Natural_1.jpgJEŹDZIECTWO NATURALNE
Nie zagotuj swojego konia

Tekst: Glenn Stewart
Foto: z arch. autora

Jeśli obracacie się w świecie jeździeckim, na pewno słyszeliście powiedzenie „daj koniowi czas na przetrawienie informacji”. To znaczy daj koniowi czas na pomyślenie o tym, co się stało, na przetworzenie tego, czego właśnie się uczy. To bardzo dobry zwyczaj, który może znacząco skrócić czas nauki. „Przetrawienie” to pozwolenie koniowi na zrelaksowanie się i pomyślenie. Może odbywać się w stój albo w spokojnym stępie. To czas bez żadnych wymagań wobec konia. Kiedy mówię „nie zagotuj go”, myślę o tych sytuacjach, w których prosimy o zbyt dużo w czasie jednej sesji, kiedy koń nie jest w stanie zrozumieć i wykonać prawidłowo danego zadania w tak krótkim czasie. To te sytuacje, kiedy używamy za dużo presji, aby osiągnąć nieuzasadnioną liczbę nowych rzeczy. Utrzymywanie rozsądnych oczekiwań jest różne w zależności od konia i jego możliwości. Możemy mieć duże oczekiwania, ale podzielmy je na małe kawałki. Po każdym małym kroku zbliżającym nas do celu pozwólmy koniowi „przetrawić” to, co właśnie zrobił, dając mu czas na przemyślenie. Ciągła presja i duże oczekiwania bez czasu na „przetrawienie” po drodze małych indywidualnych osiągnięć, może spowodować „zagotowanie się” konia i w efekcie wolniejsze dojście do celu. Wierzę w to, że konie lubią się uczyć i lepiej im to idzie, kiedy mają czas na przemyślenie informacji niż wtedy, kiedy stale są przeładowane bodźcami. Przykładem dużych oczekiwań może być spokojne załadowanie konia do przyczepy, który się jej boi albo ma z nią złe wspomnienia (w tym miejscu możecie użyć jakiegokolwiek chcecie przykładu: lotne zmiany nogi, piruety w galopie, sliding stop itd.). Lubię sobie powtarzać, że to nie chodzi o przyczepę. Natomiast o to, aby mieć konia, który podąża za odczuciem przekazywanym mu przez linę, który wie, że jeśli tylko spróbuje, będzie natychmiast nagrodzony. Chodzi o to, aby nauczyć konia ufać naszej ocenie sytuacji i prośbie. Wszystkie małe próby: patrzenie w stronę przyczepy, krok w jej stronę, powąchanie podłogi, muszą być przez nas zauważone i nagrodzone (np. przez pogłaskanie) oraz „przetrawione” przez konia.

Odwrotnością byłoby „zagotowanie” konia przez używanie ciągłej presji aż do momentu, kiedy koń znajdzie się w przyczepie. Zapewne widzieliście nie raz ładowanie do przyczepy za pomocą lonży za zadem konia, gdy jedna osoba ciągnie za głowę, druga za lonżę za zadem, a trzecia krzyczy i pogania konia z tyłu. W takiej sytuacji chodzi o przyczepę. Nie zwraca się uwagi na to, ile rzeczy powinno działać i ile koń powinien rozumieć, zanim nawet pomyśli się o ładowaniu konia. Kiedy koń jest wpychany na siłę do przyczepy, nie uczy się ani wchodzenia, ani wychodzenia z niej. Nie ma okazji tego przećwiczyć. Dobrym ćwiczeniem dla konia jest pokazanie mu kolejnych kroków: jedna noga do środka, potem wyjście na zewnątrz, następnie dwie nogi do środka i dwie wychodzą i tak dalej.

Więcej