Latający krwiopijcy – plaga lata

Tekst: Małgorzata Odyniec
Foto: Piotr Filipiuk

Krwiopijcy.jpgWłaścicielom i użytkownikom koni nie jest dane beztrosko cieszyć się z długo oczekiwanej wiosny i lata. Prawdziwą zmorą tych dni jest plaga gryzących owadów wszelkiej maści oraz kleszczy. Łagodna zima sprawiła, że już na początku kwietnia konie wracały z pastwiska oblepione tymi groźnymi pajęczakami. Jak się bronić przed intruzami? Do wyboru mamy środki własnej produkcji, preparaty profesjonalne, a także metody mechanicznej ochrony przed owadami. Fruwający i pełzający intruzi są nie tylko sprawcami nieprzyjemnego świądu po ugryzieniu. Niektóre konie reagują gwałtownymi reakcjami alergicznymi od swędzących wysypek, po opuchliznę i wysięk. Nikomu nie trzeba też chyba przypominać o chorobach przenoszonych przez kleszcze.

W stajni błogosławieństwem są jaskółki dymówki, które budują gniazda wewnątrz budynków, a gdy przychodzi czas karmienia młodych, bardzo intensywnie polują na muchy i komary. W dawnych czasach wierzono, że pomalowanie futryn ultramaryną odstrasza owady. Na ile jest to prawdziwe, nie wiadomo. Bezwzględną walkę z owadami możemy prowadzić za pomocą różnego rodzaju lamp owadobójczych. W Polsce ich producentem jest firma Pomel.

Pierwszy typ to pułapka rażąca. Wabi ona do siebie owady poprzez system świetlówek aktynicznych UV-A. Zwabione muchy i komary wpadają na siatkę o wysokim napięciu i giną. Dźwięk, jaki wydaje lampa w zetknięciu z owadem, i woń palonego intruza mogą z początku straszyć konie. Muszą się ponadto przyzwyczaić do charakterystycznego błękitnego światła. W nocy lampa wabi oprócz komarów mnóstwo ciem i innych nocnych owadów, więc warto rozważyć włączanie jej tylko w dzień. Duże znaczenie dla skutecznego zwalczania insektów ma prawidłowe jej umocowanie. Powinniśmy ją powiesić na wysokości 2-3,5 m nad posadzką, gdyż owady wolą przebywać bliżej podłogi, gdzie mogą znaleźć pożywienie. Musimy jednak chronić urządzenie przed dostępem naszych koni. Lampa powinna wisieć z dala od okien, drzwi i źródeł światła. Skierować ją musimy prostopadle do kierunku ruchu owadów, czyli najlepiej w poprzek korytarza, ale tam, gdzie nie ma przeciągów. Koszt zakupu takiej lampy waha się od 250 zł do ok. 1000 zł. Do tego musimy uwzględnić pobór prądu i wymianę świetlówek.

Innym rozwiązaniem są pułapki klejowe. Mają one tę zaletę, że cicho pracują. Owad jest zwabiany za pomocą świetlówki, po czym przykleja się do wkładu klejowego. Pułapki te można zamontować w trzech wariantach: przykręcić do ściany, powiesić pod sufitem lub postawić na nóżkach w odpowiednim miejscu. Koszt to ok. 600 zł plus wymiana świetlówek i wkładów z klejem.

Do wyboru mamy też lampy uniwersalne będące połączeniem wymienionych wyżej urządzeń. Użytkownik może zastosować jeden z trzech wariantów pracy: z siatką rażącą, z lepem i wariant mieszany – siatka i lep w tylnej osłonie.

Możemy też pokusić się o wypryskanie wnętrza stajni specjalnymi preparatami odstraszającymi owady. Jednym z nich jest insektycyd Power Attack Much-ex. To preparat przeznaczony do zwalczania much, meszek i innych owadów latających w pomieszczeniach dla zwierząt. Ma działanie kontaktowe, a specjalne rozpuszczalniki pozwalają na efektywne rozprowadzanie substancji na powierzchni. Gdy do zawiesiny dodamy cukier w stosunku 1:1, wydłużymy czas działania do sześciu tygodni. Po dokładnym wymieszaniu koncentratu z wodą opryskujemy pomieszczenie. Preparat należy stosować jedynie w pomieszczeniach dobrze wentylowanych. Producent zaleca stosowanie odzieży ochronnej i unikanie długotrwałego kontaktu z oparami.

Więcej przeczytasz w czerwcowym wydaniu miesięcznika "Konie i Rumaki"