jednej części ciała, wstępem do skutecznego, całościowego efektu jest uzyskanie basic body balance – podstawowej równowagi ciała i dojście tą drogą do wpływu na pojedyncze struktury.

Sam ruch jest unikatowy i charakterystyczny dla metody ET, a od masażu różni się chociażby tym, że wywołuje wibracje tkanek miękkich i nie jest głęboki, siłowy czy bolesny w żaden sposób. Ze względu na inną zasadę, według której przeprowadza się masaż, nie należy łączyć tych zabiegów w jednym czasie, a w razie potrzeby należy zachować kilkudniowy odstęp czasowy.

Equine Touch jest metodą pomagającą na wstępie przywrócić równowagę w organizmie konia i wprawdzie świetnie współgra z innymi metodami pracy nad ciałem oraz wspomaga terapie lecznicze, ale sama w sobie nie jest terapią leczniczą. Podczas pracy nie przeprowadza się żadnego rodzaju celowanej diagnostyki pod kątem stwierdzenia i nazwania schorzenia czy choroby, pracuje się nad całym ciałem. Oczywiście, badając dłońmi, natrafiamy na obszary, które musimy otoczyć specjalną uwagą. Możemy je wykryć poprzez obserwację reakcji zwierzęcia w czasie sesji już po odbyciu kursu bazowego. Uczymy się zauważać i odróżniać stany napięcia tkanek miękkich. Dotykając, prowadzimy swoistą rozmowę z koniem, przyjemną dla obu stron. Na miejsca napięte, a nawet bolesne nie aplikujemy żadnych specjalnych terapeutycznych procedur. Wystarcza ruch charakterystyczny dla ET.

Więcej przeczytasz w czerwcowym numerze "Koni i Rumaków".