Gin Bean
Indywidualista z potencjałem

Tekst: Małgorzata Odyniec
Foto: Łukasz Gauza

GinBean2.jpgGin Bean swoją karierę sportową rozpoczął już w wieku 4 lat, gdy pod swą hodowczynią Izabelą Chodorowską zajął 8. miejsce na MPMK. Nie opuścił kolejnych mistrzostw i w wieku 5 lat zajął 6. lokatę, by w tym roku uwieńczyć swoją karierę czempionatową złotym medalem.

Jego matka, klacz Grappa, była pierwszym koniem wyhodowanym przez Izabelę Chodorowską. To koń jednego jeźdźca, bezpieczna w obejściu, ale temperamentna i z charakterem. Jest bardzo poprawnie zbudowana i świetna jako matka. Królowa stada, chętnie spędzająca czas ze źrebakami na pastwisku. Ojciec Gina, ogier Sancisco, mimo młodego wieku został wybrany przez hodowczynię ze względu na rodowód, potencjał i urodę. Po cichu liczyła, że potomek odziedziczy po nim nie tylko talent do ujeżdżenia, ale i cztery skarpety. Talent przekazał, malowania nie. Gin ma tylko małe odmiany na pęcinach. Długonogi ogierek przyszedł na świat mocno spóźniony, bo Grappa przenosiła ciążę. – Był potwornie krzywy w kłodzie, jak półksiężyc. Każdy, kto przychodził go zobaczyć, pytał, czy on już taki zostanie – wspomina hodowczyni. Na szczęście w Charzynie, gdzie się urodził, miał zapewnione dużo ruchu na świeżym powietrzu. Całą młodość spędził z innymi źrebakami na beztroskich zabawach i krzywizna znikła bez śladu. Swojej właścicielce przysporzył kłopotów i stresu, gdy pewnego razu uciekł z padoku i wdał się w nielegalny, brzemienny w skutkach romans. Wykastrowano go w wieku czterech lat.

Zajeżdżaniem zajęła się Izabela Lipski. Z założenia koń miał służyć właścicielce do rozrywki, ale „tak sobie” wystartowała nim w eliminacjach do MPMK w Białym Borze. Sędziowie szybko zwrócili na niego uwagę. Jako że potencjał konia przerastał umiejętności jeźdźca, trafił do treningu u Darii Kobiernik, która zapewniła mu wygraną. Przeskok między wymaganiami stawianymi pięcioletnim dresażystom a sześciolatkom jest bardzo duży. Wiele pracy i wysiłku kosztowało ugruntowanie umiejętności z młodszej kategorii wiekowej i nauczenie go nowych elementów. Gin Bean to koń o dużym potencjale. Jego najmocniejszą stroną jest wybitny stęp, niewiarygodnie obszerny, z fantastycznie pracującym grzbietem. Prezentuje też rytmiczny i obszerny kłus oraz elastyczny galop. Na pierwszych wiosennych zawodach po zmianie jeźdźca wypadł bardzo dobrze i zwrócił na siebie uwagę, mimo że startował w klasach otwartych, a nie dla młodych koni. Potem rozpoczęło się zbieranie kwalifikacji do finału. W Jakubowicach wygrał oba konkursy i dostał puchar dla najlepszego sześciolatka. Sędziom przypadła do gustu jego współpraca z jeźdźcem i harmonia. W trakcie MPMK pokazał się z jak najlepszej strony, wygrywając każdego dnia, aczkolwiek w sobotę nie był w stanie skupić się w 100% na Darii, bo intrygowały go konie idące na start do krosu. Obok czempionatów w ujeżdżeniu w Strzegomiu rozgrywano także krajowe zawody WKKW.

Gin Bean, swojsko zwany Fasolką, to koń przyjemny w obejściu. Na jazdach jest bardzo grzeczny, chętnie współpracuje z człowiekiem i szybko się uczy. Jego treningi to nie tylko monotonna praca na czworoboku. Co najmniej dwa razy w tygodniu pracuje w terenie, galopuje lub wykonuje elementy ujeżdżeniowe na polnych drogach. Aby urozmaicić jazdę na placu, Daria wykorzystuje drążki i małe przeszkody gimnastyczne. Gdy ma dzień odpoczynku od siodła, chodzi na lonży na kawecanie. Jego ramowy plan dnia rozpoczyna się spacerem na karuzeli, potem idzie na trening i do wieczora relaksuje się na padoku.

Więcej przeczytasz w grudniowym numerze miesięcznika "Konie i Rumaki".