PRAWO
Kiedy koń wyrządza szkodę – zasady odpowiedzialności prawnej

Tekst: Łukasz Walter
Foto: Piotr Filipiuk

Szkoda.jpgZgodnie z przyjętymi zasadami przy wyrządzeniu szkody w majątku innej osoby musimy ją naprawić – najczęściej płacąc odszkodowanie. Również za szkody wyrządzone przez konie odpowiadamy jak za własne na podstawie art. 431 Kodeksu cywilnego. Przepis ten stanowi, że kto zwierzę chowa albo się nim posługuje, obowiązany jest do naprawienia wyrządzonej przez nie szkody niezależnie od tego, czy było pod jego nadzorem, czy też zabłąkało się lub uciekło, chyba że ani on, ani osoba, za którą ponosi odpowiedzialność, nie ponoszą winy. Podstawowa różnica w stosunku do klasycznych zasad odpowiedzialności za szkodę polega na tym, że zgodnie z ogólną regułą odpowiedzialności za wyrządzenie szkody odpowiada ten, kto wyrządza ją ze swej winy. Krótko mówiąc: jeśli ktoś chce od nas odszkodowania za wyrządzoną mu szkodę, to musi wykazać, że do jej wyrządzenia doszło z naszej winy. W przypadku braku wykazania naszej winy przez osobę dochodzącą odszkodowania sąd oddali powództwo. W przypadku zwierząt, w tym również koni jest trochę inaczej. Ustawodawca ustanawia domniemanie, że jeżeli koń wyrządza szkodę, to robi to z naszej winy. W takiej sytuacji, jeżeli nie wykażemy, że szkoda wyrządzona przez konia nie wynika z naszej winy lub winy osoby, za którą odpowiadamy, to będziemy musieli zapłacić odszkodowanie. Odpowiedzialność cywilnoprawna za szkody wyrządzone przez konie jest zatem zaostrzona w stosunku do podstawowych zasad odpowiedzialność. Zasady te nie dotyczą jednak szkód wyrządzonych w trakcie jazdy konnej, a to oznacza, że poszkodowani jeźdźcy mogą dochodzić swoich roszczeń od instruktorów bądź ośrodków na zasadach ogólnych. Wynika to z tego, że przepis przyjmuje odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez zwierzęta działające z własnego popędu, a zatem w wyniku ich samoistnego zachowania, kiedy nie jest to związane z działaniem człowieka, jak to ma miejsce np. w związku z wykorzystywaniem zwierzęcia jako narzędzia, kiedy wykonuje ono jedynie polecenia człowieka. Według polskich sądów koń w czasie jazdy konnej zawsze jest „narzędziem” w rękach człowieka, wykonującym jego polecania. Moim zdaniem nie jest to słuszne zapatrywanie, bo jak wiadomo spłoszony koń może wyrządzić szkodę z własnego popędu, wymykając się spod kontroli człowieka. Niestety, póki co kwestia ta pozostaje niezmieniona.

Jak wynika z wyżej przytoczonego artykułu dotyczącego odpowiedzialności za delikty wyrządzone przez konie, odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez konia nie jest przypisana tylko do jego właściciela, ale też do każdego, kto się tym koniem posługuje lub go chowa. W doktrynie prawa wskazuje się, że pojęcie chowania zwierzęcia nie oznacza tytułu prawnego do niego, lecz podejmowanie czynności faktycznych opieki nad tym zwierzęciem, tj. dawanie mu schronienia, karmienie, leczenie itp., byleby czynione to było we własnym interesie (niekoniecznie majątkowym) i w sposób względnie trwały. Natomiast przez pojęcie posługiwanie się zwierzęciem należy rozumieć wykorzystywanie go do swoich celów, niekonieczne zarobkowych, jednak bez podejmowania wobec niego zachowań mieszczących się w pojęciu „chowania". Posługiwanie się zwierzęciem nie musi być trwałe, może być także jednorazowe, dorywcze.

Więcej przeczytasz w lutowo-marcowym numerze miesięcznika "Konie i Rumaki"