PSYCHOLOGIA SPORTU
Pięć kroków do radzenia sobie z emocjami

Tekst: Marzanna Herzig
Foto: Paulina Dudzik

Emocje_1.jpgDążenie do panowania na emocjami podczas zawodów sportowych obce jest tylko kibicom, którzy na zawody przychodzą właśnie po emocje. Stanowi natomiast jedną z podstawowych potrzeb przede wszystkim startujących w zawodach sportowców, ale także osób z nimi współpracujących czy im towarzyszących. Dlatego właśnie problem kontrolowania emocji bardzo często poruszany jest w środowisku sportowym przez trenerów i zawodników. Chęć panowania nad emocjami dotyczy jednak nie tylko sportowców, ale wszystkich, którzy dążą do założonych celów, choć w różnych środowiskach z różnych powodów. Emocje nie poddają się kontroli łatwo. Jak można osiągnąć ten cel? Można powiedzieć, że kontrolowanie treści, siły i sposobu wyrażania własnych emocji jest w równym stopniu umiejętnością, jak sztuką. Wymaga bowiem stałej pracy nad sobą i stałego ćwiczenia nabytych umiejętności, a jednocześnie nie istnieje algorytm ich stosowania, nie sposób też znaleźć jednoznacznych wskazówek ułatwiających radzenie sobie z emocjami. Niemniej jednak zawsze, gdy już podejmie się wysiłki zmierzające do zapanowania nad swoimi emocjami, zyskuje się pewien poziom ich kontroli z korzyścią dla siebie samego i dla otoczenia.

„Doświadczenie uczy, że ci, którymi najbardziej miotają ich namiętności, najmniej je znają.” Kartezjusz

 

Krok pierwszy. Proces zyskiwania kontroli nad emocjami trzeba zacząć od samoobserwacji. Często osoby, które nad swoimi emocjami nie potrafią zapanować, stosują strategię unikową, czyli w pewien sposób odcinają się od nich. Nie chcą się przyglądać sobie samym, gdy znajdują się pod ich wpływem, zastanawiać się nad ich przebiegiem, poznawać siebie w niewygodnych sytuacjach. Dzieje się tak być może dlatego, że rozważanie wybuchu emocji po fakcie ma najczęściej charakter wyłącznie ubolewania („Nigdy nie potrafię się powstrzymać. To takie dołujące!”) i prowadzi do potwierdzania własnej bezradności. Ponadto, gdy ktoś nie wie, w jaki sposób może swoje obserwacje wykorzystać, co może z nimi pozytywnego zrobić, nie chce ich prowadzić. Ale aby samoobserwacja stanów emocjonalnych stała się użyteczna, wystarczy zmienić swoje podejście do niej – z ucieczkowego na zadaniowe: „Chcę nad sobą panować, więc chcę poznać, co przeżywam, w jakich sytuacjach i jak się wtedy zachowuję”. W ten sposób postawi się przed sobą zadanie, dzięki czemu to, co się zaobserwuje, nie wzbudzi dodatkowych silnych emocji, tylko przyniesie użyteczne informacje (nawiasem mówiąc, chyba lepiej jest mieć własne obserwacje, niż słuchać, jakie obserwacje mają na nasz temat inni). Ważne jest, aby podczas prowadzenia samoobserwacji starać się powstrzymać od impulsu, aby od razu coś w swoim zachowaniu zmieniać, bo wtedy obraz funkcjonowania emocji zostanie zaburzony. Oczywiście, nie mówimy tu o bezkrytycznym przyzwoleniu na dowolne zachowania emocjonalne, tylko o uczciwym przyglądaniu się sobie. Z takich obserwacji wynika bowiem wiedza, która jest niezbędna, aby rzeczywiście emocje zacząć kontrolować. Tak więc trzeba przez jakiś czas przyglądać się sobie podczas różnych emocjonujących zdarzeń, określając, jakie sytuacje uruchamiają konkretne emocje, jak te emocje się przeżywa i jak się pod ich wpływem zachowuje. Można zapisywać swoje obserwacje, dzięki czemu utrwalone zostaną różne zdarzenia, które potem będzie można poddać analizie.

Więcej o sposobach radzenia sobie z emocjami oraz krótki test znajdziesz w majowym numerze "Koni i Rumaków".