AKADEMIA "KiR"
Klucz do zrozumienia konia, czyli praktyczna psychologia

źródło: z archiwum Uniwersytetu Missouri-Columbia/Wydział Nauk o Zwierzętach
tłumaczenie: Agnieszka Kopka (Fundacja Horse Sport, Uniwersytet Jeździecki)


Psychologia_1.jpgKtoś niedawno zadał mi pytanie, czy to, że koń nie wykonuje naszych poleceń to wina charakteru zwierzęcia. To nasunęło mi wątpliwość – ile tak naprawdę wiemy o psychice koni?

Chyba niestety niewiele. Sama często się łapię na tym, że nie rozumiem, dlaczego mój koń zachowuje się tak, a nie inaczej. Z pewnością nic nie dzieje się bez przyczyny. Czasem powodem niepożądanych zachowań jest ból fizyczny, a czasem, jeśli można tak powiedzieć – psychiczny.

Nie wiem jednak, na ile możemy mówić o charakterze u konia. Pewne zachowania, które często interpretujemy jako upór czy złośliwość, wynikają z naturalnych zachowań koni (zachowań stadnych) lub zachowań nabytych (będących wynikiem jakiejś powtarzającej się sytuacji lub konsekwencją pewnych zdarzeń) i temperamentu konia, a nie z jego charakteru. Konie nie mają tak rozwiniętej empatii jak ludzie. Często o tym zapominamy i przypisujemy koniom ludzkie cechy – oczywiście najczęściej te negatywne.

Uważam, że podobnie jak anglezowania instruktor powinien uczyć adeptów jazdy konnej podstaw psychologii koni, a przynajmniej być w stanie wytłumaczyć, z czego wynikają pewne zachowania. Tymczasem w szkółce jeździeckiej możemy dowiedzieć się tylko, że koń może nas kopnąć, ale już to, w jakiej sytuacji i dlaczego, zostanie tajemnicą.

W ramach Uniwersytetu Jeździeckiego przygotowaliśmy cykl szkoleń z zakresu psychologii koni, prowadzonych przez doświadczonych specjalistów. Wiedza z zakresu behawioru koni przyda się każdemu bez wyjątku, począwszy od amatorów, zawodników, instruktorów jazdy konnej z trenerami sportu włącznie, jak również hodowcom koni.

Dla Czytelników „Koni i Rumaków” przygotowaliśmy konkurs. Pierwsza osoba, która prześle poprawną odpowiedź na pytanie konkursowe na adres: kontakt@uniwersytetjezdziecki.pl, wygra darmowy udział w dowolnie wybranym szkoleniu z zakresu psychologii koni organizowanym przez Uniwersytet Jeździecki. Pytanie konkursowe oraz odpowiedź można znaleźć w tekście zamieszczonym we wrześniowym numerze "Koni i Rumaków".


Na początek jednak kilka podstawowych prawd o koniach. Jestem przekonana, że wielu z Was wydadzą się banalne i oczywiste, a jednak dadzą do myślenia, ponieważ za każdym razem, kiedy ludzie wymagają czegoś od koni, wykorzystują elementy psychologii – siłą niewiele uda się zdziałać.

Nowoczesna psychologia koni polega na próbie przewidzenia zachowania konia w różnych okolicznościach i stara się określić warunki, które sprawiają i wpływają na to, że koń odpowiada zgodnie z oczekiwaniami człowieka.

Miłej lektury.
Agnieszka Kopka
Fundacja Horse Sport, Uniwersytet Jeździecki

Jak koń widzi

Koń reguluje zakres pola widzenia przez podnoszenie i opuszczanie głowy, podobnie jak człowiek w okularach korekcyjnych. Taki sposób widzenia ma swoje wady i zalety. W naturalnym środowisku umożliwia on koniom jedzenie trawy i jednoczesne wypatrywanie niebezpieczeństwa (drapieżników), ale niestety jest przeszkodą w ocenie wysokości i odległości.

Kiedy np. koń pokonuje nieznaną przeszkodę, żeby ocenić jej wysokość, musi najpierw obniżyć głowę, a następnie ją podnieść.

Inny przykład, często można zauważyć, że kiedy wprowadzamy konia do ciemnej przyczepy z bardzo doświetlonego otoczenia, koń najpierw obniża głowę, wręcz dotykając nosem trapu, a następnie ją wysoko podnosi. W ten sposób, oczywiście oprócz zmysłu węchu, którym koń również poznaje otoczenie, próbuje znaleźć taką pozycję głowy, która zapewni mu najlepsze pole widzenia. Konie mogą również zwlekać z wejściem do środka, co bynajmniej nie wynika z opieszałości, ale wrażliwości na światło. Koń będzie czekał, aż oczy przyzwyczają się do zmiany natężenia światła i będzie mógł zobaczyć wnętrze ciemnej przyczepy. Należy pamiętać, że konie zdecydowanie wolniej od ludzi przyzwyczają się do zmiany natężenia światła.

Młode konie lub konie, które wchodzą do przyczepy po raz pierwszy, niemalże w 99% przypadków są zaniepokojone i nie chcą wejść od razu do środka. Nie ma w tym nic nienaturalnego. Zachowują się dokładnie tak samo, jak zachowywali się ich przodkowie, obawiając się o swoje życie. Przyczepa kojarzy się koniowi z ciemną jaskinią. Niepokój jest dodatkowo potęgowany dudniącym, roznoszącym się echem, odgłosem kroków stawianych na trapie, który jest z kolei interpretowany przez konia jako niepewne podłoże.

Często nauka wchodzenia do trailera zajmuje bardzo dużo czasu, zanim koń się przekona, że nie grozi mu żadne niebezpieczeństwo. Dobrą metodą nauki jest zaparkowanie przyczepy np. na wybiegu i karmienie konia w środku.

Widok stałego przedmiotu przekazuje mało informacji do mózgu konia. Koń może nie zwrócić uwagi na stojącego zająca czy ptaka. Zobaczy go dopiero wtedy, kiedy ten się poruszy. Konie dostrzegają ruch natychmiast i reagują na niego w zależności od temperamentu, doświadczenia i zaufania do jeźdźca.

Konie regularnie wychodzące na pastwiska lub padokowane, przyzwyczajone do widoku biegających zajęcy, saren czy latających ptaków, po jakimś czasie nie będą na nie zwracać szczególnej uwagi, podczas gdy konie stojące cały czas w stajni mogą bardzo impulsywnie zareagować na nagły ruch.

Konia można nauczyć „nie bać” się różnych przedmiotów czy sytuacji. Ważne, aby robić to powoli i z głową. Przy okazji takiej nauki budujemy zaufanie, ponieważ stajemy się dla konia w pewnym sensie przewodnikiem (liderem). Błędem jest karcenie konia w momencie, w którym koncentruje się na czymś, co go niepokoi. To powoduje, że koń „uczy” się związku między przedmiotem z karą, a nawet bólem i zaczyna się go jeszcze bardziej obawiać.

Kiedy jeździec wykazuje się cierpliwością we wczesnym treningu, koń szybko zorientuje się, że nie jest zmuszany do konfrontacji z niebezpieczną sytuacja lub przedmiotem i najzwyczajniej w świecie przestanie się jej bać.

Wielkość i rozmieszczenie oczu, szerokość czaszki i wielkość ciała determinuje pole widzenia konia.

Z przodu i z tyłu konie mają tzw. martwe pola widzenia (martwe pole, podobnie jak w samochodzie, oznacza obszar w ramach pola widzenia, którego nie możemy zobaczyć). To m.in. powód, dla którego nie należy podchodzić do konia bezpośrednio od tyłu. Koń po prostu nas nie widzi.

Na ograniczenie pola widzenia z przodu wpływa szerokie czoło i sposób rozstawienia oczu. Większość koni prawdopodobnie nie widzi przedmiotów znajdujących się bliżej niż metr przed nimi bez poruszania głową. Koń nie widzi (bez poruszenia głową), co je ani po czym stąpa.

Konie z dużymi i szeroko osadzonymi oczami mają większe pole widzenia. I odwrotnie, konie z małymi lub głęboko osadzonymi oczami widzą mniej z przodu niż inne konie.

Jeździec, pokazując koniowi nową przeszkodę, powinien dać mu dużo swobody, oddając wodze, aby ten mógł dokładnie się jej przyjrzeć. Podczas jazdy w trudnym terenie (nierównym) koń powinien mieć możliwość skoncentrowania się na tym, gdzie stawia nogi. W związku z tym, że koń nie może zobaczyć ziemi bezpośrednio przed sobą, musi „zapamiętywać” podłoże, stawiając kolejne kroki.

Więcej o psychologii koni, m.in. o roli słuchu i pamięci przeczytasz we wrześniowym numerze "Koni i Rumaków".