PSYCHOLOGIA SPORTU
Rola rodziny

Tekst: Marzanna Herzig
Foto: Piotr Filipiuk

Psychologia.jpgTak z niższym postępuj, jakbyś chciał, żeby wyższy postępował z Tobą (Seneka)

Co mają wspólnego emocje przeżywane przez zawodnika podczas uprawiania sportu z jego rodziną? Mają, i to naprawdę dużo.
Obecność rodzin w sporcie jeździeckim jest wyjątkowo widoczna. Składa się na to kilka przyczyn:
– po pierwsze: konie są własnością prywatną,
– po drugie: często życie rodziny od co najmniej dwóch pokoleń związane jest z końmi,
– po trzecie: to rodzice płacą trenerom i instruktorom za prowadzone treningi,
– po czwarte: na większość zawodów zawodnicy przyjeżdżają na własny koszt,
– po piąte: podczas zawodów zawodnicy mieszkają często w przyczepach i koniowozach, więc opieka rodziny jest możliwa, a czasami nawet konieczna,
– po szóste: często sport jeździecki uprawia więcej niż jeden członek rodziny.

Zapewne przyczyn stałej obecności rodziny w życiu sportowym danego zawodnika można wymienić znacznie więcej, ale przecież nie chodzi tu o skompletowanie ich listy. Raczej o spostrzeżenie, że „czynnik rodzinny” jest wszechobecny i że jego oddziaływanie – szczególnie na młodziutkich zawodników – powinno być brane pod uwagę podczas pracy treningowej.

Emocje są naszym naturalnym, wrodzonym sposobem reagowania na zdarzenia i obiekty w otoczeniu, ale nadawania znaczenia tym reakcjom uczymy się od naszych najbliższych (w szczególności od rodziców) w toku rozwoju. Małe dzieci są szczególnie wrażliwe na okazywane przez dorosłych emocje, znają każdy wyraz emocji na twarzy swojej mamy, słyszą najmniejszą zmianę w brzmieniu jej głosu. Później podobnego znaczenia nabierają oznaki emocji u taty, a w dalszej kolejności rodzeństwa i pozostałych członków rodziny. Dzieci szybko uczą się zależności między własnym zachowaniem a reakcjami emocjonalnymi rodziców. Niemowlęta, całkowicie zależne od opieki dorosłych, bezwiednie opanowują sztukę przyciągania ich do siebie poprzez wzbudzanie pozytywnych emocji: uśmiechają się, gaworzą, śledzą wzrokiem każdy ich ruch. Starsze dzieci – przedszkolaki – bardziej świadomie potrafią wzbudzać określone uczucia u swoich opiekunów, ale jednocześnie ta chęć zadowolenia dorosłych zaczyna czasami być w sprzeczności z ich własnymi potrzebami. Im starsze dzieci, tym wyraźniej są świadome swoich indywidualnych potrzeb i pragnień, tym odważniej formułują własne cele. Te potrzeby, pragnienia i cele nie zawsze podobają się rodzicom, co rodzi szereg sytuacji konfliktowych. Ilość i częstotliwość takich spięć nasila się w okresie dorastania młodzieży (tzw. buntu młodzieżowego), kiedy młodzi ludzie zyskują pełną świadomość swojej odrębności i słabnie u nich prymat dbania o zadowolenie rodziców.

Szczególnie silnym źródłem emocji dla dzieci jest uprawianie sportu. Dzieci z natury są ruchliwe, z reguły chętnie opanowują nowe umiejętności. Jeździectwo ma dla dzieci dodatkowy atut: obecność konia. Większość dzieci na widok „konika” reaguje pozytywnie, nawet jeżeli początkowo troszkę boi się jego rozmiarów. Przez pierwszych kilka lat ani do treningu, ani do opieki nad koniem nie trzeba dziecka zachęcać, a zawody to dla młodziutkiego jeźdźca nie lada gratka. Jest to przecież – poza przyjemnością jeżdżenia konno – także okazja do spotkania z innymi, do wyjazdu, do przeżycia przygody. Co się takiego dzieje, że z czasem udział w zawodach staje się stresem, że pojawiają się łzy, krzyki, naganne zachowania? Że aktywność, która powinna być wykonywana z radością i pasją, staje się mordęgą, karą, źródłem większości negatywnych przeżyć? Dzieci same sobie tego nie fundują, a przynajmniej nie są odpowiedzialne za wszystko. Owszem, każde dziecko – kierując się własną emocjonalnością, własnym oglądem sytuacji – nabiera własnych nawyków reagowania napięciem w sytuacjach trudnych. Za pewną część emocjonalnego przeciążenia odpowiedzialni są także trenerzy. Niemało jednak dokładają członkowie najbliższej rodziny: matki, ojcowie, rodzeństwo.

Gdy na kilka dni przed zawodami w domu pojawiają się tematy przeciwników, ostatnich zrzutek czy błędów, napominania w stylu „No, myślę, że tym razem posłuchasz moich rad!” – tworzona jest atmosfera napięcia, a zbliżający się start z przygody i fajnego przeżycia staje się zobowiązaniem czy nawet sytuacją zagrożenia, gdy znowu zdarzy się błąd… Kolejny poligon walki emocjonalnej ma miejsce po przyjeździe na zawody, gdy każda czynność może być źródłem konfliktu: wypakowanie konia, opieka nad nim, posiłki, godziny snu, sposób spędzania czasu. Można wtedy usłyszeć wyrzuty czynione młodocianym zawodnikom przez rodziców poirytowanym, a nawet wściekłym głosem. Padają słowa o niewdzięczności i nieprzyjemne epitety. Widać, że czynności są wymuszane, że ci najbliżsi sobie ludzie nie potrafią ze sobą współpracować. Często dzieci ryzykują kolejne awantury, znikając gdzieś w gronie rówieśników, byle przez chwilę zapomnieć o napięciu. Efektem tego jest weekend pełen złych doświadczeń, zamiast sympatycznego przeżywania pięknego sportu w gronie pasjonatów i w atmosferze życzliwej rywalizacji.

Więcej przeczytasz w sierpniowym numerze "Koni i Rumaków".