Instruktor_1.jpgPoradnik instruktora cz.I
Początki nie są łatwe

Tekst: Marzanna Herzig
Foto: Paulina Dudzik

„Bądź sobą – szukaj własnej drogi. Poznaj siebie, zanim zechcesz dzieci poznać. Zdaj sobie sprawę z tego, do czego sam jesteś zdolny, zanim dzieciom poczniesz wykreślać zakres ich praw i obowiązków. Ze wszystkich sam jesteś dzieckiem, które musisz poznać, wychować i wykształcić przede wszystkim”.

Janusz Korczak

 

Od dawien dawna w polskiej tradycji funkcjonuje powiedzenie mające posmak klątwy: „Obyś cudze dzieci uczył!”. Pamiętam, że to życzenie kierowano na przykład do koleżanek i kolegów, którzy nie byli lubiani, lub do takich, którzy uważani byli za nieco „przyciężkich” w sztuce myślenia. Gdy nie miało się jeszcze swoich dzieci, a własne doświadczenia z nauczycielami nie należały do najłatwiejszych, życzenia te zdawały się trafne i dowcipne. W miarę jednak, jak przybywało lat i różnorodnych doświadczeń życiowych, gdy własne pociechy osiągały wiek dojrzałości szkolnej i wchodziły w wieloletni okres intensywnych kontaktów z nauczycielami, stosunek do kadry nauczycielskiej ulegał transformacji. Nie pragnęło się wcale w tej roli spotykać życiowych nieudaczników i ograniczonych frustratów. Pojawiały się w to miejsce oczekiwania, żeby każdy nauczyciel był człowiekiem szczególnych walorów osobowych, pełnym życzliwości dla uczniów, nade wszystko pragnącym wspierać ich w rozwoju, a przede wszystkim posiadającym szeroką wiedzę i obdarzonym wybitnym darem jej przekazywania. Czy ktoś z Czytelników nie zgodzi się z opisanym zjawiskiem?

Trenerzy i instruktorzy sportowi także należą do szerokiej kadry nauczycieli. Wiele zasadniczych aspektów zawodu odróżnia ich jednak od nauczycieli pracujących w szkołach. Specyfika bycia instruktorem czy trenerem jeździectwa polega m.in. na tym, że: nauczanie odbywa się w różnych miejscach i godzinach; instruktora (i trenera oczywiście, ale w dalszym ciągu artykułu będę posługiwała się dla uproszczenia tylko terminem „instruktor”) nie obowiązują sztywne „wytyczne programowe”; nie funkcjonuje nadrzędny system oceny efektów nauczania; nie jest zdefiniowany okres trwania zajęć; uczeń nie ma obowiązku uczestniczenia w zajęciach i uczenia się, tylko robi to z własnej woli i dla własnej przyjemności (wyjąwszy oczywiście dzieci, które nie chcą, ale muszą, bo taka jest wola rodziców, ale to zupełnie inna historia). Szczególnego rysu profesji instruktora w sporcie dodatkowo nadaje fakt, że jego uczniowie mogą być w każdym wieku, a więc zarówno młodsi, jak i w tym samym wieku czy dużo starsi. Zważywszy na bezpośredni kontakt podczas zajęć między instruktorem a uczącym się, relacja starszeństwa może w istotny sposób – utrudniająco lub ułatwiająco – wpływać na relacje i przebieg zajęć.

Uczenie innych jest zajęciem tyleż trudnym, co odpowiedzialnym. Ci, którzy decydują się na podjęcie takiej aktywności zawodowej, chyba nie zawsze są w pełni świadomi trudności, jakie na nich czekają. Młode – najczęściej – uczestniczki kursów instruktorskich (bo w przeważającej liczbie są to kobiety) najwięcej uwagi przywiązują podczas zajęć do zagadnień technicznych i starają się pozyskać jak największy zasób ćwiczeń, co jest prawidłowe i zrozumiałe. Aby jednak w pracy instruktora sportowego osiągać pozytywne rezultaty, nie wystarczą same kompetencje zawodowe. Równie ważne są kompetencje interpersonalne i pewien poziom wiedzy psychologicznej, przynajmniej z zakresu psychologii społecznej. Przytoczone na początku słowa Janusza Korczaka mają zwrócić uwagę instruktorów – zwłaszcza tych rozpoczynających pracę – na ciężar zobowiązania, jakie podejmują. Początki są trudne. Niezwykle rzadko zdarza się, aby ktoś, kto dopiero rozpoczyna pracę w danym zawodzie, nie popełniał żadnych błędów i od razu podejmował same dobre decyzje. Popełnianie błędów jest czymś oczywistym i dotyczy każdego z nas. Jasne, że najbardziej lubimy, gdy – realizując różnorodne swoje potrzeby – trafiamy na osoby doświadczone, które nie popełniają błędów. Jasne, że nie lubimy u siebie tego okresu, gdy czujemy się jeszcze niepewnie w swojej nowej roli, co powoduje, że prawdopodobieństwo popełnienia przez nas błędu jest duże. Ale przecież na błędach się uczymy, zdobywamy doświadczenie. Na pewno warto jest więc uczyć się na błędach w taki sposób, aby nie mnożyć ich i nie zastępować innymi. Na pewno także nie można bać się popełniania błędów i dążyć za wszelką cenę do tego, aby błędów w ogóle nie było, a szczególnie niebezpieczne jest dokładanie starań do ukrywania tego, że popełniło się błąd. Bo gdy błąd zaczyna być utożsamiany z porażką, staje się problemem sam w sobie i osłabia nas w walce o doskonałość. Pisarz i filozof Aldous Huxley powiedział: „Doświadczenie to nie jest to, co ci się przydarza, tylko to, co robisz z tym, co ci się przydarza”. Zapraszam Czytelników do wspólnego analizowania różnych – pospolitych, unikatowych, częstych i niezwykle rzadkich, a także przedziwnych błędów, jakie popełniają instruktorzy jeździectwa w taki sposób, aby z tej analizy wynikały wskazówki wzbogacające ich doświadczenie i wspomagające ich na drodze doskonalenia siebie.

 

Więcej o błędach popełnianych przez instruktorów oraz rady psychologa sportu, jak można sobie radzić z trudnymi sytuacjami w sierpniowym numerze "Koni i Rumaków".