Na kros! Odc.4
Start w zawodach

Tekst: Bartosz Humpich

Nakros.JPGDzięki spokojnej i zaplanowanej pracy z naszym młodym, rozpoczynającym karierę w WKKW koniem doszliśmy do momentu, kiedy nasz partner gotowy jest do podjęcia trudniejszych wyzwań.

Takim wyzwaniem jest start w zawodach. W tej dyscyplinie od dłuższego już czasu mamy do dyspozycji klasę LL. Jest to konkurs dla początkujących koni, ale także dla debiutujących jeźdźców. Wymagania są dostosowane do takiego właśnie etapu. Podstawowym rodzajem przeszkód w tej klasie są kłody, czyli najbardziej naturalne i popularne zadania.

W naturze konie żyjące na wolności znają je, pokonują, a co za tym idzie – mają wypracowany instynkt związany z tego typu przeszkodami. Konie z predyspozycjami do tej dyscypliny często charakteryzują się odwagą oraz dużą ochotą do pokonywania przeszkód terenowych.

Stres związany z wyjazdem na zawody, przebywaniem przez kilka dni w obcych boksach, na nieznanym terenie, w towarzystwie dużej liczby koni jest wystarczająco trudnym doświadczeniem dla młodego konia.

W tym roku miałem okazję startować na bardzo obiecującym młodym koniu w klasie LL podczas zawodów organizowanych przez SK Racot. Kros był dla koni bardzo zachęcający, ale też szkolący. Mam tu na myśli wplecenie w ciąg łatwiejszych zadań kilku nowych, bardziej wymagających.

I tak, po wystartowaniu i skoczeniu następujących po sobie kłód, w lesie pojawił się przed nami malutki szwed/traken, czyli kłoda na rowie. Konie galopujące już w niezłym rytmie na ogół nie zwracały większej uwagi na tę przeszkodę. Skakana osobno na treningu mogłaby „zainteresować” niejednego wierzchowca. Dalej pokonywaliśmy w różny, ciekawy sposób ustawione kłody, następnie dogalopowaliśmy do „wskoku do dziury”, czyli po prostu wskakując przez niewielką kłodę do zagłębienia terenu, wykonaliśmy po niewielkim łuku dwa kroki galopu i wyskoczyliśmy przez podobną kłodę na zewnątrz. Jak się później okazało, ta przeszkoda zebrała największe żniwo w postaci wyłamań.

Potem były jeszcze małe hyrdy, czyli przeszkody wykonane częściowo z gałęzi przypominających żywopłot, które optycznie powiększają ich rozmiar, ale dają możliwość „czesania”. Przeszkoda wodna miała formę jedynie przejazdu przez akwen bez wskoków, wyskoków czy skoków w wodzie. Dodatkowym ułatwieniem było oznaczenie jedynie wyjazdu z wody, co dawało jeźdźcowi komfort, że ewentualne problemy z wjazdem nie skutkowały otrzymaniem punktów karnych za wyłamanie. Mogły jedynie spowodować przekroczenie normy czasu w przejeździe.

Cały odcinek wraz ze zdjęciami znajdziesz w październikowym numerze "Koni i Rumaków".