Sprzedaż koni
Ważne zmiany w przepisach

Tekst: Łukasz Walter, serwis Horselex.pl
Foto: Paulina Dudzik-Deko

Sprzedaz_koni.jpgJak jest?

W środowisku jeździeckim ostatnio dużo mówi się o zmianach w przepisach Kodeksu cywilnego, w części dotyczącej sprzedaży zwierząt, w tym koni. W dniu 25 grudnia 2014 r. wchodzi w życie ustawa o prawach konsumenta, zmieniająca przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące sprzedaży koni. Jak już wcześniej dużo o tym pisano, obecne przepisy nie przystają do realiów rynkowych. W aktualnie obowiązującym stanie prawnym rękojmia przy sprzedaży koni jest znacząco ograniczona, zgodnie bowiem z art. 571 § 1 k.c. sprzedawca zwierzęcia jest odpowiedzialny tylko za wady główne i jedynie wtedy, gdy wyjdą one na jaw przed upływem oznaczonego terminu. Kwestię wad i terminów ich ujawnienia reguluje Rozporządzenie Ministra Rolnictwa z dnia 7 października 1966 r. w sprawie odpowiedzialności sprzedawców za wady główne niektórych gatunków zwierząt. Zgodnie z § 1 ust. 2 tego rozporządzenia wadami głównymi są:

1)      łykawość,

2)      dychawica świszcząca,

3)      wartogłowienie,

4)      przewlekłe schorzenie wewnętrznych części oka powstałe na tle nieurazowym.

Jak wiadomo, w przypadku gdy umowa sprzedaży konia nie reguluje kwestii odpowiedzialności z tytułu rękojmi, to jest ona ograniczona jedynie do tych czterech wyżej wskazanych. Oczywiście samo to, że rękojmia przy sprzedaży koni nie obejmuje innych wad, nie oznacza jeszcze, że nie można dochodzić odszkodowania z tytułu innych wad. Można, ale jest to znacznie trudniejsze i odbywa się na podstawie przepisów dotyczących nienależytego wykonania umowy przez drugą stronę. Obecnie koncepcja wad głównych odchodzi do lamusa, a ustawodawca wprowadza nielimitowaną odpowiedzialność za wady zwierzęcia. Tak więc do umów sprzedaży koni zawartych od dnia 25 grudnia 2014 r. stosować będziemy nowe przepisy, zapominając o wadach głównych.

Jak będzie?

Konie w świetle prawa cywilnego, a ściślej mówiąc obrót końmi, traktowany jest jak obrót rzeczami ruchomymi. Koń nie ma zatem jakiegoś nadzwyczajnego statusu, a jego sprzedaż, poza dzisiaj występującymi odrębnościami, nie odbiega od sprzedaży np. samochodu. Obecnie ustawodawca uchyla przepisy art. 570-572 kKdeksu cywilnego oraz Rozporządzenie Ministra Rolnictwa z dnia 7 października 1966 r. w sprawie odpowiedzialności sprzedawców za wady główne niektórych gatunków zwierząt, co sprawia, że sprzedawca będzie odpowiedzialny za wszelkie wady fizyczne sprzedawanego konia, a nie tylko za wady główne. Odpowiedzialność ta obejmować będzie znacznie dłuższy okres niż dotychczas, bo aż dwa lata. Jest to pierwszy zasadniczy problem, jaki pojawi się przy stosowaniu nowych przepisów. Trudno sobie wyobrazić, jak będzie kształtować się odpowiedzialność sprzedającego konia, jeżeli okres jego odpowiedzialności ma wynosić zasadniczo dwa lata od dokonanej transakcji. Oczywiście sprzedawca jest odpowiedzialny wyłącznie za wady, które koń posiadał w chwili jego sprzedaży, a które dopiero ujawnią się w trakcie jego dwuletniego użytkowania, nie zmienia to jednak faktu, że stwierdzenie, czy wada ujawniła się po roku od zakupu, czy też wtedy dopiero powstała, nie będzie proste. Dodatkowo ustawodawca wprowadza ustawową definicję wady. Zgodnie z treścią nowo wprowadzanego przepisu art. 5561  § 1 k.c. wada fizyczna polega na niezgodności rzeczy sprzedanej z umową. Dalej ustawodawca wskazuje, że w szczególności rzecz sprzedana jest niezgodna z umową, jeżeli:

1)      nie ma właściwości, którą rzecz tego rodzaju powinna mieć ze względu na cel w umowie oznaczony albo wynikający z okoliczności lub przeznaczenia,

2)      nie ma właściwości, o których istnieniu sprzedawca zapewnił kupującego, w tym przedstawiając próbkę lub wzór,

3)      nie nadaje się do celu, o którym kupujący poinformował sprzedawcę przy zawarciu umowy, a sprzedawca nie zgłosił zastrzeżenia co do takiego jej przeznaczenia,

4)      została kupującemu wydana w stanie niezupełnym.

Takie ukształtowanie definicji wady fizycznej przede wszystkim stanowi katalog otwarty, a więc niezupełny. Sformułowanie w szczególności nie wyczerpuje katalogu sytuacji, które będziemy uważali za wady. Zasadniczo jednak wskazany katalog jest tak pojemny i szeroki, że warto skupić się na jego zdefiniowanej części. W mojej ocenie już na pierwszy rzut oka widać, że definicja wady nie sprzyja sprzedaży koni i ogólnie rynkowi usług jeździeckich. Ustawodawca istotnie akcentuje właściwości i cel sprzedaży, o których strony powinny się wzajemnie informować. Najprostszą sytuacją na rynku, jaką możemy sobie wyobrazić, jest zakup konia od profesjonalisty dla młodego zawodnika. Zakładamy, że sprzedawany koń zostaje prezentowany jako koń klasy N w ujeżdżeniu czy też N w skokach. Czy w takiej sytuacji, gdy koń zostanie nabyty przez młodego jeźdźca, który nie będzie w stanie ukończyć parkuru chociażby klasy L lub przejechać poprawnie czworoboku, należy założyć, że koń jest wadliwy i nie ma właściwości, o których zapewniał sprzedający? Podobnie, czy w sytuacji gdy jeździec kupuje doświadczonego konia, na którym ma startować w konkursach juniorskich, a okaże się, że nie daje sobie z takim koniem rady, to czy należy uznać, że koń nie nadaje się do celu, o którym kupujący poinformował sprzedawcę przy zawarciu umowy? Czy sprzedaż konia, który ma chociażby czipa, jest sprzedażą w stanie niezupełnym? Odpowiedź na te pytania da nam dopiero praktyka stosowania nowego prawa, ponieważ do tej pory nie mieliśmy do czynienia z takimi sytuacjami. Już na pierwszy rzut oka widać jednak, że uogólnienie przepisów dotyczących rękojmi i całkowita rezygnacja z odrębnych przepisów przy sprzedaży koni nie jest do końca właściwa. Sprzedaż żywych organizmów istotnie przecież różni się od sprzedaży ruchomości.

Więcej przeczytasz w grudniowym numerze "Koni i Rumaków".