Portret: Senior
BHP przede wszystkim

Tekst i foto: Małgorzata Odyniec

Senior.jpgSenior przyszedł na świat na południu Polski, w jednej z ostatnich państwowych stadnin – Prudniku. Jako młody koń rozpoczął starty w WKKW najpierw pod Piotrem Piaseckim, następnie pod jego synem Jankiem, by w końcu, w wieku sześciu lat, trafić do wychowanka SKJ Trawers Warszawa – Jana Kamińskiego. Startował on wtedy na Osieku i szukał jeszcze jednego konia do jazdy. Początki były trudne. Od razu zostali rzuceni na głęboką wodę. W domu odbyli ze cztery treningi i pojechali do Niemiec na zawody. Przejechali półtora tysiąca kilometrów, żeby skończyć kros już na czwartej przeszkodzie. Powodem była nieznajomość zwyczajów konia: – Senior jest specyficznym koniem. Na przykład przed próbą terenową należało go lonżować, bo nie wytrzymywał ciśnienia. A ja go rozprężałem normalnie, może ciut za długo. Na rozprężalni skakał jeszcze dobrze, ale po czwórce po prostu się zatrzymał i nie byliśmy w stanie kontynuować. – opowiada Janek. Był to jednak na tyle obiecujący koń, że się nie rozstali. Janek miał jeszcze mało doświadczenia, a Senior wymaga, by jasno i klarownie dyktować mu rozwiązania odległości na skokach. Na początku bardzo dużo brykał, co było o tyle uciążliwe, że robił to także w kombinacjach krosowych. To mało przyjemne, gdy po zeskoku trzeba najechać na kombinację na 3 foule, a koń tam dwa razy bryknie, zrobi pół foule i odda skok, do tego po przeszkodzie jeszcze poprawi bryknięciem. Najciekawsze, że nie zdarzyło mu się w takiej sytuacji wyłamać. Wszyscy wspominają, jak w Walewicach jechał na nim Janek Piasecki. W klasie P należało skoczyć kłodę w wodzie. Senior zrobił coś przedziwnego. Wszedł do wody, brykając zbliżył się do przeszkody i ją skoczył. Teraz już tak nie robi, jest starszy i bardziej dojrzały. Pod względem ujeżdżeniowym zachwyca swoim ruchem. Od początku widać było, że ma duże możliwości, tylko nie udawało się tego w pełni wykorzystać. To bardzo inteligentny koń, ale nie zawsze jego myśl zgadza się z koncepcją jeźdźca. Często musiał dodać coś od siebie na czworoboku. Do dziś ma takie dni, gdy coś wymyka się spod kontroli, mimo że ze swym jeźdźcem pracuje już piąty sezon. Poza dobrym ruchem, jego atutem jest wyjątkowa uroda.

Ma bardzo dobry charakter, jest niezwykle spokojny i opanowany, mogą się nim zajmować nawet dzieci. Poza tym bardzo dba o bezpieczeństwo. Senior myśli razem z jeźdźcem. – Praca z takim koniem to niesamowita przyjemność. Wiem, że gdy ja się pomylę, to Senior spróbuje mój błąd naprawić. Dzięki temu mogę czuć się pewnie na krosie. Gdy są dobre warunki i jest bezpiecznie, da z siebie wszystko, ale gdy coś jest nie tak – pokaże to. – podkreśla Janek. Na parkurze ma dużo siły i dobrą technikę skoku, ale wymaga precyzyjnego prowadzenia. Wyczuwa presję startu. Gdy gra toczy się o wysoką stawkę, na przykład jest w pierwszej trójce, potrafi dać z siebie 120% i będzie pomagał ze wszystkich sił. Zrobi wszystko, o co go jeździec poprosi, pod warunkiem, że prowadzi to do jakiegoś celu, a nie jest fanaberią. Nawet gdy się spłoszy, to stara się aby jego reakcja nie była niebezpieczna.

Jest bardzo miłym koniem, ale zapomina o dobrych manierach na widok pożywienia. To wyjątkowy łakomczuch – jeśli tylko podejrzewa, że ktoś może mieć cukierka, to podbiegnie, przeszuka kieszenie i biada temu, od kogo coś dostanie. Zapamiętuje tę osobę i nie daje jej spokoju. Nieustannie szuka okazji, by wyjść z boksu i pomyszkować na korytarzu. Kiedyś Janek Piasecki zapomniał zamknąć drzwi. W kącie stał wór z suszonym chlebem. Senior najpierw wysypał jego zawartość na podłogę i dopiero zaczął jeść. Zresztą robi tak do dziś. To jego łakomstwo przydało się na zawodach. Z początku nie chciał pić nieznanej wody, dlatego podawano mu ją w małych porcjach, z dużą ilością elektrolitów, a na dno wrzucano marchewkę. Teraz nie ma z tym problemów, tylko w transporcie, jak długo by on nie trwał, nie pije i się nie załatwia. Pewnego razu w Holandii tak się odwonił, że trzeba było wydać fortunę na kroplówki.

Więcej przeczytasz w czerwcowym numerze miesięcznika "Konie i Rumaki".