Rymarz radzi
Czy można naprawić zerwane skórzane wodze?

Redaguje: Traveling Saddler

Rymarz.jpgJak ważnym elementem rzędu są wodze nie trzeba nikogo przekonywać. Dlatego ich naprawa choć nieskomplikowana, jest odpowiedzialnym zadaniem.

Ponieważ rozmiary skóry są ograniczone, więc nawet nowe wodze muszą być szyte. Największa skóra, z jaką się spotkałem, miała w najdłuższym miejscu ponad 2,60 m. Ale był to wyjątek, zresztą dało się z niej wyciąć tylko kilka pasków tej długości, bo dalej była już krótsza. Lejce mają ponad 4,5 m długości i zawsze trzeba je zszywać. Nie ma to wpływu na ich wytrzymałość, o ile są prawidłowo zszyte. To samo dotyczy wodzy.

Skórę zawsze należy zszywać wyłącznie wzdłuż, bowiem wszelkie szycia w poprzek znacznie ją osłabiają. Dziurki po szydle działają jak perforacja przy znaczkach pocztowych. Czasami zacina się wierzchni koniec w szpic i wtedy szyjemy dookoła. Skóra nie jest dziurkowana prostopadle pod kątem prostym, więc nie ma ryzyka jej osłabienia. Aby uzyskać odpowiednią wytrzymałość połączenia, szycie musi być na długości minimum 5-6 centymetrów. Skórę się szerfuje, czyli ścina bardzo ostrym nożem po skosie wzdłuż, tak aby po złożeniu dwóch końców miała grubość pojedynczej skóry, nie cieńszą. Następnie zbija się połączenie gwoździkami, aby trzymały nam jak fastrygi u krawca lub skleja klejem do skóry, co z pewnością jest łatwiejszym rozwiązaniem. Rymarz szyje w tzw. ławce, ale do naprawy wodzy wystarczy też imadło. Aby skóry nie pokaleczyć, wkłada się ją między dwie deseczki. Szyje się szydłem kwadratowym, a wykańcza okrągłym, aby nie poprzecinać nitek. Szydło kwadratowe powoduje, że szwy układają się nam tak, jak by to było szycie maszynowe, tworząc estetyczny ścieg. Trudnej sztuki szycia szydłem kwadratowym nie da się jednak nauczyć z książki czy na podstawie artykułu, użyjmy więc tylko szydła okrągłego. Do szycia potrzebne są dwie igły z tępym czubkiem, aby się nie wbijały w nitkę. Do tego nici, najlepiej stylonowe, grubości 10 oraz wosk pszczeli, którym należy dobrze nawoskować nić. Kiedyś zapobiegał on butwieniu lnianych nici, przy stylonowych ma tylko za zadanie uniknięcie splątania. W sprzedaży bywają także nici już nawoskowane. Odpowiednie natykanie igły (na zdjęciu) zapobiega wysnuwaniu się nici z igły. No i po wkręceniu wodzy w imadełko, między deskami, możemy rozpocząć szycie. Rymarz robi sobie zawsze linię, po której będzie szył. Służy do tego specjalny cyrkiel żłobiący rowek, wystarczy jednak kreska cyrklem, a po szyciu wyklepanie ściegów młotkiem. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że nie robimy dziurek na zapas: jedna dziurka i jeden ścieg i tak następne aż do końca. Kończymy, cofając się, zawsze okrągłym szydłem trzy ściegi w tył i obcinając nitkę przy skórze. Należy podkreślić, że każdy ścieg jest wiązany. Zapobiega to pruciu się w przypadku przetarcia się nitki podczas użytkowania sprzętu. Właśnie z tego powodu ręczne szycie jest mocniejsze od maszynowego. Przy ręcznym szyciu powinno znaleźć się od 8 do 12 ściegów na cal. Nie sądzę jednak, aby komuś kto nie ma doświadczenia i szyje okrągłym szydłem udała się ta sztuka. Większe ściegi też powinny wytrzymać. Ważne, aby zacząć i skończyć taki ścieg zawsze w pojedynczej skórze, co zapobiegnie zadzieraniu się naprawianych wodzy i odrywaniu szycia.

Trudno opisać sposób wiązania ściegów bez zademonstrowania. Ciekawych takich tajników sztuki rymarskiej oraz zainteresowanych zarówno teorią, jak i praktyką, zapraszam na kurs rymarski, który być może uda się zorganizować, o ile dopisze frekwencja. Zgłoszenia prosimy kierować na adres: redakcja@konieirumaki.pl.

Jak poradzić sobie z obcierającym paskiem policzkowym, plamami na siodle i innymi problemami związanymi ze sprzętem przeczytasz w styczniowym numerze "Koni i Rumaków".