Pożar w Dworku Zielenin
Naprawimy to!

Tekst: Maja Hampel

Pozar.jpgJest piątek 20 lutego 2015 r. Dzieci wracają późno ze szkoły, wieczorem, na weekend zjeżdżają już goście. Ania ma trochę czasu i chce ugotować coś specjalnego na obiad. Lodówka pełna, bo Michał wczoraj pojechał po zakupy i udało mu się niczego nie zapomnieć. Koncepcji wiele, którą wybrać, żeby zadowolić trzech mężczyzn i sprostać podniebieniom przyjezdnych? Na szczęście Ani nie brakuje talentu kulinarnego i smacznej wyobraźni, dość szybko decyduje, która z wersji zadowoli wyłącznie męską część rodziny i spowoduje kolejne zachwyty agroturystów, którzy między innymi dzięki temu sukcesywnie stawali się przyjaciółmi domu. Dzień był piękny, zima oszczędziła w tym roku opał i pozwoliła już w lutym poczuć zapach wiosny. Jednak wilgoć jeszcze wisi w powietrzu.

- Już 14.00! Jeszcze nie napalone! – pomyślała, odkładając nożyk do obierania jarzyn.

Dom był duży i przestrony. Wysoki do kalenicy dachu hol dość szybko wychładzał pomieszczenia z nim sąsiadujące. Michał był zajęty jak zwykle grzebaniem w internecie i organizowaniem kolejnych spotkań i konsultacji nie tylko jeździeckich, tym razem warsztatów fotograficznych. Termin już niedługo, a roboty jeszcze od groma. Ania postanowiła nie odrywać go od zajęć i sama zabrała się za rozpalanie w kominku. Wiosenny wiatr hulał na zewnątrz utrudniając rozniecenie ognia, kręcił w kominie i kręcił.

Zaklęła w myślach, kiedy kolejnym razem wiatr wpadając do komina zadusił rozpalony płomień. Otworzyła szyber, to zdecydowanie zwiększyło cug i pozwoliło wykonywanej czynności zakończyć się sukcesem. Ania wróciła do swoich zajęć w kuchni. Skupiona na gotowaniu zwróciła jednak uwagę, że wiatr, który przeszkadzał przed chwilą w dbaniu o dosłowne ciepło domowego ogniska, zamienił się w wichurę szalejącą na dachu.

Dach zielenińskiego dworku był kryty strzechą, przepiękną czesaną trzciną, do której układania specjalnie przyjechali górale. Gruba warstwa trzciny tworzyła bawole oczy, okalając okna na poddaszu. Kalenica i parapety plecione były z wrzosu. Cały dworek był budowany z sercem, pieczołowicie zadbano w nim o najdrobniejszy szczegół. Meble i obrazy stanowiły częściowo zbiory rodzinnych pamiątek, a częściowo zbieraninę „łupów” zdobywanych przez Anię i Michała w antykwariatach i na różnych wyprzedażach staroci. Ten dom był ich światem i miejscem oddechu dla wielu, klimat w nim stworzony pozwalał na relaks i oderwanie się od codziennych problemów.

Michała świat elektroniki i telekomunikacji pochłonął tak bardzo, że zapomniał o bożym świecie. Powoli zbliżała się godzina odbioru bliźniaków ze szkoły. Dźwięk szalejącej na dworze wichury zaczął zastanawiać Anię do tego stopnia, że postanowiła wyjść na zewnątrz i sprawdzić, czy konie są bezpieczne. Otworzyła główne drzwi. To, co zobaczyła, poczuła i z czego za moment zdała sobie sprawę zmieniło ich życie w koszmar, którego nikt z nas nie chciałby doświadczyć... To nie był wiatr...

Czy potrafisz sobie wyobrazić, że pewnego dnia staniesz wobec konieczności natychmiastowego wyboru rzeczy niezbędnych do życia, a decyzja i tak nie zapewni ci niczego, nawet przetrwania następnego dnia? Z tych przypadkowych okruchów, które wybierzesz musisz przeżyć kolejne, niepoliczone dni? Czy poczucie straty wszystkiego pozwoli Ci ustać na nogach i nie myśleć o najgorszym, bo sił do życia zabrakło? 20 minut na wybór, co można zapakować do kilku kartonów mieli nasi przyjaciele Ania i Michał, kiedy ogień trawił ich dom, który sami odbudowali, od wiejskiej ruiny do przepięknego dworku. Ten dom był ich źródłem utrzymania i poczucia bezpieczeństwa. Przed takim wyborem stanęły również ich dzieci – za duże, żeby tego nie widzieć i za małe, żeby to zrozumieć. Co dalej?

Pożar – niekontrolowany, samoistny proces spalania materiałów organicznych i nieorganicznych. Warunkiem zapoczątkowania pożaru jest istnienie tzw. trójkąta spalania , jak i odpowiednich warunków do jego podtrzymania: materiału palnego, utleniacza, źródła energii cieplnej koniecznej do zapłonu materiału palnego.

O uczuciach, przeszłości i wspomnieniach definicja Wikipedii nie mówi nic...

Więcej przeczytasz w kwietniowym numerze miesięcznika "Konie i Rumaki".

Baner_ania_i_Micha_.jpg