baner_sklep_215x215.jpg

Przegląd rynkowy
Muchy, sio!

Tekst: Jaśmina Bielewicz
Foto: Piotr Filipiuk

Moskitiery_2.jpgPierwsze ciepłe dni przypomniały nam nie tylko o nadchodzących letnich upałach, ale także o nieznośnych owadach dokuczających głównie późnym wieczorem – tak samo koniom, jak i jeźdźcom. Muchy, komary, meszki, gzy i kleszcze już dają o sobie znać. Ponieważ trening przy 30-stopniowym upale nie należy do najprzyjemniejszych, więc czekamy na to, aż zajdzie słońce, a potem męczymy się z dokuczliwymi owadami. Najlepiej więc jeździć rano oraz unikać zbiorników wodnych, a także wody płynącej, w której rozwijają się równie dokuczliwe meszki.

W praktyce nie zawsze jednak udaje się tak zaplanować dzień, żeby unikać owadów i trenować wcześnie rano. Trzeba próbować bronić się przed nimi jak się tylko da, stosując dostępne środki odstraszające komary oraz sprzęty ułatwiające życie koniom i jeźdźcom. Zwierzęta męczą się bowiem nie tylko podczas treningu, ale także w stajni i na padokach, gdzie nabywają swędzących czy wręcz bolących ukąszeń na całym ciele.

Nie da się łatwo wygrać z owadami, dopiero kilka połączonych ze sobą możliwości ochrony przyniesie wymierny skutek. I tak na padok koń ucieszy się z derki siatkowej chroniącej przed owadami, z moskitiery czy chociażby frędzli przypinanych do kantaru. Wrażliwe oczy i chrapy nie będą cierpieć. Natomiast na jazdę czy w teren przyda się derka treningowa – siatkowa, z wycięciem na siodło, nauszniki lub maska. Zawsze pomoże też jakiś kosmetyk – czy to szampon odstraszający owady, czy środek z aplikatorem. Natomiast po treningu największą ulgę przyniesie koniowi zmycie z niego potu, który dodatkowo zachęca owady do ukąszeń.

Zadowolony koń w czystej stajni

Pierwszą rzeczą, jaką możemy zrobić dla naszego konia, aby uchronić go przed owadami, to porządnie go wykąpać. Brud, a szczególnie zaschnięty pot może być świetną pożywką dla komarów i much. Dodatkowo, jeśli użyjemy do kąpieli najpierw zwykłego szamponu, a następnie specjalnego – odstraszającego owady, to taki efekt ochronny może utrzymać się nawet przez kilka dni. Równie ważne jest utrzymanie boksów i całej stajni w czystości. Częste wywożenie obornika, regularne sprzątanie boksów (najlepiej codzienne zbieranie zanieczyszczeń), dezynfekcja stajni oraz jej wietrzenie z pewnością znacząco zmniejszą ilość owadów. Ponadto specjalne płyny do opryskiwania zarówno stajni, jak i leżących na terenie ośrodka pomieszczeń, dają znakomite efekty, a ilość much znacznie się zmniejsza. Z odchodów powinno się bezwzględnie czyścić ujeżdżalnie, ale także padoki, ponieważ to one mogą być ogniskiem rozwoju owadów.

Hodowcy czy właściciele ośrodków odnoszą dobre rezultaty, podając koniom do owsa czosnek – czy to w postaci proszku, czy płynu, jednak ta metoda sprawdza się jedynie, gdy preparat jest podawany wszystkim koniom. Zmiany w nasileniu się owadów przy spożywaniu czosnku przez całe stado można zaobserwować także, porównując kolejne lata wstecz od momentu rozpoczęcia dawkowania.

Relaks na padoku

Padok powinien być dla konia miejscem odpoczynku i relaksu. Jednak nie jest to proste, jeśli nie dają o sobie zapomnieć natrętne meszki, atakujące delikatne uszy, oczy i chrapy. Dobrze sprawdzą się maski na głowę, zwane moskitierami. Wykonane są z bardzo mocnej siateczki, miękkiej lub sztywnej, odpornej na rozrywanie, o gęstym splocie blokującym owady, a jednocześnie nieograniczającym koniom pola widzenia. I chociaż z daleka koń wygląda tak, jakby miał założony worek na głowie, to w rzeczywistości z łatwością ogląda świat. Dlatego konie bardzo dobrze reagują na zakładanie takiej maski, a bać się mogą tylko przy pierwszym jej użyciu. Dodatkowo niektóre moskitiery chronią zwierzęta także przed szkodliwymi promieniami UV czy mocnym słońcem, odbijając jego promienie. Dostępne modele to maski w wersji na cały pysk, oczy i uszy lub też wycięte na same oczy. Niektóre moskitiery mają specjalne wycięcie między uszami, aby można było wyciągnąć grzywę na zewnątrz. Maski z reguły produkowane są w rozmiarze dla dużych koni i kuców. Zapina się je pod ganaszami na rzep. Co delikatniejsze są obszyte miękkim futerkiem na końcach, aby przeciwdziałać otarciom.

Alternatywą dla maski są same frędzle na owady, które przypina się do kantara po bokach za pomocą rzepów. Materiał, z jakiego są wykonane, jest przeróżny – od miękkiej bawełny, przez welur, aż do skóry. Frędzle są bardzo gęste i poruszają się przy każdym ruchu końskiej głowy, odganiając przy tym owady.

Zarówno moskitiery, jak i frędzle, choć te drugie rzadziej, stosowane są także podczas jazdy. Zakłada się je na ogłowie. Dla szczególnie wrażliwych koni dostępne są także maski mocowane do pasków ogłowia: na same chrapy lub na same oczy (przypinane do naczółka i pasków policzkowych).

Kolejne możliwe udogodnienie to derka siatkowa zakładana na padok. Koń „w piżamie” albo koń „w gaciach” to określenia, jakie można usłyszeć od przypadkowych przechodniów widzących naszego pupila w pełnej derce przeciw owadom. I trudno się im dziwić, bo jak inaczej zinterpretować świecące, często białe, odblaskowe albo pasiaste konie, zabudowane w derki po kolana, w wysokich kapturach aż do ganaszy i maskach na cały pysk, łącznie z chrapami? Co najmniej dziwny widok, chociaż z racji rosnącej świadomości, ale także i zawartości portfela statystycznego polskiego posiadacza konia – coraz częstszy. Dzięki nowoczesnym technologiom można umilić naszemu koniowi pobyt na padoku nawet późnym wieczorem, kiedy komary i muchy są wyjątkowo trudne do zniesienia.

O tym, jak najlepiej chronić konie przed dokuczliwymi owadami przeczytasz w czerwcowym numerze "Koni i Rumaków"