Popreg.jpgJak poradzić sobie z zapinaniem i dociąganiem popręgu u konia, który za tym nie przepada i podczas tych czynności np. usiłuje ugryźć osobę, która podpina popręg?

 

Wiele koni, szczególnie tych, które na co dzień pracują w szkółkach jeździeckich, wścieka się przy podpinaniu popręgu. Nie każdy jednak wie, że młody koń, który nie jest przyzwyczajony do siodła, gdy nagle podpina się mocno popręg, zazwyczaj próbuje się kłaść. Podobnie reagują konie, które mają długi okres przerwy w pracy pod siodłem (po takim zachowaniu można poznać, czy koń faktycznie był jeżdżony, czy raczej niekoniecznie). Starszy koń broni się przed tym, z czym ma przykre doświadczenia. Możliwe nawet, że zwierzę było kiedyś obtarte od popręgu czy nawet zapoprężone, co jest bardzo bolesne, szczególnie kiedy niewyleczone do końca miejsce jest ponownie zaciskane przez popręg.

Pierwsza rada, jaka nasuwa się przy każdym siodłaniu konia, to prawidłowy cykl czyszczenia i ubierania zwierzaka na jazdę. Najpierw koń powinien mieć wyczyszczone kopyta, następnie wyszczotkowaną do czysta sierść. Potem zakładamy ochraniacze i z reguły tu jest czas na siodło. Jednak przy problematycznych koniach lepiej zakładać najpierw ogłowie i jak już wszystko będzie gotowe – na sam koniec siodło. Jeździec powinien być już gotowy z kaskiem i rękawiczkami pod ręką. Siodło zakładamy w stajni, bardzo lekko dopinamy popręg i od razu wychodzimy na maneż. W ten sposób nie pozwalamy zwierzęciu denerwować się i napinać. Najgorzej jest, gdy popręg mamy za krótki i od samego początku musimy mocno zaciągnąć go na brzuchu. Koń potrafi bardzo mocno „wydąć” brzuch, co uniemożliwi początkowe zapięcie. Potem jednak okaże się, że można z łatwością podciągnąć popręg nawet o kilka dziurek. Przy samym zakładaniu siodła, aby uniknąć ugryzienia, najlepiej poprosić kogoś o przytrzymanie końskiego pyska za wodze (blisko wędzidła), a jeśli akurat nie ma nikogo w pobliżu, to głosem kontrolujemy konia i stoimy zawsze twarzą do pyska rumaka. Koń powinien natomiast stać w ogłowiu z zapiętym nachrapnikiem, z dodatkowo założonym na wszystko kantarem i uwiązem przywiązanym do ściany czy rurki. Nigdy nie wolno jednak przywiązywać konia za wodze, ponieważ w jednej chwili, kiedy poczuje twardy nacisk na pysk, zerwie ogłowie, aby uwolnić się od bólu.

Kolejnym krokiem jest doprowadzenie rumaka do miejsca, w którym będziemy wsiadać. Najlepiej wykorzystać do tego jakieś podwyższenie, podest, schodki czy rampę. Po pierwsze nie obciąży to konia, a po drugie – nawet słabo podciągnięty popręg nie zsunie nam siodła na lewą stronę. W taki sposób możemy spokojnie podciągnąć mocniej, już siedząc na koniu, a jeśli pozwala nam na to nasza równowaga w siodle, to najlepiej zrobić to w stępie, a nie w pozycji „stój”, ponieważ wtedy koń nie napompuje tak brzucha. Pamiętajmy jednak, że docelowo popręg dociąga się mocno dopiero po pierwszym kłusie.

W przypadku wrażliwych koni, zarówno na obtarcia, jak i samo podciąganie, najlepiej sprawdzają się popręgi z wszytą elastyczną gumą po jednej lub obu stronach. Takie popręgi występują zarówno wykonane ze skóry, jak i w tworzywa PCV (które są znacznie tańsze). Poza tym, że dzięki nim znacznie zwiększa się komfort konia, to minimalizuje się ryzyko zapoprężenia, ponieważ nawet kiedy zwierzę schyli głowę, guma wydłuży się. Inną ważną kwestią jest sama czystość popręgu – błoto, pot i zaschnięta sierść także źle wpływają na skórę, a co za tym idzie – na dobre samopoczucie naszego rumaka.

Najlepiej więc strać się minimalizować stres konia oraz ryzyko kolejnych przykrych doświadczeń z podciąganiem popręgu. Krzyki i bicie nic nie pomogą, cierpliwość i wyrozumiałość – na pewno tak.