Poczatki2.jpgPoradnik instruktora
Początki nie są łatwe – cz. II

Tekst: Marzanna Herzig
Foto: Paulina Dudzik

Nawet tysiącmilowa podróż zaczyna się od jednego kroku.

Lao-Tsy

Rozpoczynającym drogę w zawodzie instruktora zwykle towarzyszy zapał i wiele nadziei. Możliwość przekazywania wiedzy, wpływania na innych, kształtowania przyszłych zawodników – to wszystko bardzo atrakcyjne możliwości. Ale droga do ich wykorzystania nie jest łatwa, na każdym jej etapie napotkać można na różnorodne, zarówno standardowe, jak i specyficzne dla danej osoby, trudności. Kontynuujemy rozważania dotyczące trudnych początków. Pragnę zaznaczyć, że błędy, na które w tym artykule zwracam uwagę, nie są ani nieuniknione, ani nie dotyczą każdego, kto rozpoczyna nauczać, ani nie dotyczą wyłącznie całego środowiska jeździeckiego. Po prostu staram się podejmować różne tematy, zwracać uwagę Czytelników na różne zachowania indywidualne i społeczne, przyczyniając się tym samym do poszerzenia wiedzy i zwiększenia satysfakcji z funkcjonowania w społeczności jeździeckiej.

O emocjach powiedziano i napisano już niemal wszystko (tak nam się przynajmniej wydaje), a jednak wciąż powracają do nas jako temat rozważań. W tym wypadku przyjrzymy się nadmiernie nerwowym, nieraz wręcz agresywnym reakcjom na zwykłe, codzienne, nawet znane utrudnienia, jakie pojawiają się czasami w repertuarze początkujących instruktorów.

Asia wraz z Izą i Olą, dwiema koleżankami z klubu, bierze udział w kursie instruktorskim. Asia z Izą bardzo się lubią, właściwie stale mają sobie wiele informacji do przekazania, wiec prowadzącemu niezwykle trudno jest przyciągnąć ich uwagę i ograniczyć rozmowy. Na kolejne spotkanie prowadzący poleca Asi przygotować się do poprowadzenia zajęć. Ma zrealizować zadanie treningowe i wykazać, że potrafi zapanować nad grupą. Asia czuje się bezpiecznie, bo przecież jej koleżanki, Iza i Ola, także będą brały udział w ćwiczeniu jako członkinie grupy. Podczas następnych zajęć jej koleżanki, nawykłe do rozmawiania ze sobą w trakcie wszystkich zajęć w klubie i na kursie, tak samo zachowują się także wtedy, gdy Asia prowadzi ćwiczenia. Asia przywołuje je raz i drugi do porządku, co – jak zwykle u nich – skutkuje tylko na chwilę. Rośnie więc w niej złość, szczególnie w odniesieniu do Izy („Ale ona jest wredna! Ja bym jej nie przeszkadzała!”). Wreszcie, nie mogąc sobie poradzić z sytuacją, wykrzykuje w kierunku Izy: „I co tak kłapiesz dziobem bez przerwy! Jesteś za głupia, żeby się skupić na chwilę?!”. Wszyscy zamierają zdezorientowani.

Przytoczona historia ilustruje trudność, jaką jest znalezienie się „z drugiej strony katedry”, czyli z roli ucznia wejście w rolę nauczyciela. Rozmawianie podczas zajęć jest chyba najczęstszym grzechem uczniów. Większość z nich nie dostrzega w tym niczego złego, a nawet uważa, że prowadzący musi sobie z takim zachowaniem jakoś poradzić, a jeśli nie potrafi, tym gorzej dla niego. Ale nie chodzi tu tylko o rozmowy. Dyscyplinowanie uczących się i egzekwowanie od nich powinności to – obok nauczania umiejętności jeździeckich – kluczowe obowiązki instruktora. Jednocześnie są to działania, których uczący się wcale nie lubią i starają się ich unikać, a nawet torpedować wysiłki czynione przez uczącego. Nie zawsze kieruje nimi czysta złośliwość czy niechęć, częściej takie zachowania wynikają z braku świadomości rzeczywistych skutków i z doraźności myślenia. Ale gdy instruktor nie ma jeszcze żadnego doświadczenia ani gotowych schematów reagowania, wtedy trudne emocje: złość, bezsilność, poczucie skrzywdzenia, lęk przed ośmieszeniem i wiele innych biorą górę, doprowadzając go do gwałtownych reakcji. Jak ma sobie radzić?

Jak radzić sobie w trudnych sytuacjach przeczytasz w październikowym numerze "Koni i Rumaków"