Tacyt
W małym ciele wielki duch

Tekst i foto: Mateusz Staszałek

Tacyt.jpgNa początku lat 90. władze SK Topolczanki, szukając następcy ogiera Dahoman IX o, zwróciły się do SK Białka celem zakupu ogiera Etat, który był jego synem wyhodowanym w SK Janów Podlaski od klaczy Etna po Schagya X-32 o. I tak drogą wymiany za Etata i arabskiego Aleppo do Białki trafiła grupa klaczy pełnej krwi oraz 2 furioso celem zasilenia nowo powstałego działu angloarabskiego. Wśród nich była siwa Tinka (Marko xx – Tina xx po Filippy xx), której pierwszym potomkiem była czystej krwi angloarabskiej Tina (po Pers oo). W połączeniu z olimpijczykiem ogierem Askar (po Kwartet AA) urodziła ona w latach 1998-99 pełnych braci: niedużego, mierzącego 156 cm Tacyta i młodszego o rok Toledo II.

Po karierze hodowlanej Tina została sprawdzona w sporcie w dyscyplinie rajdów długodystansowych, gdzie odnosiła sukcesy pod Andrzejem Piwnickim na poziomie 2* na dystansach do 120 km włącznie. Tacyt z racji niedużego wzrostu został wybrakowany z hodowli i wykastrowany, by następnie trafić pod skrzydła WKKW-isty Dariusza Sulowskiego, pod którego okiem zajeździł go i przygotowywał do pracy pod siodłem junior Adam Wygachiewicz. Pan Dariusz wspomina, że zwierzę od początku pracy było mocno energicznym i „elektrycznym stworzeniem”. Na zbyt mocne działanie łydkami potrafił reagować radosnymi baranimi skokami na długości całej hali. Szukająca do swej sekcji jeździeckiej kuca Barbara Niemczewska za namową związanego z SO Białka Grzegorza Kordaczuka wybrała się do Białki z juniorem Wojtkiem Piaseckim, dla którego miał to być przyszły podstawowy wierzchowiec. Po pozytywnej jeździe testowej Tacyt na kolejne kilka lat zmienił miejsce zamieszkania na podwarszawski Paszków. W opinii Wojtka Tacyt nigdy nie lubił niezapowiedzianego dotykania tylnych części ciała, również przez konie idące za nim w zastępie, do tego stopnia, że gdy podczas jego oglądania w Białce został dotknięty ręką w zad, o mały włos nie zrobił w boksie fikołka do tyłu. Niestety, Wojtek rósł szybciej, niż przewidzieli to rodzice i trener, i niedługo było mu dane jeździć na niedużym angloarabskim koniku.

Jednym z popisowych numerów Tacyta są wszelkiego rodzaju ucieczki. Potrafi dać nogę zarówno ze stajni, jak i pozostawiony sam na wybiegu. Co dziwne, nie wyskakując, a biorąc taśmy na klatkę piersiową z pełną świadomością. Jak twierdzi Natalia Wrona (o której za chwilę), robi to, bo ma bardzo duży instynkt stadny, więc ucieka z rozpaczy, że zostaje sam, opuszczony przez towarzyszy.

Podczas jednej z takich ucieczek, gdy kłusował szczęśliwie z ogonem na grzbiecie po arabsku, przyglądała mu się mama trenującej w Paszkowie Natalii Wrony. Przekonana o trafności swego wyboru podsunęła córce pomysł wydzierżawienia Tacyta, bo akurat ta, będąc w fazie przygotowań do ME Pony, szukała nowego konia. W 2005 r. z pewnymi obawami trenera, Natalia wraz z Tacytem jako juniorka młodsza wystartowała w MP Juniorów, zdobywając na nich srebrny medal. Rok później sięgnęli podczas odbywających się w Jaroszówce mistrzostw po złoto i pierwszy w swej karierze tytuł mistrzowski.

Więcej przeczytasz w listopadowym numerze miesięcznika "Konie i Rumaki"